Wyrzucamy jedzenie za 3 tys. złotych rocznie. Oni wiedzą, co z tym zrobić

Nawet 247 kilogramów jedzenia o wartości 3 tysięcy złotych trafia do śmietnika statystycznego Polaka w ciągu roku. - Nie chciałbym, żeby chleb stał się dobrem luksusowym, ale 25-30 zł za bochenek pod koniec przyszłego roku nie będzie żadnym zaskoczeniem - mówi Bartłomiej Rak z Rebread. Razem z przyjaciółmi postanowili dać czerstwemu pieczywu drugie życie i zaangażować się w budowanie społecznej świadomości ws. marnowania żywności.

Więcej inspirujących historii znajdziesz na Gazeta.pl.

Jesteśmy w europejskiej czołówce. Niestety, nie dotyczy to żadnego rankingu z serii "pozytywny", a skali marnowania żywności w naszym kraju. Jak wynika z szacunków Instytutu Ochrony Środowiska, do śmietników trafia w Polsce nawet pięć milionów ton jedzenia rocznie. Co ciekawe, za 60-70 proc. tego marnotrawstwa odpowiadają gospodarstwa domowe, a nie wielkie przedsiębiorstwa. - O ile biznes marnuje trochę żywności i dałoby się tym zarządzić, o tyle w przypadku konsumentów indywidualnych to lata edukacji. Szybko tego nie zmienimy, a wydaje mi się, że to ostatni moment, w którym możemy coś takiego zrobić – mówi Bartłomiej Rak.

Drugie życie czerstwego chleba

W 2017 roku wraz z przyjaciółmi założyli biznes gastronomiczny, a niedługo później rzemieślniczą piekarnię. Bardzo szybko okazało się, że nie każdy bochenek chleba udaje się sprzedać, dlatego właściciele zaczęli zastanawiać się, w jaki sposób można to wykorzystać. - Początkowo jeden z lokalnych rolników odbierał od nas niesprzedane pieczywo dla zwierząt. Niestety, pandemia utrudniła wielokrotnie jego przyjazd, a dodatkowo i tak zostawało nam więcej chleba, niż potrzebował. Innego pomysłu zaczęliśmy szukać w internecie. W ten sposób trafiliśmy na historię piekarni z Austrii, która ma własną destylarnię i wytwarza z czerstwego pieczywa alkohol. To bardzo rozbudziło naszą wyobraźnię – przyznaje właściciel Rebread.

Niedługo później Rebread rozpoczęło współpracę z rzemieślniczą destylarnią. W ten sposób powstało kilkaset butelek okowity.

Na czym polega sekret zup naszych babć?Dlaczego zupy babć są zawsze takie dobre? Zdradzamy kilka metod

Czerstwy chleb podbije półki… drogerii?

Jak przyznaje Rak, okowita to jedynie początek pomysłów wykorzystania czerstwego pieczywa. - Musielibyśmy strasznie rozpić nasze społeczeństwo, gdybyśmy chcieli rozwiązać problem wyrzucania pieczywa za pomocą alkoholu. Nie tędy droga – mówi.

Pieczywo rzemieślnicze chcą wykorzystywać także przy innych produktach. Wśród nich znajdą się np. kosmetyki.

- Chcemy wykorzystać czerstwe pieczywo w dużej skali. Myślimy o kremie do twarzy, żelu, szamponie, balsamie do ciała. Musimy się tylko pozbyć tego myślenia, że chleb to pewna forma miękiszu. To, co chcemy wykorzystać na potrzeby kosmetyków, to taki bioferment, czyli wszystkie najlepsze substancje odżywcze zawarte w pieczywie. Wyciągamy go do postaci żelu i w tej formie planujemy dodawać do kosmetyków – tłumaczy.

Dodatkowo Rebread ma w planach rzemieślniczy kwas chlebowy. - Jest on poniekąd wpisany w naszą kulturę. Do dziś często pija się go we wschodnich rejonach Polski, ale w dość tradycyjnej, przaśnej formie. My chcemy wyprodukować kwas, który będzie trochę popkulturowy i nie będzie ustępował miejsca na półce coli. Dodatkowo nasz napój będzie zdrowy, można go traktować jako naturalny probiotyk – mówi Rak.

