Jakie kody mają rosyjskie produkty? Pojawiła się lista. "Apelujemy o niekupowanie"

Część osób, aby wyrazić swój sprzeciw wobec agresji Rosji na Ukrainę, zdecydowała, że nie będzie kupować rosyjskich i białoruskich produktów. Ze sprzedaży wycofują je również niektóre sklepy. Jakie kody mają rosyjskie produkty? Izba Gospodarczo Handlowa Rynku Spożywczego opublikowała listę.
Jakie kody kreskowe mają rosyjskie produkty? Jest lista
Adam Stepien / Agencja Wyborcza.pl / screen Twitter Izba Gospodarczo-Handlowa Rynku Spożywczego / kolaż Haps.pl

Więcej o najnowszych doniesieniach związanych z wojną w Ukrainie przeczytasz na Gazeta.pl.

Podczas gdy przywódcy poszczególnych państw decydują o tym, czy i jakie sankcje nałożyć na Rosję, aby wywrzeć na niej presję, zwykli obywatele szukają własnych sposobów, aby pokazać, że nie zgadzają się z rozpętaną przez Władimira Putina wojną w Ukrainie

Zobacz wideo Sankcje na Rosję. Jakie realne konsekwencje odczują zwykli obywatele?

Jakie kody mają rosyjskie produkty? Jest lista

Jednym z pomysłów jest bojkot rosyjskich oraz białoruskich (reżim Łukaszenki wspiera Putina w działaniach zbrojnych) produktów. Zachęca do tego też Izba Gospodarczo Handlowa Rynku Spożywczego, która opublikowała na ten temat wpis na swoim Twitterze. Znajduje się w nim lista, która zawiera kody kreskowe Rosji i Białorusi.

Z tweeta dowiadujemy się, że kody kreskowe towarów wyprodukowanych w Rosji zaczynają się od następujących ciągów cyfr:

  • 460,
  • 461,
  • 462,
  • 463,
  • 464,
  • 465,
  • 466,
  • 467,
  • 468,
  • 469.

Natomiast produkty wyprodukowane w Białorusi mają kody kreskowe, które zaczynają się od cyfr 481.

Izba zaapelowała też, aby:

  • nie kupować rosyjskich i białoruskich produktów,
  • zerwać kontrakty biznesowe i/lub handlowe z podmiotami z Rosji i Białorusi,
  • wprowadzić embargo gospodarcze na produkty z Rosji i Białorusi.

Sklepy wycofują rosyjskie produkty. Znikają też białoruskie

Część sklepów w Polsce zdecydowała, że wycofa ze sprzedaży produkty rosyjskie i białoruskie. Niektóre w swoich oświadczeniach powoływały się właśnie na wspomniane kody kreskowe. Rossmann poinformował też o produktach polskiego dystrybutora.

(...) w trybie natychmiastowym zdecydowaliśmy o zdjęciu z półek naszych drogerii 74 artykułów wyprodukowanych bezpośrednio w Rosji (decydującym czynnikiem był EAN wskazujący na Rosję jako kraj pochodzenia lub informacja na etykiecie) oraz 101 produktów polskiego dystrybutora (chodzi o markę Natura Siberica, dostarczającą kosmetyki na licencji rosyjskiej spółki Natura Siberica LTD). Ponadto usunęliśmy z drogerii 20 artykułów pochodzących z Białorusi

- czytamy w oświadczeniu na stronie biura prasowego drogerii.

Produkty rosyjskie i białoruskie wycofały też m.in.: Biedronka, Aldi, Carrefour czy Netto.

Serwis bezprawnik.pl zwrócił jednak uwagę, żeby być ostrożnym. "Nie wszystkie firmy należące do rosyjskiego kapitału są w całości rosyjskie. Same marki często są zakorzenione w tradycji innych państw, w których odbywa się produkcja. Rosjanie jedynie zarabiają na ich sukcesie. Tymczasem bojkot "rosyjskich" towarów uderzyłby w produkcję w krajach ich rzeczywistego pochodzenia" - zauważa Rafał Chabasiński, autor tekstu. Jednocześnie zaznacza, że decyzja o bojkocie jest decyzją indywidualną i powinna być podejmowana w zgodzie z własnym sumieniem.

Chabasiński uważa też, że bojkot musiałby odbyć się na szeroką skalę, aby był naprawdę odczuwalny. "Dla Rosji Polska nie jest specjalnie atrakcyjnym rynkiem" - pisze. Pokrywa się to z tym, co znalazło się w oświadczeniach sklepów, które zapowiedziały wycofanie rosyjskich i białoruskich produktów ze swoich półek. Podkreślały, że takich towarów nie mają zbyt wiele.

"Kolejnym krokiem solidarności z Ukrainą jest brak naszej zgody dla obecności rosyjskich i białoruskich produktów w ofercie Biedronki. Nawet jeśli było ich tylko kilkanaście, to uważamy, że tak należy teraz postąpić" - pisali przedstawiciele Biedronki. 

Podobną informację przekazał Lidl. "Zdecydowaliśmy (...), że nie będziemy kontynuować sprzedaży produktów pochodzących z Rosji oraz Białorusi, chociaż ich dotychczasowy udział w naszej ofercie był jednostkowy" - powiedziała Aleksandra Robaszkiewicz, Head of Corporate Communications and CSR Lidl Polska serwisowi portalspozywczy.pl.

Z pewnością jednak wycofanie produktów przez popularne sieci handlowe da mocniejszy efekt niż jednostkowe bojkoty samych konsumentów.

Znane marki w polskich rękach

Autor tekstu z bezprawnik.pl zasugerował też repolonizację polskich przedsiębiorstw, w tym polskich marek alkoholi. To już się zadziało. Taka informacja pojawiła się w mediach 28 lutego. "Żubrówka, Soplica i Bols w polskich rękach. Maspex wykupił je od rosyjskiej firmy" - pisała "Gazeta Wyborcza"

Grupa Maspex zakupiła spółkę CEDC International, największego importera zagranicznych alkoholi w Polsce. Oprócz kultowych marek polskiej wódki Maspex nabył prawa do dystrybucji w Polsce m.in. Metaxy, Jagermeistera, Campari czy Aperola.

Prace trwały od listopada, a finalna umowa została podpisana jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę. "Umowa oznacza, że prawa do marek wódek takich jak Żubrówka, Soplica, Absolwent czy Bols przeszły w ręce polskiego właściciela" - pisze GW. CEDC od 2013 r. była własnością rosyjskiego holdingu Russian Standard.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Więcej o: