Tych grzybów nigdy nie zabieraj do domu. Są trujące! Ich zjedzenie może skończyć się śmiercią

Muchomor sromotnikowy to najbardziej trujący grzyb w polskich lasach, którego zjedzenie może doprowadzić do śmierci. Mimo licznych ostrzeżeń i apeli każdego roku zatruwa się nim wiele osób. Jak to możliwe? Grzybiarze mylą go z czubajką kanią.

Muchomor sromotnikowy zawiera toksyczne substancje, które po zjedzeniu grzyba mogą spowodować śmierć. Ze względu na przyrządzanie przetworów i mrożenie grzybów do zatruć muchomorem może dojść o każdej porze roku. Co dzieje się po zjedzeniu muchomora? Dlaczego są mylone z kanią?

Zobacz wideo Sycące spaghetti alla puttanesca

Niektórzy mylą muchomory sromotnikowe z czubajką kanią. Jak je rozróżnić?

Na pierwszy rzut oka muchomory sromotnikowe i kanie mogą wydawać się podobne. Jeśli nie jest się pewnym w stu procentach, czy znaleziony grzyb jest kanią, najlepiej zostawić go na swoim miejscu i nie zabierać go ze sobą z lasu. 

 

Jak tłumaczy youtuber, dojrzałe kanie mają kapelusze z charakterystycznym ciemnobrązowym miejscem na środku i z brązowymi łuskami. Na środku kapelusza znajduje się niewielkie wybrzuszenie. Kapelusz muchomora sromotnikowego jest płaski. Kolejną cechą charakterystyczną kani jest pierścień znajdujący się na nóżce grzyba, który jest ruchomy. Trujące grzyby mają podobny pierścień, ale nie da się go przesuwać.

Muchomor sromotnikowy zabija powoli. Zgon może nastąpić nawet po kilkunastu dniach od zjedzenia

Średnio umiera aż połowa osób, które zatruły się muchomorem sromotnikowym. Ten toksyczny grzyb zawiera substancje, które prowadzą do uszkodzenia wątroby, nerek i serca.

Jak podaje portal poradnikzdrowie.pl, dopiero od 8 do 12 godzin po spożyciu muchomora sromotnikowego pojawiają się symptomy takie jak silne bóle brzucha i wymioty. Czasem pojawiają się one dopiero 24 godziny po zjedzeniu tego grzyba. W kilka dni po zatruciu uszkodzeniu ulegają nerki. Bez udzielenia pomocy osoba, która się zatruła może umrzeć po 4 lub nawet 16 dniach po zjedzeniu trującego grzyba. Więcej podobnych artykułów znajdziecie na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Agora SA