Jak odmówić bycia chrzestną?Czy można odmówić bycia chrzestną? Ewa: To, że nie mam męża oburzyło księdza

Dotrzeć do ludzi

Zmienianie świata możemy zacząć od nas samych. Nieświeże pieczywo z powodzeniem można wykorzystać w kuchni. Najprościej przerobić je na bułkę tartą. Równie szybko można zrobić z niego grzanki. Wystarczy pokroić je w kostkę, skropić oliwą i przyprawami, a następnie piec przez kilka minut w piekarniku.

Doskonałym pomysłem będą też zupy. Doskonale wyjdzie zarówno klasyczna chlebowa, jak i chlebowo-serowa czy chlebowo-pomidorowa. Czerstwe pieczywo świetnie sprawdzi się także jako zagęszczacz do zupy.

- Mając cały czas z edukację z tyłu głowy, chcemy ruszyć też z kanałem na Youtube, gdzie będziemy prowadzić wywiady z osobami wspierającymi niemarnowanie jedzenia i ochronę planety. Będziemy też pokazywać proste zastosowania czerstwego pieczywa w domu – dodaje Rak.

Makaron z okruchami pieczywa, cytryną i czosnkiemZalega wam czerstwe pieczywo? Nigella ma genialny sposób na? makaron

Rebread próbuje dogadać się także z krakowskim MPO (Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania), aby na jednym z osiedli testowo postawić kosze na nieświeże pieczywo. - Bylibyśmy w stanie je odbierać, bo znaleźliśmy w Polsce firmę hodującą różnego rodzaju robaki, które świetnie odżywiają się pleśnią. Ich odchody są świetnym nawozem, dzięki czemu dałoby się zamknąć ten obieg pieczywa w 100 procentach. Potrzebujemy jedynie bezpośredniego dotarcia do konsumentów – mówi właściciel Rebread.

Co zrobić, aby chleb nie był produktem luksusowym?

W ostatnich miesiącach obserwujemy gwałtowny wzrost cen żywności. Co więcej, w 2022 r. możemy spodziewać się dalszych podwyżek, zwłaszcza że w Polsce notujemy rekordy inflacji.

- W Polsce mówimy "chleb powszedni" i bardzo nie chciałbym, aby stał się dobrem luksusowym. To jeden z podstawowych składników naszej diety. Niestety, obserwując podwyżki cen energii i biorąc pod uwagę fakt, jak trudne jest pozyskanie zielonej energii w Polsce, cena 25-30 zł za bochenek rzemieślniczego chleba nie będzie żadnym zaskoczeniem. Plus jest taki, że jemy taki chleb przez około pięć dni, więc mam nadzieję, że wydatek ten będzie dla nas na tyle świadomy i duży, że nie pozwolimy sobie na to, żeby ten bochenek po prostu w połowie wyrzucić. Może wtedy osiągniemy taki poziom świadomości, w którym nie będzie konieczne stawianie koszy na czerstwe pieczywo na osiedlach – mówi Rak.

Jego zdaniem, istotne jest budowanie kompetencji w społeczeństwie i zwracanie uwagi na ekologiczny tryb życia. – Bardzo chciałbym, abyśmy poszli w kierunku skandynawskim: bliżej natury, z większą świadomością tego, co owa natura nam oferuje. Jakie produkty możemy znaleźć w lesie czy na łące. Dzięki temu moglibyśmy wykorzystywać ten kierunek, zamiast eksportować z przeróżnych krajów żywność i napędzać zużycie gospodarki. (…) Ja też jestem w momencie swojej etapowej przemiany. Wcześniej zajmowałem się marketingiem i któregoś dnia dobry znajomy zapytał mnie, czy potrafię zrobić coś realnego i potrzebnego dla świata. Wtedy urodziło mi się dziecko i to był moment, w którym zacząłem chcieć coś zmieniać. Mam nadzieję, że taka chwila przebudzenia przyjdzie w życiu każdego z nas – podsumowuje Rakpi

Więcej o: