Choć nazwa może na to wskazywać, gulasz segedyński nie ma nic wspólnego z węgierskim miastem Segedyn. Według jednej z bardziej znanych historii danie powstało przypadkiem w 1846 roku w jednej z peszteńskich restauracji. Urzędnik József Székely poprosił wtedy o połączenie resztek wieprzowego gulaszu i duszonej kiszonej kapusty, takie połączenie okazało się trafione i szybko zaczęło funkcjonować pod nazwą "kapusta Székelya". Dopiero później potrawa zyskała swoją obecną nazwę i zaczęła być gotowana także poza Węgrami, m.in. w Czechach, na Słowacji i w Niemczech.
Gulasz segedyński dobrze sprawdza się wtedy, gdy trzeba zjeść coś konkretnego i ciepłego. Nie wymaga wyszukanych składników, a przepis jest prosty i dość uniwersalny. Gotowy można przechowywać w lodówce kilka dni, dobrze smakuje zarówno zaraz po ugotowaniu, jak i odgrzany.
Składniki:
Podczas gotowania dobrze jest nie śpieszyć się z kolejnymi krokami. Każdy etap ma znaczenie dla smaku końcowego, zwłaszcza duszenie mięsa i kapusty. Gulasz potrzebuje czasu, by składniki się połączyły, a przyprawy odpowiednio się rozwinęły. Najlepiej gotować go na niewielkim ogniu i regularnie zaglądać do garnka, mieszając i kontrolując konsystencję. Jeśli mięso nadal jest twarde po zalecanym czasie, warto wydłużyć duszenie o kilkanaście minut.
Sposób przygotowania:
Gulasz segedyński spokojnie można ugotować z wyprzedzeniem. Po kilku godzinach smaki lepiej się łączą i całość smakuje bardziej wyraziście. Przy przechowywaniu w lodówce wystarczy go później tylko podgrzać i podać z ziemniakami, pieczywem lub kluskami. W przepisie można też trochę pozmieniać, zamiast wieprzowiny sprawdzi się indyk albo wołowina, a śmietanę da się zastąpić mascarpone, które nada daniu łagodniejszy, bardziej kremowy smak. Jeśli kapusta jest zbyt kwaśna, warto dodać do niej trochę świeżego warzywa. Do duszenia mięsa można również dolać czerwone, wytrawne wino. Po odparowaniu nie zostaje w nim alkohol, ale aromat dodaje głębi i zmienia smak na bardziej złożony.