Nie wszystkie zupy kojarzą się z obiadem, jeszcze kilkadziesiąt lat temu dużą popularnością cieszyły się także słodkie wersje podawane jako deser. Jedną z nich była zupa "pływające wyspy", znana również jako zupa "nic". To receptura oparta na mleku, jajkach i cukrze, która przez długi czas pojawiała się na stołach podczas rodzinnych spotkań oraz codziennych posiłków.
Zupa "pływające wyspy" jest znana od XIX wieku i przez wiele lat należała do popularnych słodkich potraw. W różnych krajach Europy można spotkać podobne receptury, jednak w Polsce najbardziej utrwaliła się nazwa zupa "nic". Danie szczególnie często pojawiało się w czasach PRL-u, gdy przygotowywano je z łatwo dostępnych produktów. Dziś wraca do zainteresowań osób, które chętnie sięgają po tradycyjne przepisy znane z rodzinnych domów.
Składniki:
Najbardziej charakterystycznym elementem tego deseru jest połączenie kremowej mlecznej części z lekką pianą unoszącą się na powierzchni. Dzięki temu całość prezentuje się efektownie i zachęca do spróbowania. Odpowiednie podgrzewanie składników pozwala uzyskać aksamitną strukturę, a dobrze ubite białka nadają deserowi wyjątkowej lekkości. To właśnie kontrast pomiędzy tymi elementami sprawia, że przepis od lat cieszy się popularnością.
Sposób przygotowania:
Choć klasyczna wersja pozostaje najpopularniejsza, niektórzy wzbogacają ją dodatkami podawanymi obok gotowego deseru. Świetnie sprawdzają się świeże owoce, które przełamują słodycz i nadają całości nieco więcej świeżości. Ciekawym dodatkiem jest także odrobina startej skórki cytrynowej, która podkreśla mleczny smak. Schłodzona wersja dobrze sprawdza się podczas ciepłych dni, natomiast lekko ciepła przypomina sposób podawania znany sprzed lat. Jeśli deser nie zostanie zjedzony od razu, warto przechowywać mleczną bazę i pianę oddzielnie. Niektóre osoby dekorują gotową porcję niewielką ilością cynamonu lub wanilii.