To już oficjalnie jedyny słuszny przepis. "Barszcz ukraiński został zderusyfikowany"

Barszcz ukraiński chroniony przez UNESCO. Komitet postanowił, że zupa zostanie wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego wymagającego pilnej ochrony. Choć w obliczu wojny może się to wydawać błahostką, dla Ukraińców ma znaczenie symboliczne - od lat toczyły się bowiem dyskusje dotyczące pochodzenia zupy, pretensje do niej zgłaszała również Rosja. Teraz spór został rozstrzygnięty. "Zwycięstwo w wojnie o barszcz jest nasze" - napisał ukraiński minister kultury Ołeksandr Tkaczenko.

Spór między Ukrainą a Rosją o to, skąd tak naprawdę pochodzi barszcz ukraiński, toczył się od lat. Zaostrzył się, gdy w 2020 roku strona ukraińska złożyła do UNESCO wniosek o wpisanie zupy na listę niematerialnego dziedzictwa tego kraju. Jak podaje BBC, decyzja miała zapaść w 2023.

W związku z tym pojawiły się absurdalne zarzuty, m.in. autorstwa Marii Zacharowej, rzeczniczki MSZ Rosji, która w kwietniu tego roku (a więc już w trakcie trwania wojny w Ukrainie na pełną skalę) stwierdziła, że Ukraińcy chcą... ukraść barszcz.

Maria Zacharowa popłynęła jeszcze dalej, plotąc głupoty, o których nie śniło się nawet najstarszym filozofom. Podczas jednego ze swoich wystąpień przywołała hiszpańską inkwizycję oraz nazistów.

Analogia z nazistowską kampanią niszczenia niechcianych książek w Niemczech jest jeszcze bardziej przerażająca. Na Ukrainie rok po roku przeprowadzana jest ta sama kampania, podczas której spaleniu ulegają wszelkiego rodzaju książki: podręczniki historii, literatura etniczna i kulturalna, religijna i dla dzieci. Zakazali nawet książek kucharskich. Czemu? Bo nie chcieli się z nikim dzielić barszczem.

Dalej było o tym, że Ukraina nie chciała, aby rosyjskie gospodynie mogły gotować tę zupę i nie było mowy o kompromisie. Zacharowa bredziła też coś o "ksenofobii, nazizmie i ekstremizmie we wszystkich postaciach". Nadal mówiąc o barszczu.

Rzeczniczka MSZ Maria ZacharowaZacharowa: Barszcz ukraiński to przykład nazizmu i ksenofobii

UNESCO nie ogląda się na Rosję. Barszcz jest ukraiński

Słowa Zacharowej odbiły się szerokim echem, ale nie zrobiły wrażenia na UNESCO, które właśnie zdecydowało, że wpisze barszcz oraz sposób jego gotowania na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego wymagającego pilnej ochrony. Oficjalna informacja o tym pojawiła się na stronie organizacji. Czytamy tam między innymi, że:

Barszcz ukraiński – narodowa wersja barszczu spożywanego w kilku krajach regionu – jest integralną częścią ukraińskiego życia rodzinnego i społecznego.

Dalej UNESCO wyjaśnia, że w związku z toczącą się wojną, Ukraina zwróciła się do organizacji z prośbą o przyspieszenie rozpatrzenia wniosku dotyczącego wpisania barszczu na listę dziedzictwa wymagającego pilnego ochrony. Na początku lipca wniosek został więc zatwierdzony w trybie przyspieszonym.

Przedstawiciele władz Ukrainy nie kryją radości z takiej decyzji. Emma Dżeppar, wiceminister spraw zagranicznych napisała na Twitterze, że "barszcz ukraiński został zderusyfikowany".

Z kolei minister kultury Ukrainy Ołeksandr Tkaczenko napisał, że "zwycięstwo w wojnie o barszcz" jest nasze. "Chętnie podzielimy się barszczem i jego recepturą ze wszystkimi cywilizowanymi krajami. A także z niecywilizowanymi, żeby przynajmniej miały coś dobrego, smacznego i ukraińskiego" - cytuje jego słowa BBC.

Podstawą barszczu ukraińskiego są buraki, ziemniaki i kapusta. W Polsce czasem dodaje się do tej zupy fasolę. Przykładowy przepis na barszcz ukraiński znajdziecie w poniższym tekście:

Barszcz ukraiński czerwony można przygotowywać z mięsem lub po jarsku - wielość warzyw sprawia, że nawet w wersji bezmięsnej jest bardzo sycącą potrawąBarszcz ukraiński - przepis na przysmak zza wschodniej granicy

Więcej o: