Pamiętam, jak ciocia uczyła mnie robić skwarki. Powtarzała zawsze, że nie liczy się szybkość, tylko cierpliwość i mały ogień. To od niej usłyszałam, że pod koniec smażenia dobrze jest dodać odrobinę mleka, ponieważ wtedy smalec po zastygnięciu staje się biały i aksamitny, a same skwarki chrupiące i pachnące. Dzięki jej wskazówkom wiem, że wystarczy kilka prostych zasad, by wyszły zawsze takie, jak trzeba: złociste, delikatne i pełne smaku.
Podstawą klasycznych skwarków jest słonina, najlepiej dobrej jakości, świeża i pozbawiona zbyt dużej ilości mięsa. To właśnie z niej uzyskujemy tłuszcz i złociste kawałeczki, które nadają potrawom aromatu. Można też użyć boczku, wtedy skwarki będą bardziej mięsiste, intensywne w smaku i idealne np. do kapusty zasmażanej. Ważne, by mięso było świeże i dobrze schłodzone, ponieważ łatwiej się je kroi.
Składniki:
Skwarki wydają się banalne do przygotowania, ale ich sekret tkwi w szczegółach. Zbyt wysoka temperatura sprawi, że szybko się przypalą i stają się gorzkie. Zbyt niska, że będą miękkie i gumowate. Najlepiej smażyć je powoli, na średnim lub małym ogniu, pozwalając wodzie spokojnie odparować. Wtedy kawałki wysychają w tłuszczu i zmieniają się w złociste, chrupiące kąski.
Sposób przygotowania: