Dzielę na różyczki, wrzucam do słoika i zalewam. Lepsze niż kapusta kiszona, znika raz-dwa

Kiszony kalafior to prosty sposób, żeby dobrze znane warzywo zamienić w wyrazisty dodatek do codziennych dań. Różyczki nabierają charakteru dzięki aromatycznym przyprawom, a kurkuma nadaje im intensywny kolor. Przygotowanie jednego słoika nie wymaga wiele pracy, dlatego z tym przepisem poradzą sobie również osoby, które dopiero zaczynają przygodę z domowymi kiszonkami.
Kiszony kalafior
Grafika stworzona z wykorzystaniem AI

Ogórki i kapusta mają mocną pozycję w polskiej kuchni, ale lista warzyw nadających się do fermentowania jest znacznie dłuższa. Kiszony kalafior pokazuje, że do słoika można włożyć również produkt, który zwykle gotujemy, pieczemy albo dodajemy do zupy. Jego łagodny smak daje sporo możliwości podczas dobierania dodatków. W tym przepisie główną rolę odgrywają czosnek, curry, kurkuma oraz ostre przyprawy. Efektem jest kolorowa przekąska, którą później można wykorzystać na kilka sposobów.

Zobacz wideo Kalafior po chińsku - jaki on słodki!

Kiszony kalafior z kurkumą i chili ma zdecydowany charakter. Najpierw wybierz dobrą główkę, bo od jakości warzywa zaczyna się udany przepis

Do kiszenia najlepiej kupić świeżego kalafiora o zwartej i jędrnej główce. Warto obejrzeć go jeszcze w sklepie i zwrócić uwagę na stan różyczek. Powinny być twarde i jasne. Miękkie, mokre albo mocno przebarwione fragmenty lepiej od razu odrzucić. Po przyniesieniu warzywa do domu należy usunąć liście oraz twardą część głąba. Główkę najlepiej podzielić na kawałki wygodne do jedzenia, ale nie bardzo drobne. Do kalafiora trafi również marchewka, która urozmaici zawartość słoika pod względem smaku i wyglądu. Całość uzupełnią mocne przyprawy, dzięki którym łagodne warzywo stanie się znacznie bardziej wyraziste. Do przygotowania jednego słoika potrzebujesz:

  • 1 małego kalafiora,
  • 1 małej marchewki,
  • 2 ząbków czosnku,
  • 400 ml wody,
  • 1 łyżki soli kamiennej niejodowanej,
  • 1/2 łyżeczki kurkumy,
  • 1/2 łyżeczki curry,
  • 1/2 łyżeczki chili,
  • szczypty pieprzu cayenne.

Samo przygotowanie kiszonki wygląda następująco:

  1. Dokładnie umyj słoik i pokrywkę, a następnie opłucz je gorącą wodą. Wszystkie naczynia i przybory używane podczas przygotowania kiszonki powinny być czyste.
  2. Usuń z kalafiora liście oraz twardą część głąba. Podziel główkę na niewielkie różyczki, które łatwo zmieszczą się w słoiku. Nie rozdrabniaj ich zbyt mocno.
  3. Marchewkę obierz i pokrój w cienkie plasterki. Czosnek obierz, a każdy ząbek lekko rozgnieć płaską stroną noża.
  4. Zagotuj 400 ml wody z 1 łyżką soli kamiennej niejodowanej. Mieszaj do rozpuszczenia soli, a następnie odstaw solankę do całkowitego ostygnięcia.
  5. Na dnie słoika umieść czosnek i część marchewki. Następnie włóż różyczki kalafiora, przekładając je pozostałymi plasterkami marchewki. Warzywa układaj dość ciasno, ale ich nie zgniataj.
  6. Wsyp do słoika kurkumę, curry, chili oraz pieprz cayenne. Delikatnie porusz słoikiem, aby przyprawy dostały się pomiędzy warzywa.
  7. Zalej zawartość ostudzoną solanką. Płyn powinien całkowicie przykrywać kalafiora. Różyczki ułóż tak, aby żadna nie wystawała ponad powierzchnię zalewy. Jeśli warzywa wypływają, możesz przytrzymać je małym szklanym obciążnikiem do kiszonek.
  8. Słoik ustaw na talerzyku, ponieważ podczas kiszenia może wydostać się z niego trochę zalewy. Zakręć pokrywkę lekko, bez mocnego dociskania. Podczas kiszenia powstaje gaz, który musi mieć możliwość wydostania się ze słoika.
  9. Zostaw słoik na kuchennym blacie na 4 dni. W tym czasie zachodzi fermentacja, czyli naturalny proces, dzięki któremu kalafior nabiera kwaśnego smaku. W zalewie mogą pojawić się pęcherzyki gazu, a płyn może stać się lekko mętny.
  10. Po 4 dniach mocno zakręć słoik i włóż go do lodówki. Niska temperatura spowolni dalsze kiszenie. Od tego momentu kalafior jest gotowy do jedzenia.

Nie lubisz ostrego jedzenia? Jedna zmiana pozwoli przygotować kiszony kalafior o zupełnie innym charakterze

Chili oraz pieprz cayenne można pominąć, jeśli zależy nam na łagodniejszym wariancie. W ich miejsce warto dodać kilka cienkich plasterków świeżego imbiru. Taka zamiana wprowadzi charakterystyczny aromat, ale efekt będzie zupełnie inny niż w przypadku ostrej papryki. Bardziej swojski wariant można przygotować z dodatkiem kopru. Ciekawym uzupełnieniem będzie również niewielka ilość gorczycy. Osoby lubiące zdecydowane smaki mogą sięgnąć po kawałek korzenia chrzanu. Przy pierwszych eksperymentach nie warto jednak wrzucać do jednego naczynia wszystkich możliwych dodatków. Lepszym pomysłem jest przygotowanie dwóch małych partii z różnymi zestawami przypraw. Po spróbowaniu obu łatwo ocenić, który wariant zasługuje na powtórkę.

Więcej o: