Politycy też uwielbiają grzybobranie. Były wicepremier pochwalił się w sieci swoją zdobyczą. "Zaczęło się!"

Choć sierpień dopiero się zaczął, to grzybiarze już zakasają rękawy i czujnym okiem badają tereny leśne w poszukiwaniu choćby jednego dorodnego okazu. Jak się okazuje, niektórzy mają na tym polu dużo szczęścia. Były wicepremier Janusz Piechociński pochwalił się zbiorami z przełomu lipca i sierpnia. Można pozazdrościć.

Grzybiarze bacznie obserwują sytuację i słusznie, bo w niektórych częściach Polski już teraz pojawiają się wytęsknione grzyby. Tym "narodowym sportem" Polaków interesują się również sami politycy. Były wicepremier Janusz Piechociński pochwalił się swoimi zbiorami, na które wybrał się w okolice małopolskiej Moszczenicy. Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Pyszne dania z kurkami. Wypróbuj te przepisy

Grzybobranie pełną parą. Piechociński ma czym się chwalić

Były wicepremier i minister gospodarki poza godzinami pracy lubi oddać się nieco bardziej przyziemnym przyjemnościom. Jedną z nich jest grzybobranie i trudno się dziwić, w końcu wielu Polaków uwielbia spacerować po okolicznych lasach i szukać naturalnych darów. Polityk pochwalił się zdobyczą na Twitterze. Wrzucił do sieci fotografię, na której dumnie pozuje z koźlarzem czerwonym. Grzyb jest większy od dłoni mężczyzny. Można więc pozazdrościć udanego zbioru, a to nie wszystko. Na drugiej fotografii widać wiadro wypełnione po brzegi kurkami. Pod pierwszym postem skwitował zbiory słowami "Zaczęło się!". W komentarzach nie zabrakło zdjęć innych grzybiarzy, którzy równie ochoczo pochwalili się własnymi zbiorami. Jeden z internautów pokazał dorodnego maślaka, którego zebrał w okolicy Kościerzyny. 

Leśnicy apelują jak prawidłowo zbierać grzyby

Jeszcze jesienią w zeszłym roku na profilu Nadleśnictwa Baligród na Facebooku pojawił się krótki film, w którym leśnicy odpowiadają na odwiecznie pytanie - wycinać czy wyrywać? W końcu grzybiarze są w tej kwestii mocno podzieleni. Jedni dumnie kroczą przez lasy z niewielkimi nożykami, inni zaś twierdzą, że nie ma to jak wykręcanie grzybów prosto z porośniętej mchem ziemi. Jaka jest więc prawda? 

Leśnicy twierdzą, że w gruncie rzeczy samym grzybom jest to obojętne, a nieprawdą jest, że wyrywanie grzybów w jakikolwiek sposób niszczy grzybnie. Jest jednak ważniejsza zasada, której należy się trzymać. Kiedy widzimy, że grzyb jest robaczywy, nie należy go zbierać. Takie okazy lepiej zostawić dla lasu. Do koszyka wkładamy zaś tylko te grzyby, których jesteśmy pewni, że są jadalne i w nienaruszonym stanie. Leśnicy dodatkowo zalecają oczyścić je z ziemi i gałązek przed włożeniem do kosza. Oszczędza to ogrom czasu przy ich oporządzaniu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.