W święta moja mama zawsze robiła smażoną rybę w zalewie octowej i muszę przyznać, że naprawdę ją uwielbiam. Skoro smażona ryba w zalewie octowej wychodzi tak dobra, to w podobny sposób można zrobić także inne rzeczy. Słyszałam, że niektórzy robią tak kotlety schabowe - ja jednak nie miałam na tyle odwagi. Postanowiłam natomiast zrobić skrzydełka w occie, bo to wydawało mi się opcją ciekawszą i zdecydowanie bardziej bezpieczną niż kawałki kotletów. Zbliżała mi się mała imprezka, więc w sklepie mięsnym kupiłam 2 kg świeżych skrzydełek. Okazało się, że na sześć osób to wcale nie tak dużo...
Najpierw przygotowałam zalewę octową w proporcji takiej, jak do śledzi - szklanka octu na pięć szklanek wody. Do tego ziele angielskie, liście laurowe, oczywiście ziarnisty pieprz, sól i cukier. Dodałam jednak także trochę słodkiej i ostrej papryki, żeby skrzydełka miały "pazura". Zalewę zagotowałam i wyniosłam na taras, żeby szybciutko ostygła. W międzyczasie posiekałam w piórka cztery cebule i udusiłam je na rumiano na maśle z odrobiną soli i cukru, żeby cebula puściła sok. Potem przyszła pora na skrzydełka i muszę powiedzieć jedno: tępe nożyczki do mięsa to najgorsza rzecz, jaka może cię spotkać w kuchni. Ale skoro postanowiłam skrzydełka pozbawić lotek i podzielić na pół, zrobiłam to. Takie mniejsze wygodniej było jeść.
W garnku zagotowałam wodę z solą, pieprzem, liśćmi laurowymi i zielem angielskim. Kiedy zawrzała, włożyłam skrzydełka i gotowałam przez kwadrans. Następnie wyjęłam podgotowane skrzydełka i pozostawiłam, żeby ostygły. Z powstałego bulionu później powstała ogórkowa. Ostudzone skrzydełka osuszyłam ręcznikiem papierowym. Do miski wsypałam mąkę, łyżkę słodkiej papryki, łyżkę granulowanego czosnku, łyżeczkę ostrej papryczki, łyżeczkę imbiru i łyżeczkę suszonej bazylii. Każde skrzydełko obtoczyłam w powstałej mieszance (następnym razem dodam więcej ostrej papryczki) i usmażyłam na złoto na oleju. Następnie włożyłam skrzydełka do słoja, dołożyłam cebulkę i zalałam ostudzoną zalewą. Odłożyłam na dwa dni w chłodne miejsce i podałam gościom podczas wieczornego spotkania. Na początku podchodzili z pewną rezerwą do "mojego wymysłu", ale finalnie zniknęły wszystkie skrzydełka, co do jednego. "Nawet bez musztardy są pyszne" - skomentował jeden z przyjaciół. Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania, żeby znowu je przygotować.
Potrzebne składniki:
Sposób wykonania: