Dżem śliwkowy z dodatkiem czekolady bywa nazywany czekodżemem. To potoczne określenie powstało z połączenia słów "czekolada" i "dżem" i dobrze opisuje zawartość słoika. Nie chodzi jednak o popularny krem orzechowo-kakaowy, lecz o przetwór, którego podstawą są owoce. Odpowiednio przygotowany zachowuje charakterystyczny smak śliwek, a gorzka tabliczka dodaje mu głębi. Kluczowe są właściwe proporcje oraz kolejność, w której składniki trafiają do garnka.
Do tego przepisu najlepiej wybrać bardzo dojrzałe śliwki, które są miękkie i słodkie. Niewielkie różnice w wielkości czy kolorze nie stanowią problemu. Garnek powinien mieć grube dno, ponieważ masa podczas długiego podgrzewania może łatwo przywierać. Przyda się także drewniana lub silikonowa łopatka. Jeśli lubisz jednolite smarowidła, przygotuj również blender ręczny. W recepturze wykorzystuje się gorzką czekoladę o wysokiej zawartości kakao, która daje wyrazisty efekt bez przesadnej słodyczy. Podane proporcje można łatwo zmniejszyć o połowę, jeśli chcesz najpierw zrobić partię na próbę. Do przygotowania czekodżemu potrzebne są tylko trzy produkty:
Kiedy wszystkie produkty są już przygotowane, można przejść do gotowania. Najwięcej czasu zajmuje odparowanie owoców, ale sama praca jest prosta. Warto jedynie pilnować garnka, szczególnie gdy zawartość zacznie robić się gęsta.
Podczas robienia przetworów łatwo popełnić błąd i gotować owoce zbyt długo, ponieważ wysoka temperatura wpływa na konsystencję masy. Jest na to prosty sposób, który nie wymaga termometru ani innych kuchennych urządzeń. Przed rozpoczęciem gotowania włóż mały talerzyk do lodówki. Gdy masa będzie już mocno odparowana, umieść na zimnej powierzchni niewielką porcję i odczekaj chwilę. Przechyl naczynie i obserwuj zachowanie próbki. Jeżeli szybko spływa, śliwki potrzebują jeszcze trochę czasu. Jeśli porcja zachowuje kształt i przesuwa się powoli, można kończyć pracę. Nie czekaj jednak, aż zawartość garnka stanie się bardzo twarda. Po wystudzeniu przetwór dodatkowo zgęstnieje i będzie łatwiejszy do rozsmarowania.
Podstawową recepturę można potraktować jako punkt wyjścia do stworzenia ostrzejszej wersji. Dobrym dodatkiem jest mielone chili, ale jego ilość trzeba kontrolować bardzo ostrożnie. Zacznij od naprawdę małej szczypty na cały garnek. Przyprawa nie powinna powodować mocnego pieczenia w ustach. Jej zadaniem jest pozostawienie delikatnego ciepła wyczuwalnego dopiero po owocowej słodyczy. Najlepiej przeprowadzić próbę na kilku łyżkach masy odłożonych do osobnej miseczki. Dodaj do nich minimalną porcję chili i spróbuj dopiero po dokładnym wymieszaniu. W ten sposób łatwo ocenisz intensywność, nie ryzykując zepsucia całej partii. Taka wersja szczególnie dobrze sprawdzi się jako dodatek do deserów dla dorosłych.