Rabarbar to warzywo o charakterystycznym kwaśnym smaku i szerokim zastosowaniu w kuchni. Zawiera cenne składniki, takie jak błonnik, witamina K, potas oraz przeciwutleniacze. Jak podaje BBC Good Food, wspiera trawienie i ma działanie przeciwzapalne, ale nie każdy powinien sięgać po niego bez ograniczeń. Osoby z problemami nerkowymi, dną moczanową lub dużym ryzykiem osteoporozy powinny zachować ostrożność z uwagi na obecność kwasu szczawiowego. W sezonie trafia do ciast, tart, kompotów, konfitur i sosów słodkich, jak i wytrawnych. I choć jego zastosowań jest wiele, jedno pytanie powraca co roku jak bumerang.
Obieranie rabarbaru nie jest obowiązkowe, ale w niektórych przypadkach może znacząco poprawić walory potrawy. Moja babcia zawsze spoglądała na ich wygląd i od razu wiedziała, co robić. Idąc jej sposobem, jeśli masz do czynienia z młodymi, cienkimi łodygami, ich skórka jest delikatna, miękka i niemal niezauważalna po ugotowaniu, możesz ją spokojnie zostawić. Działa to zwłaszcza jeśli przygotowujesz kompot lub pieczesz ciasto, gdzie jej obecność nie wpłynie na strukturę deseru. Inaczej jest w przypadku starszego, grubszego rabarbaru. Jego powłoka staje się włóknista i może dawać gorzkawy posmak, dlatego warto ją usunąć, szczególnie gdy chcesz uzyskać gładką konsystencję, np. w musie, kremie lub dżemie.
Liście rabarbaru, choć bujne i intensywnie zielone, nie nadają się do spożycia. Zawierają duże ilości kwasu szczawiowego oraz innych toksycznych związków, które mogą poważnie zaszkodzić, prowadząc do bólu brzucha, nudności, a w skrajnych przypadkach nawet do zatrucia. Nie należy więc wykorzystywać ich w kuchni, nawet jako dekoracji talerzy. To jednak nie znaczy, że trzeba je wyrzucać. Świetnie sprawdzają się jako materiał na kompost, naturalny oprysk na mszyce lub ekologiczna ściółka przeciw chwastom.