Pigwa do herbaty. Moja mama robi ją najlepiej, ale wybiera konkretne owoce

Pigwa do herbaty to jeden z ostatnich jesiennych przetworów, ale jednocześnie taki, bez którego zimna i późna jesień wydają się jeszcze bardziej nieprzystępne. Bo przecież oprócz soku malinowego i cytryny, najlepiej rozgrzewa właśnie pigwa. Dziś zdradzę wam przepis mojej mamy na pigwę do herbaty. Patrzyła uważnie na owoce.

Więcej przepisów na przetwory z pigwy znajdziesz na naszej stronie głównej Gazeta.pl

Pigwa to owoc, który nieodłącznie kojarzy się nam z jesienią i ostatnimi zbiorami w ogrodach. Z pigwy można zrobić naprawdę wiele rzeczy, jak choćby dżem, nalewkę i przepyszny dodatek do herbaty. I dziś właśnie na pigwie do herbaty się skupimy. Moja mama robi ją po mistrzowsku, jest słodka, lekko orzechowa i nie jest cierpka. Ważne są owoce - najlepiej wybierać te lekko już pomarszczone - mają więcej słodyczy i w herbacie smakują zdecydowanie lepiej. 

Zobacz wideo

Pigwa do herbaty - przepis mojej mamy

Składniki:

  • 1 kg pigwy
  • ok. 600 g cukru
  • łyżka miodu
  • dwie łyżki soku z cytryny - opcjonalnie

Sposób wykonania:

  1. Owoce pigwy (ale też pigwowca, przepis będzie pasował do obu) dokładnie umyj. Następnie przekrój na pół i usuń gniazda nasienne. 
  2. Owoce zetrzyj na tarce o grubych oczkach i przełóż do słoika.  Możesz je także drobno posiekać, ale wydaje mi się, że starcie ich na tarce jest łatwiejsze i szybsze. 
  3. Starte owoce zasyp cukrem i dokładnie wymieszaj, lekko dociskając. Odstaw w ciepłe miejsce na 203 dni, codziennie dwa razy potrząsając słojem. 
  4. Kiedy owoce puszczą sok, dodaj miód i sok z cytryny. Ponownie dokładnie wymieszaj i nałóż do niewielkich słoiczków. 
  5. Słoiki z pigwą włóż do garnka i zalej je wodą do ok. 3/4 powierzchni. Następnie zagotuj na wolnym ogniu i pasteryzuj przez ok. kwadrans. Po ostygnięciu przenieś słoiczki do piwnicy. 

Nie wyobrażam sobie jesiennej herbatki bez pigwy. Jeśli chcecie cieszyć się tym smakiem dłużej, możecie podwójnie zapasteryzować słoiczki - wówczas przetrwają nawet kilkanaście miesięcy. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.