Takiej rezerwacji nikt jeszcze nie widział. Koło grzybów wbił tabliczkę, potem... dostał niespodziewanego SMS-a

Ten wpis rozbawił setki internautów. Rezerwacja dorodnych kani w jednym z polskich lasów sama w sobie jest zabawna. W połączeniu z żartem, który powstał na podstawie zdjęcia, cała sytuacja stała się powielanym w internecie memem. O co dokładnie chodzi?

Sezon na grzyby można oficjalnie uznać za otwarty. Co za tym idzie, grzybiarze zaczynają buszować po okolicznych lasach, by znaleźć choć jeden dorodny okaz i przynieść go z dumą do domu. Konkurencja jest tak duża, że jeden z grzybiarzy dał się ponieść kreatywności i ustawił… tabliczkę z rezerwacją. Ta stała się obiektem żartów i rozbawiła tysiące osób. Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jarosław Kaczyński o chodzeniu na grzyby: Nie damy sobie zabrać tej wolności!

Lasy państwowe udostępniły rezerwacje. Można się uśmiać

Leśnicy często publikują ciekawostki oraz fotografie, które idealnie ukazują leśne życie polskiej fauny i flory. W mediach społecznościowych Lasów Państwowych nie brakuje również uroczych kadrów z fotopułapek lub edukacyjnych infografik. Tym razem pojawił się jednak mem. Zabawny obrazek nawiązuje do leśnych "wojaży".

Jakiś czas temu do sieci trafiło bowiem zdjęcie, a którym widać ustawioną przy kilku dorodnych grzybach tabliczkę o treści "Rezerwacja kani. Proszę nie zrywać...". Co więcej, autor zabawnego napisu dodał pod spodem swój numer telefonu i zasugerował, by każdy, kto ma z tym problem, zadzwonił, aby wyjaśnić sytuację u źródła. W internecie rozpoczęła się dyskusja dotycząca absurdu rezerwacji grzybów w lesie. Pomysłowość autora rozbawiła wiele osób, jednak najlepsze dopiero miało nadejść.

Takiego rozwoju spraw nikt się nie spodziewał

Najwięcej śmiechu i zabawy przyniosło jednak drugie zdjęcie, czyli zrzut ekranu z rzekomej rozmowy z autorem tabliczki. W rozmowie załączono zdjęcie smakowitego obiadu z kaniami w roli głównej i dopiskiem "Dobre kanie". To wzburzyło odbiorcę SMS-a, który w odpowiedzi na zdjęcie obiadu odesłał wulgarną wiadomość. Cała wymiana stała się doskonałym żartem dla reszty internautów. Mimo to większość osób uznała, że to doskonała ustawka, która, choć zabawna, wcale nie jest prawdziwa.

Niemożliwe, a jednak? Dziennikarze "Faktu" postanowili to sprawdzić. Tabliczkę faktycznie można znaleźć na Dolnym Śląsku, a jej autorem jest 23-letni pan Andrzej z Wałbrzycha, który przyznał, że postanowił zarezerwować kilka okazów kani. Wszystko przez to, że... się spieszył.

Znam się na grzybach, a do tego uwielbiam kanie. Spieszyłem się, jak się na nie natknąłem, a poza tym na moje oko brakowało im jeszcze dzień lub dwa, by w pełni dojrzały. Mam nadzieję, że ludzie zastosują się do mojej prośby i ich nie zerwą

- zdradził w rozmowie z "Faktem". Zadziwiające jest jednak to, że grzybiarz miał przy sobie wydrukowaną kartkę z rezerwacją. Być może to stała praktyka uwielbiającego grzybobranie mężczyzny. Lasy Państwowe nie pozostawiają jednak złudzeń. Rezerwacji nikt nie prowadzi, a kto pierwszy, ten lepszy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.