Nie wszystkich cieszy piękna pogoda. Czy przez tegoroczne susze ceny warzyw i owoców wzrosną? Pytamy ekspertów

Piękna pogoda zdecydowanie poprawia humor. Jednak nie wszyscy są z niej zadowoleni, szczególnie jeśli od miesięcy niemal wcale nie było deszczu. Susze to od kilku lat ogromny problem dla sadowników i rolników, a w ostatecznym rozrachunku także dla nas, klientów, bowiem ceny niektórych warzyw i owoców znacznie wzrastają.

Od kilku miesięcy w Polsce prawie nie wystąpiły opady. Jeśli już, były przelotne i niezbyt intensywne. Mowa zarówno o zimie bez śniegu, jak i wiośnie bez deszczu. O ile wiele osób taka sytuacja może cieszyć, o tyle rolnicy i sadownicy załamują ręce. Przez słabe opady mają znacznie więcej pracy i zmartwień. Czy latem może zabraknąć krajowych warzyw i owoców? A może czeka nas powtórka sprzed roku, gdy pietruszka była droższa niż szparagi? Zapytałam o to ekspertów.

Prognozy są niezbyt obiecujące

Tegoroczna sytuacja, spowodowana brakiem opadów, jest uznawana za wyjątkową, bo to kolejny rok, kiedy mamy do czynienia z suszą i to już na tak wczesnym etapie wegetacji.

- mówi Witold Boguta, prezes Zarządu Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw. - Zmianę sytuacji zapewniłyby dłużej trwające opady deszczu, ale póki co prognozy ich nie przewidują.

Susze doskwierają rolnikom i sadownikomSusze doskwierają rolnikom i sadownikom Fot. Chris Gunby / shutterstock.com

Czekanie na deszcz to niejedyne rozwiązanie. Rolnicy i sadownicy mają sposoby na zwalczanie skutków takiej pogody - choć nie wszyscy mają taką możliwość.

- Oczywiście sposobem walki jest nawadnianie - wskazuje dr Paweł Kraciński z Zakładu Ekonomiki Gospodarstw Rolnych i Ogrodniczych. - Znaczna część plantacji trwałych, takich jak sady, posiada takie systemy. W dzisiejszych czasach, naznaczonych zmianami klimatu, to jeden z warunków wyprodukowania dobrej jakości owoców. [...] Niektórzy rolnicy nawadniali pola nawet przed siewem warzyw, aby młode rośliny miały dobry start.

Jednak problem może być poważniejszy. Jeśli susze utrzymają się przez dłuższy czas, także woda przeznaczona do nawadniania pół i sadów może się w końcu wyczerpać. Jak mówi Witold Boguta:

- Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że utrzymujący się przez kolejny rok brak opadów może ograniczyć ilość wody niezbędnej do nawadniania. Wówczas nawet posiadanie instalacji nawadniającej niewiele da. Musimy zmienić całe podejście do retencji wody i właściwego nią gospodarowania. [...] Odeszliśmy od praw przyrody na korzyść źle rozumianej nowoczesności podpowiadanej producentom głównie przez dostawców środków do produkcji warzyw i owoców.

Należy też pamiętać o tym, że brak opadów to niejedyny problem pogodowy, z którym zmagają się rolnicy i sadownicy. Jak wskazuje dr Kraciński:

Konieczna jest też ochrona przed wiosennymi mrozami, które zresztą też w ostatnich tygodniach występowały w Polsce, oraz przed gradem. Wszystko to pociąga znaczne inwestycje, co przekłada się na koszty produkcji.

- Anomalie pogodowe, które coraz częściej dotykają rolnictwo europejskie, mają to do siebie, że w dalszej części sezonu uprawowego równie dobrze możemy mieć nadmiar opadów - dodaje Witold Boguta. - Wszelkie anomalie będą powodować utrudnienia w produkcji i jej zmniejszenie. To będzie skutkowało wyższymi cenami dla konsumentów.

Czy owoców i warzyw może w tym roku zabraknąć?

