Każdy ma takie dni, kiedy lodówka nie ma za wiele, a w głowie jest pustka co do pomysłu na kolację. Wtedy z pomocą przychodzi coś prostego, a jednocześnie pysznego, czyli pasta sardynkowa. Pamiętam, jak pierwszy raz ją zrobiłam, zainspirowana przepisem kuzynki, który przewidywał tylko cztery składniki i masę smaku. Gęsta, pachnąca rybą i cytryną pasta w kilka minut zamieniła zwykły chleb w coś wyjątkowego. Od tamtej pory wracam do niej regularnie, zmieniając składniki, dodając nowe smaki i dopasowując do nastroju.
Zaletą tej pasty jest to, że wszystkie składniki najczęściej już masz w kuchni. Nie wymaga gotowania, specjalnego sprzętu ani dużo czasu. A do tego jest zdrowa i naprawdę sycąca. Możesz z nią śmiało eksperymentować, dodając świeże lub suszone warzywa. Nie zapomnij również o ziołach, to one nadają głębi.
Składniki:
Ta pasta smakuje najlepiej, gdy każdy składnik ma chwilę, by oddać swój aromat. Ważne są też proporcje i to, by niczego nie pominąć. Dzięki temu otrzymasz kremowe, wyraziste smarowidło.
Sposób przygotowania:
Zawsze trzymaj ją w szklanym pojemniku, dobrze zakręconym. Dzięki temu zachowa świeżość nawet do 3 dni. Przed ponownym użyciem wystarczy ją dobrze wymieszać. Jeśli pasta zaczyna delikatnie zmieniać kolor lub zapach, to znak, że lepiej już jej nie jeść. Najlepiej smakuje w ciągu pierwszych 24 godzin i warto ją przechowywać na dolnej półce lodówki, gdzie panuje najniższa i najstabilniejsza temperatura. Jeśli akurat nie masz serka, możesz z powodzeniem zastąpić go dojrzałym awokado albo jogurtem greckim. Dla urozmaicenia warto sięgnąć po kapary, marynowane ogórki lub suszone pomidory. Świetnie sprawdzi się też pieczona papryka, szczypta curry, kropla ostrego sosu chili albo odrobina sosu sojowego. Jeśli chcesz, możesz do sardynek dodać inne ryby z puszki, np. tuńczyka albo makrelę.