Dziesiątki hot dogów w 10 minut. Słynny zawodnik ustanowił nowy rekord. Ale czy jest się czym chwalić?

Konkursy jedzenia na czas to popularny rodzaj rozrywki w Stanach Zjednoczonych. Podczas niedawnych obchodów Święta Niepodległości coroczny zwycięzca pobił kolejny rekord.

Jedzenie na czas sportem narodowym USA

4 lipca odbył się konkurs jedzenia hot dogów o nazwie "Nathan’s Famous Hot Dog Eating Contest". Co roku na nowojorskim Brooklynie w najpopularniejszej restauracji słynnej w Stanach sieci fast food  pojawiają się zawodnicy, którzy liczą na pochłonięcie jak największej liczby hot dogów. Cel? Pobicie kolejnego rekordu, a przede wszystkim pokonanie mistrza.

Joey "Jaws" Chestnut ma 37 lat i do tej pory aż 13 razy nie pozwolił zepchnąć się z podium. Również w tym roku nie dał się przeciwnikom. W ciągu 10 minut wchłonął, bo trudno to nazwać zjedzeniem, niebotyczną liczbę hot dogów. Jaką? Jeśli myślicie, że 10 sztuk w 10 minut to już dużo, patrzcie na to. Chestnut wsunął w siebie aż 76 bułek z parówkami, ustanawiając tym samym nowy rekord - zarowno swój życiowy, jak i światowy.

To świetne uczucie. Nawet gdy czułem się niekomfortowo, doping kibiców sprawiał, że znów czułem się dobrze

- powiedział Chestnut w wywiadzie dla ESPN tuż po wygranej, który cytyje The Guardian.

Czy takie osiągnięcie to powód do dumy? Dla wielu Amerykanów z pewnością, o czym świadczy ogromna popularność tego typu zawodów. To jednak mocno kontrowersyjny rodzaj rozrywki, a powodów jest co najmniej kilka. I to wcale nie błahych.

Zobacz wideo

Jedzenie na czas - powód nie do dumy, a do wizyty u lekarza

Jedzenie dużych ilości jedzenia na czas to przede wszystkim ogromne obciążenie dla organizmu. Fakt, że zawodnicy przygotowują się do zawodów podobnie jak ci startujący w tradycyjnych sportowych rozgrywkach. Mimo to, wpakowanie w siebie niebotycznej liczby hot dogów, burgerów czy pączków w krótkim czasie to prosta droga do wielu chorób układu pokarmowego, krążenia i innych. Jak wskazują naukowcy w badaniu opublikowanym w Amerykańskim Magazynie Rentgenologii:

Profesjonalni zawodnicy są narażeni na wystąpienie chorobliwej otyłości, głęboką gastroparezę (zaburzenia opróżniania żołądka), trudne do opanowania nudności i wymioty, a nawet konieczność wycięcia żołądka. Mimo rosnącej popularności konkurencyjne szybkie jedzenie jest potencjalnie autodestrukcyjną formą zachowania.

Jednak długofalowe skutki to niejedyne zagrożenie dla zawodników. Wielu z nich zauważa negatywne efekty natychmiastowo. Organizm walczy ze zbyt dużą ilością jedzenia, więc odruch wymiotny to tylko "pikuś". Jak wskazują wyniki badania opublikowanego na łamach Magazynu Kanadyjskiego Towarzystwa Medycznego, największym zagrożeniem dla uczestników tego typu konkursów jest zadławienie. A tragiczne zakończenie takich rywalizacji niestety się zdarza.

My jednak pozostaniemy przy rozsądnym odżywianiu. A wy, co sądzicie o takich konkursach? 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.