Mimo że od kilku tygodni pogoda jest w miarę stabilna, może się bardzo szybko zmienić. Gorszy start dla kiełkujących roślin wpływa na zmniejszoną produkcję, jednak nie przesądza o klęsce.

- Jak na razie nie ma podstaw, by przewidywać duże spadki produkcji - wskazuje dr Kraciński. - O plonach owoców i warzyw będzie decydował przebieg pogody w całym sezonie i to nie tylko opadów, lecz także temperatury i ewentualnych gwałtownych zjawisk atmosferycznych (na przykład burz z gradem, deszczów nawalnych czy wichur). W odniesieniu do wielu gatunków (głównie warzyw) jesteśmy na razie we wstępnej fazie okresu wegetacyjnego i wiele się może zmienić. W przypadku owoców susza i przymrozki, szczególnie z ostatnich dni, wpłyną na zmniejszenie plonowania, ale nie można jeszcze określić skali strat.

Sad jabłkowySad jabłkowy Fot. goszczal / shutterstock.com

- W ostatnich latach Polska jest trzecim producentem warzyw i owoców w UE. Duża część przychodów producentów pochodzi z eksportu tych produktów - dodaje Witold Boguta. Można więc wnioskować, że skoro mamy warzywa i owoce na eksport, nie zabraknie również tych przeznaczonych na sprzedaż krajową. Co potwierdza także dr Kraciński:

Krajowych owoców i warzyw na pewno nie zabraknie. Produkcja w Polsce znacznie przekracza zapotrzebowanie. Nawet w przypadku znacznego obniżenia plonowania części gatunków krajowe potrzeby będą zabezpieczone.
Zobacz wideo Warto zadbać o odpowiednie przechowywanie warzyw i owoców. Podpowiadamy, jak to zrobić.

A co z cenami? Możemy spodziewać się podobnych skoków, co rok temu?

- W ubiegłym roku konsumenci narzekali na ceny pietruszki, które faktycznie były rekordowe, na co złożyło się kilka czynników - głównie pogodowych. W tym roku ceny pietruszki są tak niskie, że rolnicy mają problem z opłacalną sprzedażą tych warzyw - zauważa dr Kraciński. - Rok temu mieliśmy za to bardzo tanie jabłka. Historycznie ceny otrzymywane przez sadowników należały do najniższych, ale konsumenci tego nie dostrzegali. W koszykach klientów sklepów jest wiele produktów z kategorii owoce i warzywa. W jednych sezonach jedne są tańsze, a inne droższe, ale ich łączna wartość jest stosunkowo niska w porównaniu do wydatków na inne dobra.

- Konsumenci narzekają, że warzywa i owoce są znacznie droższe w porównaniu do cen proponowanych przez producentów. To prawda. Jednak prawdą jest też, iż klienci sklepów czy bazarów wymagają owoców i warzyw nie tylko świeżych, lecz także umytych, estetycznie zapakowanych i skalibrowanych (czyli o odpowiednich wymiarach). To pociąga koszty i wpływa finalnie na wyższe ceny detaliczne - dodaje dr Kraciński.

Więcej o:
Komentarze (23)
Nie wszystkich cieszy piękna pogoda. Czy przez tegoroczne susze ceny warzyw i owoców wzrosną? Pytamy ekspertów
Zaloguj się
  • sector23

    Oceniono 8 razy 6

    "Jabłka budzą niepokój"...... SERIO?! A ziemniaki już nie? Przecież ziemniaki wywołują depresję, nie wspominając o fasolce szparagowej doprowadzającej do histerii! No luuuudzie, kogo wy tam zatrudniacie w redakcji?

  • hienawtrampkach

    Oceniono 7 razy 5

    Aha, nie wiem czy panie ekspertka od siana paniki zauważyła że knajpy, bary leżą i kwiczą.
    Nie ma komu przerabiać tej legendarnie drogiej pietruszki, papryki i cebuli.
    Pani to sieje panikę z cyklu: "Kupujta papier do doupy bo wirus..."

