Pomidory po chińsku nie wymagają smażenia, gotowania ani przygotowywania sosu. Dojrzałe owoce wystarczy pokroić i połączyć z cukrem, dlatego pracy jest przy nich naprawdę niewiele. Ta wersja sprawdza się szczególnie latem, kiedy świeże warzywa mają dużo smaku i nie potrzebują wielu dodatków. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka szczegółów, ponieważ wybór odpowiednich sztuk, czas chłodzenia i sposób podania wpływają na końcowy efekt.
Niepozorna lista produktów jest w tym przypadku największą zaletą. Nie trzeba szukać składników w sklepach z azjatycką żywnością ani kupować gotowego sosu. Podstawą są świeże owoce, dlatego to właśnie ich jakość ma największe znaczenie. Najlepiej wybierać okazy dojrzałe, mięsiste i pełne smaku. Mogą to być na przykład duże odmiany malinowe albo bawole serca. Owoc nie powinien być jednak tak miękki, żeby rozpadał się już podczas krojenia. Cukier najlepiej dobrać do naturalnego smaku konkretnej odmiany. Przy słodszych sztukach można użyć go mniej, a przy mocno kwaskowych odrobinę więcej. W chińskich domowych przepisach proporcje bywają różne, więc warto potraktować podaną ilość jako dobry punkt wyjścia. Oto lista składników:
Kiedy produkty są już przygotowane, można od razu zabrać się do pracy. Cały proces jest prosty i nie wymaga żadnego specjalnego sprzętu. Przyda się jedynie nóż, deska oraz głębsze naczynie.
Po kilkunastu minutach pokrojone owoce zaczynają oddawać wodę, która łączy się z cukrem. Na dnie naczynia tworzy się dzięki temu lekki, słodko-kwaśny płyn. Nie jest to oznaka, że potrawa została przygotowana źle. Wręcz przeciwnie, w chińskich domowych przepisach właśnie sok powstały po krótkim oczekiwaniu wskazano jako szczególnie smaczną część dania. Z tego powodu do serwowania przekąski lepiej użyć miseczki niż płaskiego półmiska. Płynu nie należy odcedzać przed postawieniem potrawy na stole. Można nabierać go łyżeczką razem z kawałkami owoców. Jego smak będzie zależał przede wszystkim od tego, jak aromatyczna i kwaśna była wykorzystana odmiana. To także dobry powód, aby nie zwiększać od razu ilości cukru podanej w przepisie. Najpierw warto spróbować gotowej przekąski i dopiero przy kolejnej porcji zdecydować, czy potrzebuje większej słodyczy.
Osoby, które znają już podstawowe połączenie, mogą łatwo zmienić jego charakter jednym składnikiem. Ciekawym dodatkiem będzie świeża bazylia, która dobrze pasuje do słodyczy i naturalnej kwasowości pomidora. Na trzy duże sztuki wystarczą trzy lub cztery niewielkie listki. Najlepiej porwać je palcami i dorzucić dopiero przed podaniem. Dzięki temu zachowają intensywny zapach i świeży wygląd. Bazylii nie warto drobno siekać, ponieważ może wtedy zdominować delikatny smak przekąski. Można też lekko rozetrzeć listek w dłoniach, aby uwolnić więcej aromatu. W tej wersji danie będzie mniej przypominało deser, a bardziej lekką, słodką sałatkę. To dobry wariant dla osób, którym sam cukier wydaje się zbyt prostym połączeniem. Na początek lepiej użyć niewielkiej ilości zioła, a przy kolejnej porcji dopasować ją do własnego smaku.