Lyon od lat nosi miano kulinarnej stolicy Francji i nie jest to tytuł nadany na wyrost. To miasto, w którym nawet najprostsze słodkości potrafią smakować inaczej, bo stoją za nimi cierpliwość i szacunek do produktu. Faworki, które w Polsce kojarzą się głównie z karnawałem i tłustym czwartkiem, we francuskiej wersji zyskują zupełnie nowy charakter, są delikatniejsze, bardziej kruche i nie pozostawiają uczucia ciężkości. W lyońskich kuchniach nikt się z nimi nie spieszy, bo wiadomo, że najlepszy efekt rodzi się nocą, w lodówce, kiedy ciasto ma czas, by spokojnie "dojść".
Na pierwszy rzut oka przepis nie wydaje się skomplikowany, kilka podstawowych składników, mikser i wałek. Różnica zaczyna się dopiero wtedy, gdy pozwolisz ciastu odpocząć. Cała filozofia lyońskich faworków opiera się na jednym prostym założeniu - niczego nie przyspieszać. Podczas długiego chłodzenia masa zmienia się nie do poznania. Staje się bardziej zwarta, elastyczna i łatwa do rozwałkowania, a przy smażeniu reaguje niemal natychmiast. Faworki gwałtownie rosną, w środku robią się lekkie jak piórko, a na zewnątrz pozostają kruche i delikatne.
Składniki:
W tych faworkach aromat nie jest dodatkiem na końcu, lecz integralną częścią ciasta. Skórka z pomarańczy przełamuje słodycz i sprawia, że ciasteczka są świeże w smaku, a nie mdłe. To drobny detal, ale robi ogromną różnicę. Podczas smażenia ten zapach miesza się z masłem i gorącym olejem. Właśnie wtedy kuchnia zaczyna pachnieć jak francuska cukiernia późnym wieczorem.
Sposób przygotowania:
W lyońskich faworkach nie ma przypadków, są tylko dobrze przemyślane decyzje. Mąka kukurydziana odpowiada za kruchość i lekkość ciasteczek, dzięki niej podczas smażenia powstają charakterystyczne pęknięcia i pęcherzyki powietrza, a wnętrze pozostaje niemal puste. Równie ważna jest temperatura oleju, zbyt niska sprawi, że faworki wchłoną tłuszcz i stracą swoją delikatność, zbyt wysoka szybko je przypali, zanim zdążą urosnąć. Ten przepis daje sporo przestrzeni do drobnych modyfikacji, które nie burzą jego charakteru, a pozwalają dopasować smak do własnych upodobań. Skórkę z pomarańczy można bez problemu zastąpić skórką z cytryny albo połączyć oba aromaty w mniejszej ilości, uzyskując bardziej złożony zapach. W Lyonie spotyka się też wersje z odrobiną alkoholu np. 1-2 łyżeczki likieru pomarańczowego lub rumu dodane do masy podbijają aromat i sprawiają, że kawałki jeszcze lepiej się napowietrzają.