  • boczek150

    Oceniono 6 razy 4

    Bardzo to ciekawe panie ekspercie. Zwłaszcza to mityczne "zapotrzebowanie krajowe" rzekomo bezpieczne. Ciekawe co wybierze pośrednik jak będzie mógł sprzedać marchewkę za 1zł lokalnie lub za 1 euro do Niemiec?

  • zwyczajny_suweren

    Oceniono 5 razy 3

    Jabłka droższe niż banany, niech sobie sadownicy sami jedzą. Wolę bogatsze w magnez, potas czy żelazo banany.

  • loganty

    Oceniono 2 razy 2

    Bez obawy,w razie czego odpowiedni mini-ster wypłaszczy ceny...

  • tojamyszka

    Oceniono 2 razy 2

    Jeśli PiS nie wymyśli innego przeliczania emerytur i rent na koniec roku , to GUS znów powie , że ceny wzrosły tylko o 3% Oszuści.

  • miszka_szyfman

    Oceniono 4 razy 2

    A PiSowi rośnie.

  • jezierskiadam

    Oceniono 6 razy 2

    Ludzie nie związani z rolnictwem mają anachroniczne pojęcie ona temat opłacalności produkcji rolnej.
    Dawno temu nieurodzaj był przyczyną głodu na wsi i wśród miejskiej biedoty. Dziś w zglobalizowanym świecie, w uprzemysłowionej produkcji rolnej, klęska urodzaju jest głównym zagrożeniem dla wiejskiej ekonomii. W przypadku urodzaju spada cena skupu. Czasami spada tak mocno, że koszt robocizny przy zbiorach jest wyższy od wartości sprzedanego towaru. Plonów nie opłaca się zbierać. Poniesione nakłady są nie do odzyskania. Rolnik musi ponieść dodatkowe wydatki przy utylizacji niesprzedanych plonów.
    Inaczej jest w przypadku nieurodzaju. - Plony łatwo sprzedać. Ceny są wysokie. Koszt robocizny mniejszy. Wynik finansowy znacznie lepszy. Dwuletnia susza wystąpiła w Polsce i w efekcie protesty rolników zanikają. Susza sprzyja rządowi.
    Żądania odszkodowań dla rolników najbardziej dotkniętych przez suszę budzą zrozumienie mieszczuchów. Tych samych mieszczuchów, którzy nie rozumieją nieszczęścia rolników dotkniętych klęską urodzaju ...-:)))
    Nawet najbardziej neoliberalni decydenci z UE nie zostawili rolnictwa na pastwę niewidzialnej ręki rynku. Produkcja żywności jest zbyt poważną sprawą, żeby oczekiwać na ustalenie poziomu produkcji i cen przez niewidzialną rękę. Polscy rolnicy głosowali przez lata na PSL licząc na to, że PSL zapobiegnie neoliberalnym zapędom Unii Wolności, SLD i Platformy Obywatelskiej. W efekcie rynek rolny był regulowany przed wejściem do UE i jest regulowany po wejściu do UE.
    Posiadacze gruntów rolnych bardzo skorzystali na unijnych dopłatach. Po 2015 dodatkowo otrzymali dopłaty do dzieci (jeśli je posiadali). 500+ najsilniej wspomogło biednych zamieszkałych na wsi. Więcej pieniędzy na wsi poprawiło koniunkturę w obsługujących wieś małych miasteczkach. Znaczna część tego elektoratu jest zadowolona z wyboru dokonanego w 2015 roku. PiS nie odebrał rolnikom przywilejów. KRUS pozostał. Zwolnienia z VAT obowiązują. Nie ma podatku dochodowego. Nie ma podatku katastralnego.
    Dwa lata suszy wzmacnia szanse rządzącego PiS-u. na uzyskanie poparcia wzbogaconych rolników..
    Opozycja musi się skonsolidować, żeby nie dopuścić do orbanizacji Polski.
    Adam Jezierski

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX