Prażnica na bretlingach to po prostu jajecznica z dodatkiem szprotów, które na Kaszubach nazywa się bretlingami. Nazwa może brzmieć egzotycznie, ale chodzi o bardzo proste danie. Kiedyś powstało z potrzeby, ponieważ ryby były tanie i powszechne, więc często gościły na stołach rybackich rodzin. Dziś wraca się do tego przepisu, bo jest szybki, smaczny i ma niepowtarzalny charakter. Na patelni lądują jajka, cebula i podsmażone intensywne w smaku kawałki, a całość przypomina klasyczną śniadaniową mieszankę, tylko z dodatkiem morskiego akcentu.
Składników nie ma dużo i większość z nich pewnie masz w domu. Bretlingi, czyli szproty, znajdziesz w wersji wędzonej w wielu sklepach rybnych albo na bazarku. W połączeniu z cebulą i jajkami dają naprawdę ciekawy efekt.
Składniki:
W prażnicy na bretlingach nie chodzi o to, żeby było efektownie, tylko żeby było dobrze i domowo. Jajka i szproty to zgrany duet, który nie potrzebuje wiele więcej. Cebula dodaje lekkości, a masło podbija smak. To przykład, jak z kilku składników zrobić coś konkretnego. Danie świetnie sprawdzi się nie tylko na śniadanie, lecz także na szybki obiad lub kolację.
Sposób przygotowania:
Wybierając bretlingi, czyli wędzone szproty, najlepiej sięgać po te lekko złociste, pachnące dymem, ale nie za intensywnie. Jeśli ryba ma zbyt ostry zapach, może zdominować cały smak jajecznicy. Dobrze sprawdzą się tłustsze kawałki, bo ładnie łączą się z innymi produktami. Jeśli chcesz wersję łagodniejszą, użyj łososia albo pstrąga, efekt będzie inny, ale równie dobry. Warto wtedy dodać trochę cytryny i szczypiorek, żeby danie nie było zbyt ciężkie. Prażnicę najlepiej jeść od razu po przygotowaniu. Jeśli jednak coś zostanie, przełóż ją do szczelnego pojemnika i wstaw do lodówki, ale nie dłużej niż na jeden dzień.