Jeżeli planujesz domówkę albo spotkanie w mniejszym gronie, to wiadomo, że warto mieć coś ciepłego do zjedzenia. Jedni robią bigos, inni leczo, a ja zazwyczaj wybieram zupę klopsową. Robi się ją szybko, można przygotować wcześniej i spokojnie podgrzać, kiedy będzie trzeba. Nikt nie będzie marudził, że głodny, bo nawet jedna porcja syci lepiej niż pół miski chipsów. Nie trzeba tu niczego udziwniać, bo wszystko jest proste i działa.
Zupa klopsowa to jedno z tych dań, które robi się praktycznie samo. Mięsne kulki można uformować wcześniej, warzywa pokroić z wyprzedzeniem i wszystko wrzucić do garnka na chwilę przed podaniem. Syci, rozgrzewa i nie trzeba jej doglądać co pięć minut. Jest też uniwersalna, sprawdza się przy większej grupie i można ją łatwo modyfikować. Do tego dobrze znosi przechowywanie, więc nic się nie zmarnuje.
Składniki:
Nie trzeba dużo kombinować, żeby wyszło smacznie. Wystarczy, że składniki będą świeże i dobrze doprawione. Klopsiki warto zrobić małe, szybciej się gotują i lepiej wyglądają na talerzu. Warzywa nie mogą się rozgotować, bo zupa straci teksturę. Można ją też lekko zabielić albo zostawić czystą, zależnie od upodobań.
Sposób przygotowania:
Zupa klopsowa daje sporo przestrzeni do modyfikacji. Można ją wzbogacić o pół łyżeczki wędzonej papryki, która doda delikatnie dymnego aromatu i podkręci smak całego dania. Pasuje szczególnie wtedy, gdy potrawa nie jest zabielana, wówczas przyprawa lepiej się wybija. Przechowywanie to też żaden problem, najlepiej oddzielić klopsiki od bulionu z warzywami i schować do lodówki, a ziemniaki dodać dopiero przy podgrzewaniu. Można też zamrozić sam wywar bez kartofli. Jeśli ktoś nie je mięsa, da się to łatwo obejść, wystarczy przygotować klopsiki z czerwonej soczewicy i kaszy jaglanej.