Kotlety mielone w słoikach, czyli sprytny sposób na to, żeby się nie przemęczać. Ich zrobienie to żadna fizyka kwantowa

W słoikach w gruncie rzeczy można zamknąć naprawdę wiele produktów. Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do robienia przetworów takich jak dżemy czy kiszonki. A co gdyby do słoika włożyć kotlety mielone? To doskonały pomysł. Nie dość, że zaoszczędzicie czas w kuchni, to jeszcze nie będziecie musieli się codziennie zastanawiać, co zjeść na obiad.

Więcej przepisów znajdziecie na stronie głównej Gazeta.pl.

Zamykanie różnego rodzaju potraw i przetworów w słoikach to świetna sprawa. Jeśli wszystko zrobimy tak jak należy, to pysznym jedzeniem możemy cieszyć się jeszcze wiele miesięcy później. Do robienia dżemów, konfitur, kiszonek czy marynowanych grzybków już przywykliśmy. Ale do słoików można włożyć też inne potrawy. Co powiecie na kotlety mielone ze słoików? Naszym zdaniem to doskonały pomysł.

Kotlety mielone w słoikach. Jak je zrobić?

Nie ma chyba nic prostszego. Zwłaszcza jeśli nie jesteście kotletowymi nowicjuszami i już wam się zdarzało robić mielone. Przygotowujecie je (poniżej podajemy wam nasz przepis), a potem umieszczacie w słoikach. Pamiętajcie jednak o kilku zasadach.

Po pierwsze słoiki, do których włożycie kotlety, powinny być wcześniej wyparzone, czyste i suche. Po drugie nie upychajcie mielonych w słoiku zbyt ciasno, bo musi być jeszcze miejsce na tłuszcz. Po trzecie nie wystarczy słoików po prostu zamknąć. Trzeba je jeszcze zapasteryzować, najlepiej powtórzyć ten proces dwa razy. Jak to zrobić? Poniżej znajdziecie nasz artykuł, w którym wyjaśniamy, jak prawidłowo przeprowadzić pasteryzację.

Przepis na kotlety mielone w słoikach

Składniki:

  • 0,5 kg mięsa mielonego wieprzowego,
  • 2 szalotki,
  • jajko,
  • 2 łyżki musztardy francuskiej,
  • 1/4 czerstwej chałki,
  • mleko,
  • bułka tarta,
  • sól i pieprz do smaku,
  • tłuszcz do smażenia (olej, smalec lub masło klarowane).
Zobacz wideo Przepis na kotlety mielone [PROSTY SPOSÓB NA]

Sposób przygotowania:

Chałkę moczymy w mleku. Szalotki obieramy i siekamy. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i podsmażamy cebulkę. Do blendera wrzucamy mięso, odsączoną chałkę oraz podsmażone szalotki. Zblendowaną masę wykładamy do naczynia, dodajemy jajko, sól i pieprz oraz musztardę. Dokładnie mieszamy.

Z masy formujemy kulki. Obtaczamy każdą w bułce tartej i smażymy na średnim ogniu, aż nabiorą złotobrązowego koloru. Układamy je na ręczniku papierowym i odsączamy z nadmiaru tłuszczu. Tłuszczu nie wylewamy!

Kotlety wkładamy do wyparzonych i suchych słoików. Wlewamy pozostały na patelni tłuszcz (ale nie po sam brzeg słoika - powinno się zostawić około 2-3 cm wolnej przestrzeni pod nakrętką) i szczelnie zakręcamy. Pasteryzujemy dwu, a nawet trzykrotnie - to tzw. tyndalizacja. 

Tyndalizacja jest najbezpieczniejszym sposobem wekowania mięsa. Zakłada trzykrotne gotowanie słoików z potrawą z jednodniową przerwą pomiędzy każdą turą. Ta metoda gwarantuje pozbycie się wszelkich bakterii z mięsa i to, że nie wydzieli się z niego niebezpieczny dla zdrowia jad kiełbasiany. W zależności od wielkości słoików należy zastosować różne długości gotowania. W przypadku słoików o pojemności 600 ml jest to 60 minut, 40 minut i 30 minut. Pod koniec procesu wieczka słoików powinny być zassane do środka.

Tak przygotowane kotlety należy przechowywać w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu. Gdy będziemy chcieli je zjeść, wystarczy je tylko podgrzać. Ważne, aby otwarty zawartość otwartego słoika zjeść jeszcze tego samego dnia.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.