Więcej treści związanych z kuchnią PRL-u znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Kuchnia PRL-u rządziła się swoimi prawami. W sklepach przeważnie brakowało towaru, a po upragnione produkty stało się w długich kolejkach. W związku z tym trzeba było jakoś sobie radzić i gotować z wykorzystaniem tych składników, które były nieco łatwiej dostępne i były akurat pod ręką. Jak to zwykle z gustami bywa, niektórzy powstałe w ten sposób dania uwielbiali, inni sięgali po nie raczej niechętnie. Część z nich stała się swoistymi hitami kulinarnymi, w niektórych domach nadal te potrawy czy przekąski stawia się na stołach. Oto pięć kultowych potraw z tamtych czasów. Jesteśmy ciekawi, jak wy na nie reagujecie?
W PRL-u był bardzo popularnym daniem. Królował w menu barów mlecznych i stołówek pracowniczych. To po prostu kotlet zrobiony z mięsa wołowego, ewentualnie wieprzowego. Można go podawać jako całe płaty mięsa obtoczone w mące i usmażone na tłuszczu lub drobno posiekane (ale nie mielone) w formie owalnych, spłaszczonych kotletów. Obowiązkowymi dodatkami, które towarzyszyły bryzolowi, są podsmażona, rumiana cebulka oraz pieczarki.
Składniki:
Sposób przygotowania:
Cebulę kroimy w piórka, pieczarki na małe kawałki. Mięso siekamy i przekładamy do miski. Wbijamy jajko, dodajemy sól i pieprz. Wyrabiamy jak na mielone. Odrywamy kawałki masy i spłaszczamy je lekko w wilgotnych rękach. Obtaczamy w mące i smażymy na rozgrzanym oleju z każdej strony. Zdejmujemy kotleciki i na patelnię wrzucamy cebulę. Powinna się zarumienić.
Dodajemy do niej łyżkę masła i wsypujemy pokrojone pieczarki. Podsmażamy przez chwilę, ale nie dodajemy przypraw. Układamy je na gotowych bryzolach razem z cebulą. Kotlety serwujemy z ulubionymi dodatkami.
To jedno z tych dań, które budzi kontrowersje. Dla jednych największy przysmak, dla innych coś, od czego chętnie odwróciliby wzrok. Ozorki w galarecie często lądowały na prl-owskich stołach jako przystawki. Były nieodłącznym elementem imieninowego krajobrazu. Choć nie wyglądają szczególnie apetycznie, sama nazwa też nie jest zachęcająca, to da się je zrobić tak, by były naprawdę smaczne.
Składniki:
Tego, jak zrobić ozorki, żeby już nikt nigdy nie ominął ich szerokim łukiem, dowiecie się z poniższego tekstu:
Skoro jesteśmy już w klimacie potraw galaretowatych, to idźmy za ciosem i wspomnijmy o zimnych nóżkach. To kolejna potrawa z PRL-u, bez której kiedyś trudno było sobie wyobrazić jakąkolwiek prywatkę czy przyjęcie. Podobnie jak do ozorków i podrobów w galarecie, tak i do zimnych nóżek ma się stosunek raczej jasny - albo się je kocha, albo nienawidzi.
W PRL-u zimne nóżki nazywane były meduzą i w barach zazwyczaj serwowano je z dwoma kieliszkami zimnej wódki, do której stanowiły zakąskę. Taki zestaw nazywano meduzą z lornetą. My mamy jednak dla was przepis na samą meduzę, która bez lornety też doskonale sobie radzi.
Składniki:
Sposób przygotowania zimnych nóżek znajdziecie w tym tekście. Mamy nadzieję, że dzięki temu przepisowi się do nich przekonacie:
W czasach PRL-u pojawiały się na stołach w zastępstwie klasycznych schabowych. Choć z pewnością wiele osób wcale za nimi nie tęskni, nie brakuje i takich, które czują do kotletów z mortadeli pewien sentyment. Jakiś czas temu przypominaliśmy o nich na Hapsie, publikując przepis z lat 60., który pochodzi z książki kucharskiej "Kuchnia polska" wydanej w Warszawie przez Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne. Jeżeli nigdy nie mieliście okazji spróbować kotletów z mortadeli lub lubicie je, ale dawno ich nie jedliście, zachęcamy do odtworzenia tej starej receptury.
Składniki:
Przepis jest prosty i szybki. Wszystko wyjaśnialiśmy krok po kroku w poniższym artykule:
Wszystkie przywołane do tej pory potrawy z PRL-u były obiadami lub przystawkami. Zwieńczeniem nie mogło więc być nic innego jak deser! A jednym z najpopularniejszych w Polsce Ludowej był właśnie blok czekoladowy. Teraz przepisów na ciasta i inne desery jest tak dużo, że rzadko się już pamięta o tym prl-owskim rarytasie. A warto od czasu do czasu sobie przypomnieć, bo robi się go łatwo i stosunkowo szybko, trzeba jedynie zaczekać, aż stężeje, by później móc wygodnie pokroić go na plastry.
Składniki:
Sposób przygotowania:
W garnku mieszamy mleko, cukier, kakao i masło. Podgrzewamy na niedużym ogniu. Składniki powinny się rozpuścić i połączyć na gładką masę. Przelewamy ją do miski, w której znajduje się mleko w proszku. Dokładnie mieszamy. Dosypujemy bakalie i znów mieszamy masę. Na koniec wsypujemy pokruszone herbatniki.
Masę czekoladową przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Wygładzamy wierzch i wkładamy foremkę z blokiem czekoladowym do lodówki, żeby masa stężała. Później wyjmujemy i kroimy w plasterki.