Po długim grzybobraniu zawsze wracam z koszem wypełnionym darami lasu. Wtedy od razu myślę o szybkim sosie ze śmietanką, który robię praktycznie odruchowo, bo zapach świeżych grzybów sam zachęca do gotowania. Podczas duszenia w kuchni roznosi się wyjątkowy aromat, jakby drzewa i ściółka przeniosły się na patelnię. Najlepiej smakuje, gdy otula delikatny kawałek mięsa, który jest tak miękki, że rozpada się przy lekkim naciśnięciu widelca. Nie trzeba nawet używać noża, bo wszystko jest wyjątkowo kruche i soczyste. To dla mnie najprostszy sposób na wykorzystanie zbiorów, bez czasochłonnego marynowania czy suszenia, a przy tym daje natychmiastową satysfakcję i ciepły, domowy posiłek.
Składniki:
Sposób przygotowania:
Kurki łatwo chłoną wodę, co może skutkować utratą aromatu. Warto do czyszczenia używać miękkiej szczoteczki, a jeśli już płuczesz, rób to bardzo krótko i od razu osusz na ręczniku papierowym. Dzięki temu grzyby pozostaną jędrne i aromatyczne.
Po ostudzeniu przełóż danie do szczelnie zamykanego pojemnika i wstaw do lodówki, maksymalnie na 2 dni. Jeśli chcesz przechować dłużej, podziel na porcje i włóż do zamrażarki - mogą pozostać w takiej formie nawet na 3 miesiące. Po odmrożeniu podgrzej powoli na małym ogniu, dodając odrobinę wody lub bulionu, aby przywrócić kremową konsystencję. Dzięki temu mięso w sosie kurkowym nie straci smaku ani aromatu.
W zastępstwie możesz użyć jogurtu greckiego lub śmietanki kokosowej - uzyskasz lżejszą wersję sosu kurkowego. Jogurt należy dodać, gdy ogień jest już wyłączony, by nie się zwarzył. Kokosowa wersja doda daniu egzotycznej nuty i uczyni danie dostępne także dla osób unikających nabiału.
Jeśli chcesz, aby sos miał gęstszą konsystencję, możesz dodać do niego łyżeczkę mąki pszennej lub ziemniaczanej rozrobionej w odrobinie zimnej wody. Wystarczy dolać mieszankę do gotującej się mieszanki i chwilę podgrzać, aż zgęstnieje. Inna opcja to redukowanie płynu przez dłuższe gotowanie na małym ogniu.
Do gotowego sosu warto dodać nie tylko klasyczną natkę, ale też świeży tymianek, rozmaryn albo odrobinę szałwii. Zioła najlepiej wrzucić pod sam koniec, żeby zachowały aromat i nie zgorzkniały. Dzięki temu potrawa zyska bardziej wyrazisty charakter, a kremowy sos nabierze świeżości i lekkości, idealnej na obiad z domowego stołu.