Sprzedawca lodów walczy z amatorami darmowych posiłków. "Influencerzy płacą podwójną stawkę"

Joe Nicchi, właściciel słynnego w Los Angeles food trucka z lodami CVT Soft Serve, wytoczył batalię wielbicielom posiłków w barterze. "Naprawdę nie obchodzi nas, że jesteś influencerem, czy też to, jak wielu masz obserwujących" - napisał w poście, który umieścił niedawno na swoim profilu na Instagramie.

Influencerzy, którzy w zamian za wpis w mediach społecznościowych domagają się darmowego posiłku, to plaga, która powoli coraz bardziej denerwuje właścicieli mniejszych i większych punktów gastronomicznych. Ostatnio pisaliśmy o polskiej restauracji, która screeny rozmów z amatorami jedzenia w barterze zamieściła na swoim profilu na Facebooku (więcej na ten temat: Jak influencerzy wyłudzają darmowe jedzenie: Insta-barter, czyli obiad w zamian za reklamę).

Problem dotyka nie tylko polskich restauratorów. Ostatnio po sieci krąży post, który na swoim profilu na Instagramie zamieścił Joe Nicchi, właściciel słynnego w Los Angeles food trucka z lodami CVT Soft Serve. Przedsiębiorca ostro odniósł się do coraz częściej pojawiających się zapytań o darmowe lody w zamian za wpis w mediach społecznościowych.

Naprawdę nie obchodzi nas, że jesteś influencerem, czy też to, jak wielu masz obserwujących. Nigdy nie damy ci darmowych lodów w zamian za post na twoim profilu w mediach społecznościowych

- czytamy w poście.

Właściciel pisze również, że na zakup jednego loda trzeba przeznaczyć tylko cztery dolary. "Dla ciebie będzie to osiem dolarów" - kończy swój post, do którego dołączył własne zdjęcie z plakatem, na którym widnieje hasło "Influencerzy płacą podwójną stawkę".

 

Sądzicie, że ten pomysł zniechęci nagabywaczy?

Więcej o:
Komentarze (9)
Sprzedawca lodów walczy z amatorami darmowych posiłków. "Influencerzy płacą podwójną stawkę"
Zaloguj się
  • nazwa.niepoprawna

    Oceniono 12 razy 12

    Hitem jest to, że zdecydowana większość tych influencerów np. w Polsce nie ma realnych zasięgów, a jedynie kupionych "folołersów". Chwalą się w mediach liczbą obserwujących, ale tak naprawdę to są "martwe dusze", które nie mają żadnego marketingowego przełożenia.
    10 tysięcy "obserwujących" kosztuje w granicach 400 zł.
    Dlatego też tylko garstka dostaje porządne pieniądze za kampanie reklamowe/wpisy, reszta uprawia żebractwo barterowe, a w najlepszym razie zgarnia parę stówek za reklamowanie płynu do wybielania odbytu lub pielęgnacji pochwy (by tylko wymienić te ostatnie osiągnięcia polskich influencerów).

  • sselrats

    Oceniono 4 razy 4

    To jest seksistowskie, bo z artykulu wynika, ze influencerki maja wciaz lody za darmo - tylko influencerzy nie.

  • pick.up

    Oceniono 4 razy 4

    Bardzo dobrze darmozjadom.

  • glowny_pasazer

    Oceniono 3 razy 3

    Te influcośtam to po naszemu makłowicze?

  • bratjolki

    Oceniono 11 razy 3

    Ta plaga sie skończy kiedy ludzie zrozumieją ze najlepszy Wietnamczyk na Woli nie jest najlepszy a najtańszy bubel w danej sieciówce nie jest najtańszy.
    Ale ponieważ syndrom " napisali w gazecie - znaczy die prawda" ma się dobrze to dalej będziemy iść jak barany za influencerami czy to z instagrama czy z UE czy z innej.... parady poprawnych.

  • szejski

    Oceniono 3 razy 1

    Cztery dolary za loda? Czaaaad!

  • wujekdolf

    0

    a taki misiewicz? on to pewnie prosił by mu zapakować... na wynos :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX