Kelnerka codziennie szła do pracy 22 km na piechotę. Klienci podarowali jej auto

Praca w restauracji nie należy do najłatwiejszych. Zdarzają się jednak takie dni, które wynagradzają wszystkie gorsze chwile. Wyjątkowa rzecz przytrafiła się Adriannie Edwards, kelnerce pracującej w Denny's w mieście Galveston.

Kelnerka obdarowana przez klientów

Kobieta codziennie pokonywała ponad 22 kilometry, żeby dotrzeć do pracy. Podczas obsługiwania klientów, podzieliła się z nimi swoimi planami. Edwards wyznała, że od dawna zbiera na samochód, by móc dojeżdżać do restauracji i skrócić czas podróży. Para zapłaciła za posiłek i wyszła. Kilka godzin później wrócili z kluczykami do samochodu, który kupili w znajdującym się nieopodal salonie.

- Wciąż myślę, że to sen - wyznała Adrianna w wywiadzie dla stacji KTRK-TV. Opowiada również o tym, że zerka przez okno, by upewnić się, że auto ciągle stoi pod restauracją. Dzięki temu hojnemu prezentowi droga do pracy skróciła się dla Adrianny Edwards do około 30 minut. To ogromna różnica w porównaniu do wielogodzinnego marszu.

Szlachetny gest odbił się szerokim echem

Ten dobroczynny gest wzbudził sensację mediów, jednak darczyńcy wolą pozostać anonimowi i nie szukają rozgłosu. Z pewnością wystarczy im wiedza, że pomogli odmienić życie innej osoby. W zamian za podarowanego Nissana Sentrę z 2011 roku para poprosiła jedynie, by kelnerka również kiedyś komuś pomogła.

- Mam nadzieję, że uda mi się to, gdy uzyskam już stabilność finansową - stwierdziła Edwards.

Sprawą zainteresowały się liczne media. O wyjątkowym geście pisał m.in. amerykański New York Post, brytyjskie Daily Mail oraz The Sun. Reportaże o anonimowej parze darczyńców wzbogaciły także ramówki Fox News i stacji CBS. Być może w obliczu zasięg tej historii zainspiruje innych do dzielenia się dobrem i życzliwością.

Zobacz także: Napad na kawiarnię. Rabuś nie spodziewał się walecznego kelnera

To nie pierwszy taki przypadek

Nie jest to jednak pierwszy raz w Stanach Zjednoczonych, gdy kelnerka otrzymuje od swoich klientów nowy samochód. W 2016 roku Cindi Grady ze stanu Missouri, pracownica Cracker Barrel, dostała Forda Fusion od Gary’ego i Roxann Tackett. Małżonkowie postanowili kupić dla auto dla kobiety, gdy zobaczyli, w jak fatalnym stanie jest jej pojazd. Dodatkowo poruszyła ich wiadomość, że Grady wychowuje samotnie niepełnosprawnego syna. Kelnerka w wywiadzie dla ABC News nie kryła wzruszenia i wyraziła wdzięczność za wspaniały gest państwa Tackett.

Ostatnio pisaliśmy również o wyjątkowym napiwku, który otrzymała Samantha Meyer - kelnerka włoskiej restauracji Mama Catena Vino e’ Cucina w miejscowości Euclid w stanie Ohio. Para klientów, po udanej kolacji wręczyła jej bowiem napiwek w wysokości 1070 dolarów, co daje razem około 4000 złotych (więcej na ten temat: Kelnerka myślała, że to pomyłka. Dostała napiwek o równowartości ponad 4 tys. zł).

Więcej o:
Komentarze (65)
Kelnerka codziennie szła do pracy 22 km na piechotę. Klienci podarowali jej auto
Zaloguj się
  • kot_kotando

    Oceniono 13 razy 13

    Kiedyś jeden facet mieszkał w Rzeszowie i codziennie dojeżdżał do pracy w Szczecinie. Po kilku miesiącach przeniósł się do Przemyśla, żeby mieć bezpośrednie połączenie.

  • 1moco2

    Oceniono 9 razy 9

    Nasz urząd skarbowy by jej to auto odebrał i jeszcze komornika po odsetki nasłał.

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 6 razy 6

    Nie jest to jednak pierwszy raz w Stanach Zjednoczonych, gdy kelnerka otrzymuje od swoich klientów nowy samochód...Co za banialuki. To zdarzyło się jeden raz na 1000 lat. Rydzyk nie dostaje aut też co dwa tygodnie. Ale najpiękniejsze dni roku przed nami. Kto wie co się jeszcze wydarzy....

  • bs75

    Oceniono 6 razy 6

    no to prawie taka historia jak u nas, tylko u nas lepiej: bezdomny daje dwa samochody ojcu muchomorowi... po czym umiera. kurtyna

    a na poważnie, jeśli ta historia to nie fake, to bardzo pozytywnie. gratulacje dla tych Państwa

  • az555

    Oceniono 4 razy 4

    u nas jak kelnerka miała daleko z roboty,to podwoził ją koleś żaglówką.Nawet winem częstował.Musiało być dobre ,bo go 3 dni potem szukali.

  • smiki48

    Oceniono 3 razy 3

    żenujący tekst pokazujący głupotę i naiwność dziennikarzy. Po pierwsze gdyby codziennie musiała iść 22 km do pracy, to na samo dojście i powrót traciłaby 8 godzin dzienni. Po drugie samochody w USA sa śmiesznie tanie w porównaniu do zarobków. Ten samochód mogła kupić za swoją jedno, góra dwumiesięczną pensję. A za 1000 dolarów może kupić coś do jeżdżenia. I aby go spłacić codziennie przez dwa miesiące zostawałaby dłużej w pracy o dwie godziny, co i tak jest krócej niż wielogodzinny spacer

  • shtalman

    Oceniono 3 razy 3

    Rower i o wiele szybciej byłaby w pracy niż yebanym śmierdzącym rzęchem, ja za młodu dojeżdżałem do pracy codziennie 30 km w jedną stronę rowerem, 50 min, zdrowie i mięśnie były skutkiem ubocznym, da się

  • true_lysander

    Oceniono 11 razy 3

    Koszt roweru: 200 USD. Panna naprawdę przez tyle lat nie wpadła, by przeznaczyć niecałą tygodniówkę na rower pozwalający jej dotrzeć do pracy 4 razy szybciej ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX