Nie rób tego, a zakalec się nie pojawi. Często winna jest jedna czynność

Zakalec zdarza się nawet najlepszym. Czasem powód może być bardzo błahy. Nie warto jednak załamywać rąk nad nieudanym ciastem, tylko wyciągnąć z tego lekcję na przyszłość i dowiedzieć się, jak uniknąć zakalca albo przynajmniej zminimalizować ryzyko jego pojawienia się. Przyczyn może być kilka, ale bywa, że powodem jest jedna czynność.

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym jest zakalec. To niewypieczona i niewyrośnięta część ciasta lub jego całość. Ma gumowatą, gliniastą konsystencję i zwykle jest ciemniejszy niż odpowiednio wypieczone fragmenty. Niektórzy, mimo iż jest to nieudany wypiek, lubią jeść zakalec (lepiej jednak z umiarem, bo jest ciężkostrawny). Inni uważają go natomiast za kulinarną porażkę.

Przyczyn powstawania zakalca jest wiele, dlatego trudno jest ustrzec się przed nim w stu procentach. Jeśli jednak przed pieczeniem co nieco poczytamy o tym niepożądanym zjawisku, przynajmniej zminimalizujemy ryzyko, że się pojawi. Czasem może zdecydować coś, co nam wydaje się błahostką, mało istotnym szczegółem, a w rzeczywistości nie jest bez znaczenia dla dobrze upieczonego ciasta.

Zobacz wideo Kuchenne katastrofy. Jak uratować zbyt tłustą lub zbyt słoną zupę?

Dlaczego powstaje zakalec? Niedopilnowanie składników

Przyczyn można doszukiwać się w użytych produktach. Jeśli w przepisie podane jest, że powinny mieć temperaturę pokojową, to tak właśnie musi być. Trzeba też dokładnie wczytać się w przepis, by zapoznać się z proporcjami i stosować się do nich. Zdarza się, że do receptury wkradnie się jakiś błąd. Wtedy, o ile sami tego nie wyłapiemy, przekonamy się o tym dopiero, gdy po wyjęciu z piekarnika zobaczymy zakalec. Często dzieje się tak, gdy dodamy za dużo mąki, wtedy masa robi się za gęsta i za sucha lub gdy jest za dużo składników obciążających, takich jak cukier i tłuszcz.

Powodem powstania zakalca może być też źle dobrana mąka. Warto sprawdzać przeznaczenie mąki na opakowaniu, ponieważ ten produkt ma różną ciężkość i zatrzymuje różną ilość wilgoci w cieście. Dlatego do ciast drożdżowych najlepiej wybierać typ 500, do chlebów typ 850, a to biszkoptów 400 lub 450.

Ważne jest również, by suche składniki wcześniej przesiać. Jeśli więc w przepisie jest tak napisane, to należy to zrobić. Pominięcie tego kroku z lenistwa może później skutkować właśnie takim nieudanym ciastem.

Dlaczego powstaje zakalec? Temperatura ma znaczenie

Gdy przygotowujemy ciasta, znaczenie ma nie tylko temperatura składników, których używamy. Ważna jest oczywiście również temperatura pieczenia. Jeśli jest zbyt wysoka, może to skutkować pojawieniem się zakalca, ponieważ ciasto nadmiernie wysuszy się od góry i nie będzie mogło wyrosnąć. Zbyt niska oraz za krótki czas pieczenia też mogą ciastu zaszkodzić. W takich sytuacjach przydaje się patyczek, który wbijamy w środek ciasta i sprawdzamy, czy już się upiekło, czy jeszcze jest surowe. Jeśli jest suchy, to znaczy, że można już wyjmować je z piekarnika. Jeśli oblepiło go ciasto, to znak, że nasz wypiek potrzebuje jeszcze trochę czasu.

Zakalec może pojawić się także wtedy, gdy ciepłe ciasto, wyjęte dopiero co z piekarnika, postawimy w chłodnym miejscu. Tak gwałtowna zmiana temperatury na pewno mu nie pomoże.

Przyczyny zakalca. Czasem powodem jest jedna, błaha czynność

Jeżeli wszystko powyżej robisz dobrze, dbasz o temperaturę, przesiewanie i kolejność dodawania składników, a w twoich ciastach nadal pojawia się zakalec, być może popełniasz jeszcze jeden błąd. To prosta i z pozoru nic nieznacząca czynność. Chodzi o mieszanie. Nie powinno trwać zbyt długo, bo wtedy ciasto za bardzo się napowietrzy, szybko urośnie, ale też szybko opadnie. Nie można też zbyt szybko i gwałtownie zmieszać piany z białek z pozostałymi składnikami. Ogromne znaczenie ma też to, by mieszać ciasto TYLKO w jedną stronę. Często wydaje nam się, że nie jest to istotne, w końcu mieszanie to mieszanie. Może to jednak mieć wpływ na pojawienie się zakalca. Mieszanie w jednym kierunku nie zmieni kleistości i struktury masy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.