Jak rozpoznać prawdziwy miód? Test zapałki to bzdura. Ekspert zdradza, na co patrzeć

Każdy z nas chce, by produkt, który kupuje, był wysokiej jakości. Często ulegamy więc chwytliwym testom lub poradom, które wiele obiecują, ale w rzeczywistości nic nie dają. Nie inaczej jest z miodem. Internet jest pełen trików na to, jak rozpoznać, czy jest prawdziwy. Eksperci przestrzegają jednak przed testami zapałki lub wody. Po czym w takim razie poznamy dobry miód?
Miód
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Na TikToku i Instagramie filmiki, które pokazują, jak sprawdzić autentyczność miodu, biją rekordy popularności. Nie inaczej jest na ogólnopolskich portalach, które rozgrzewają teksty z trikami na to, jak rozpoznać naturalny miód. Zachęcają, by spróbować potrzeć niewielką ilość miodu między palcami. Przekonują, że autentyczny miód wchłonie się w skórę, zaś sztuczny zostawi lepką powłokę cukrową. "Problem w tym, że większość z publikowanych metod nie ma nic wspólnego z nauką i jakimkolwiek doświadczeniem, o dowodzie na fałszowanie miodu nawet nie wspominając" - przestrzega Stowarzyszenie Polska Izba Miodu.

Zobacz wideo Skąd się bierze miód? Niezwykłe fakty z życia pszczół
Te metody nie mają żadnej wartości diagnostycznej. Każdy rodzaj miodu zachowuje się inaczej. Różnie się rozpuszcza, różnie krystalizuje. To kwestia fizyki, nie "prawdziwości". Miód to złożony produkt biologiczny. Zawiera naturalne cukry, enzymy, pyłki, a jego skład zależy od pogody, roślin i regionu. Dlatego nie istnieje jeden "test prawdy"

- tłumaczy Przemysław Rujna, Sekretarz Generalny Polskiej Izby Miodu.

Jak rozpoznać prawdziwy miód? Nie wierz w te mity

Eksperci postanowili więc obalić kilka najpopularniejszych mitów. Najpierw rozprawili się z tym, jakoby prawdziwy miód nie rozpuszczał się w wodzie. Nie jest to prawdą. "Każdy miód zawiera naturalne cukry i odrobinę wody. To normalne, że po kontakcie z wodą zaczyna się rozpuszczać" - czytamy. Ponadto warto pamiętać, że gdy miody są w temperaturze pokojowej, mają różną gęstość w zależności od rodzaju, np. lipowy będzie bardziej płynny, a rzepakowy - gęstszy. Wystarczy więc drobna różnica w temperaturze wody, a reakcja miodu będzie inna.

Drugim często powtarzanym mitem jest ten o podpalaniu miodu. Rzekomo da się to zrobić tylko z prawdziwym. Eksperci podkreślają, że to jeden z najbardziej absurdalnych przykładów. "Na to, czy coś się zapali, wpływa przede wszystkim wilgotność. Jeżeli miód zawiera więcej naturalnej wody (a większość zawiera), zapałka zwyczajnie się nie zapali. To nie znaczy, że produkt jest sfałszowany, bo miód z natury zawiera wodę!" - zaznaczają.

Między bajki można włożyć też metodę o ściekaniu idealną strużką i formowaniu charakterystycznej piramidki. Specjaliści wyjaśniają, że tu znów znaczenie mają gatunek miodu oraz temperatura. Przykładowo:

  • Miód rzepakowy czy wielokwiatowy - jest gęsty, krystalizuje szybko, strużka może się rwać.
  • Miód akacjowy czy lipowy - bardziej płynny, spływa gładko.
  • Miód spadziowy - gęsty i lepki, ale nie zawsze tworzy nitkę.

Eksperci zwrócili również uwagę na pewną półprawdę, która funkcjonuje w powszechnym przekonaniu i wymaga doprecyzowania - prawdziwy miód zawsze krystalizuje. "To półprawda, która wprowadza konsumentów w błąd. Owszem, większość naturalnych miodów z czasem się krystalizuje, ale tempo tego procesu zależy od rodzaju miodu" - czytamy.

Miód akacjowy może pozostać płynny przez wiele miesięcy, a miód rzepakowy zastyga w kilka tygodni. Krystalizacja to naturalne zjawisko fizyczne, wynik proporcji glukozy do fruktozy.
Miód
MiódFot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Jak kupować miód, by nie dać się oszukać?

Przedstawiciel Polskiej Izby Miodu przekonuje, że nie należy polegać na testach z internetu. By wybrać dobry miód, należy:

  • sprawdzić etykietę z nazwą, producentem i krajem pochodzenia,
  • kupować w zaufanym miejscu,
  • nie sugerować się ceną, bo niska nie musi oznaczać fałszerstwa.

A z etykiety zazwyczaj można wiele wyczytać. W 2024 roku weszły pierwsze zmiany, które wymogły na polskich producentach podawanie konkretnych krajów, z których pochodzą składniki użyte w mieszance miodu. Kiedyś na opakowaniach miodu wystarczyło podać tylko ogólne informacje, takie jak "mieszanka miodów pochodzących z UE i niepochodzących z UE" lub "mieszanka miodów niepochodzących z UE". Kupujący nie wiedzieli jednak, o których krajach mowa. Zmieniło się to w kwietniu 2024 roku po rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju. Wówczas w Polsce zaczęły obowiązywać nowe przepisy. Od tamtej pory polscy producenci są zobowiązani do wskazania na etykiecie wszystkich krajów, z których pochodziły składniki użyte w mieszance miodu. Na tym jednak nie koniec zmian. 

W marcu tego roku pisaliśmy, że Stowarzyszenie Polska Izba Miodu poinformowało o kolejnych wymogach, które zaczną obowiązywać od czerwca przyszłego roku. Oznaczenia ulegną kolejnym modyfikacjom i tym razem obejmą całą Unię Europejską.

"Po nadchodzącej zmianie wprowadzonej przez UE (od 14 czerwca 2026 r.) na etykiecie będzie trzeba podać każdy kraj, z którego pochodzi miód w mieszance, w kolejności malejącej według udziału wagowego. Np. miód pochodzący z: Ukrainy (40 proc.), Hiszpanii (30 proc.), Polski (30 proc.). I to obejmie już wszystkich, nie, jak do tej pory, tylko polskich producentów" - tłumaczy Przemysław Rujna z Polskiej Izby Miodu.

Więcej o: