Promocyjny haczyk w Biedronce. Klienci płacili więcej, niż myśleli, że zapłacą. Sklep wyjaśnia

Nowe zasady promocji w Biedronce wprawiły w zdziwienie niektórych klientów. Kupowali bowiem produkty, które były objęte zniżką, ale ostateczny rabat na paragonie był niższy, niż się spodziewali. Wszystko przez jeden szczegół związany z warunkami promocji. Sieć sklepów już odniosła się do sprawy i wyjaśniła, dlaczego klientom naliczyły się inne zniżki.

Więcej treści kulinarnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

O promocyjnych problemach niektórych klientów Biedronki poinformował serwis kobieta.interia.pl. Zaczęło się od bananów, które objęte były zniżką 71 proc. Nie wszystkim jednak naliczał się tak wysoki rabat. Niektórzy na swoich paragonach owszem, widzieli cenę promocyjną, ale wyższą, niż zakładali. Była to bowiem zniżka na poziomie 42 proc. od ceny wyjściowej.

Do redakcji Interii napisała czytelniczka, która poinformowała, że taka sama sytuacja spotkała ją, gdy kupowała paprykę. Pani Krystyna relacjonuje, że zeskanowała kartę lojalnościową, by uzyskać rabat, ale cena za warzywo była wyższa niż ta, która wyświetlała jej się w aplikacji. Wszystko przez to, że samo przyłożenie karty nie wystarczyło, by uzyskać pełną kwotę promocji. Dotyczyło to zarówno wspomnianych wcześniej bananów, jak i papryki.

Zobacz wideo Biedronka czy Lidl? Porównujemy aplikacje dwóch największych dyskontów w Polsce

Promocyjny haczyk w Biedronce. Sklep wyjaśnia, skąd różnice w cenie

Do opisanych przez Interię sytuacji odniósł się już przedstawiciel sieci dyskontów. Okazuje się, że Biedronka testuje obecnie rozwiązanie, które może być niektórym znane już z innych supermarketów. Marek Złakowski, dyrektor ds. rozwoju relacji z klientem i cyfryzacji w sieci Biedronka, wyjaśnia, że sklep cały czas szuka sposobów na to, by uatrakcyjnić ofertę dla klientów i proponować jak najlepsze ceny. 

"Oprócz Shakekomatu, czy standardowych promocji połączonych z aplikacją/kartą Moja Biedronka, testujemy nowe rozwiązania, które jednocześnie zachęcają klientów do odkrywania funkcjonalności naszej aplikacji mobilnej. Opisana promocja wymagała aktywowania jej przez wyświetlenie w aplikacji" - powiedział. Zatem aby uzyskać pełną zniżkę, należało też aktywować ją w aplikacji, a nie tylko użyć karty lojalnościowej.

Złakowski zapewnia, że sieć analizuje reakcje klientów na wprowadzane promocje i obserwuje ich wyniki. "W tym konkretnym przypadku oprócz tej dodatkowej promocji z aplikacją Moja Biedronka, klientom oferowana była również promocyjna cena bez tego wymogu" - dodał. I właśnie dlatego część osób otrzymywała zniżkę, ale mniejszą, niż ta w aplikacji.

Ta sytuacja pokazuje, że zanim zdecydujemy się kupić dany produkt, warto dokładnie zapoznać się z warunkami promocji. Dzięki temu nie zaskoczymy się nieprzyjemnie i będziemy mogli w pełni skorzystać z promocyjnej oferty.

Źródło: kobieta.interia.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.