Te potwory przejęły pomidory w ogródku? To ostatnia szansa, by uratować plony przed kompletnym zniszczeniem

Uprawa własnych warzyw w ogródku to nie lada wyzwanie. Nie tylko musimy zapewnić roślinom odpowiednie warunki i regularnie je odżywiać. Trzeba w całym tym harmonogramie znaleźć również czas na dokładną obserwacje. Gdy tylko dostrzeżemy tego konkretnego szkodnika, trzeba reagować w błyskawicznym tempie. Każda minuta zwłoki może okazać się zabójcza dla uprawy pomidorów.

Są takie szkodniki, które potrafią siać zniszczenie w nawet najbardziej zadbanym ogrodzie. Warto więc wiedzieć z wyprzedzeniem co może doprowadzić do ogromnych strat i przygotować się na walkę z potencjalnym przeciwnikiem. Jednymi z nich niewątpliwie są czarne muszki. Jeśli zauważysz je na pomidorach, musisz wytępić je jak najszybciej. Więcej wartościowych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jak dbać o sadzonki pomidora?

Ziemiórki, czyli prawdziwe potwory w twoim ogródku

Te niewielkie, czarne i skrzydlate owady, które możesz dostrzec na liściach pomidorów to ziemiórki. Same w sobie nie sieją takich zniszczeń, co ich larwy. To one stanowią ogromny problem, a walka z nimi może okazać się naprawdę trudna. Pojawienie się ziemiórek beztrosko latających dookoła ogródka to wyraźny znak, że w glebie prawdopodobnie dzieje się koszmar, a larwy rozwijają się tam na potęgę. Samice tych owadów składają jaja właśnie w glebie. Jak to dostrzec, jeśli "muszki" nie wypełzły jeszcze na powierzchnię? Przede wszystkim alarmujące jest żółknięcie krzaków pomidorowych. Oczywiście może być to również kwestia zbyt suchej gleby, palącego słońca lub deficytu potrzebnych do rozwoju rośliny minerałów. Jeżeli jednak mamy pewność, że dbamy o swoja plantację jak należy, a pomidorom niczego nie brakuje i mimo to liście oraz łodygi, zamiast cieszyć oko zielenią, stają się brzydkie i żółte, możemy być pewni, że problem leży w glebie.

Ziemiórki właśnie z ziemi pobierają wszystkie składniki odżywcze, które my jako ogrodnicy dajemy swoim roślinom. Larwy tych szkodników pozbawiają więc pomidorów wszystkiego, co wspiera ich prawidłowy rozwój. Ponadto początkowo ziemiórki pobierają wodę z gleby. Gdy jej jednak zabraknie, a może stać się to bardzo szybko w trakcie nieznośnych upałów, szkodniki zaczynają "wyciągać" wodę i wszystkie płyny prosto z korzeni. Larwy potrafią zniszczyć uprawę w zaledwie kilka dni. Jeśli więc zdarzy nam się zapomnieć o podlewaniu, lub wyjedziemy na wakacje i zostawimy rośliny bez codziennego nadzoru, możemy się narazić na straty nie do odzyskania w tym sezonie.

Jak pozbyć się szkodników z plantacji? Te sposoby mogą pomóc

Od czego zacząć walkę z ziemiórkami? Choć chciałoby się w pierwszej chwili przekopać całą grządkę i pozbyć się gleby pełnej szkodników, to nie ma co panikować. Najważniejsze jest podjęcie odpowiednich kroków, a pierwszym z nich powinno być pozbycie się dorosłych ziemiórek, które składają kolejne jaja. Jak je zwabić? Te niewielkie stworzenia, podobnie jak muszki owocówki, złapiesz na... ocet. Klasyczna pułapka złożona z roztworu wody i octu oraz odrobiny płynu do mycia naczyń to najlepsze rozwiązanie. Wystarczy ustawić kilka pojemników z zabójczą mieszanką w pobliżu uprawy i czekać, aż ziemiórki się po prostu utopią, zwabione kuszącym zapachem octu jabłkowego.

Jak jednak pozbyć się larw? Zapomnij o przekopywaniu grządek. Ta metoda jedynie uszkodziłaby systemy korzenne warzywnych krzaków i nie przyniosłoby to nic dobrego. Poza standardową opieką, warto podlewać pomidory specjalnym wywarem. Do litra ciepłej wody wystarczy wrzucić 1-2 obrane ząbki czosnku. Specyfik odstawiamy na kilka godzin w ciepłe miejsce, a następnie podlewamy nim zakażoną szkodnikami plantację. Warto powtarzać zabieg co kilka podlewań, najlepiej przez tydzień, by mieć pewność, że wszystkie larwy zginęły i nie zagrażają plonom.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.