Rosjanie nie chcą pić podróbek. Tęsknią za smakiem Zachodu?

Cool Cola, Fancy i Street czyli podróbki popularnych na całym świecie napojów gazowanych, zalegają na półkach rosyjskich sklepów. Klienci mają narzekać, że żaden z substytutów nie jest tak słodki i musujący, jak powinien.

W związku z atakiem Rosji na Ukrainę, z kraju rządzonego przez Putina wycofało się wiele zagranicznych marek. I tak, o zawieszeniu sprzedaży swoich produktów zadecydowała m.in. Coca-Cola Company, czyli producent takich napojów jak Coca-Cola, Sprite czy Fanta. 

Tamtejsze firmy postanowiły jednak wziąć sprawy w swoje ręce i sprawić, by Rosjanie nie odczuli zachodnich sankcji. Koncert Ochakovo (zajmujący się do tej pory produkcją miodów pitnych - red.) wprowadził na rynek substytuty słynnych napojów. Na sklepowych półkach pojawiły się więc: Cool Cola, Street i Fancy. I choć na pierwszy rzut oka niewiele różnią się od pierwowzorów, kupujący szybko zweryfikowali smak podróbek. 

Podróbki nie smakują Rosjanom?

Jak wynika z badania firmy NielsenIQ, udział Cool Coli na rynku rosyjskim wynosi jedynie 5 proc. Co więcej, spadła też ogólna sprzedaż napojów gazowanych. Tylko w czerwcu o 5,5 proc. Wyższe spadki zanotowały natomiast konkretne sieci sklepów. Przykładowo w placówkach Metro sprzedaż napojów bezalkoholowych spadła aż o 20 proc. "Głównym powodem jest zmniejszenie asortymentu i wycofanie się z rynku znanych marek: Coca-Cola, Fanta, Sprite, Pepsi" - czytamy w serwisie  wiadomoscihandlowe.pl.

Zagraniczne media wskazują, że Rosjanie narzekają na smak substytutów popularnych napojów. Cool Cola ma być mało gazowana i za mało słodka. 

Warto jednak przypomnieć, że rosyjskie podróbki weszły do sprzedaży dopiero dwa miesiące temu. W tamtejszych hurtowniach nadal jest jeszcze część zapasów oryginalnej coli i innych napojów amerykańskiego koncernu. Dlatego też na pełne wnioski dotyczące sprzedaży produktów Ochakova, przyjdzie nam jeszcze poczekać. Może w tej sytuacji sprawdzi się powiedzenie: "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.