Pomidory to jeden z najbardziej uniwersalnych i lubianych składników w kuchni. Soczyste, pachnące, idealne do sałatek, kanapek, sosów i zup. W sezonie pojawiają się w wielu odmianach: malinowe, bawole serca, śliwkowe, koktajlowe, czerwone, żółte, a nawet czarne. Każdy ma swoje ulubione, ale niezależnie od gatunku, kluczowe jest jedno - świeżość i smak. A to da się rozpoznać zmysłami, wystarczy tylko wiedzieć jak.
Podstawową zasadą przy wyborze pomidorów na targu jest... powąchanie ich przy szypułce. Intensywny, wyraźny aromat świadczy o dojrzałości i naturalnym wzroście - takich owoców warto szukać. Brak zapachu to zwykle znak, że rósł w szklarni i został zebrany zbyt wcześnie. Oprócz tego warto zwrócić uwagę na wygląd. Skórka powinna być gładka, jednolicie wybarwiona i bez plam (chyba że to cecha danej odmiany). W dotyku powinien być jędrny, ale nie twardy jak kamień. Dobrze by było, ale lekko uginał się pod naciskiem palca, bez wrażenia nadmiernej miękkości. Świeża, zielona szypułka to dobry znak. Sucha i ciemnobrązowa? Lepiej go nie kupować.
Pomidory nie znoszą zimna, lodówka to dla nich ostateczność. Niedojrzałe owoce najlepiej przechowywać na blacie kuchennym, z dala od słońca i źródeł ciepła. Dojrzałe można trzymać w chłodzie, ale warto wybrać górną półkę lub szufladę na warzywa. Unikaj też plastikowych toreb, ponieważ sprzyjają pleśni i gniciu. Jeśli chcesz przyspieszyć dojrzewanie, połóż pomidory w papierowej torbie obok jabłka, a naturalny etylen zrobi swoje. A jeśli masz ich zbyt wiele, śmiało zamrażaj. Po rozmrożeniu stracą wprawdzie jędrność, ale świetnie sprawdzą się w sosach i zupach.