Tego w kuchni nauczyły nas babcie. "Pomidorowa tak dobra, jakby Jezus po podniebieniu chodził"

Można mieć półki wypełnione po brzegi książkami kucharskimi, można przeszukać cały internet, ale w wielu przypadkach okazuje się, że to babcia wie najlepiej. Dlaczego ciasto się nie udało, czego zabrakło zupie albo kiedy dodać soli, żeby uniknąć kuchennej katastrofy. Wiele z tych trików i wskazówek przekazały nam, a my stosujemy je do dziś. I aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie babcie...

Choć w kuchni każdy może radzić sobie równie dobrze, niezależnie od płci, wieku i wszystkich innych czynników, to jednak utarło się, że to babcie są wyroczniami i skarbnicami wiedzy. Nie jest to wcale takie przesadzone, biorąc pod uwagę, że przed laty to przede wszystkim kobiety zajmowały się kuchnią i nie miały takich wygód, jak my dziś, że w razie wątpliwości wszystko możemy szybko sprawdzić w internecie. Uczyły się trików od swoich mam i babć, wertowały książki kucharskie w poszukiwaniu wskazówek, a potem wszystko skrupulatnie zapisywały w notesach lub na luźnych kartkach, często z nadzieją, że będą mogły podzielić się tą cenną wiedzą z przyszłymi pokoleniami.

Zobacz wideo Mądra Babcia przygotowała puszysty omlet z grzybami. Dawno nie jedliśmy tak dobrego

W wielu polskich domach faktycznie tak jest. Mimo że teraz dla wielu osób inspiracją stają się strony internetowe, blogi kulinarne oraz Instagram i TikTok, to jednak nadal często to babcie mają decydujący głos. Do nich dzwonimy, gdy nie jesteśmy pewni, kiedy posolić rosół, na czym smażyć faworki i co zrobić, by ciasto drożdżowe na pewno wyrosło. Zapytaliśmy nasze redaktorki oraz czytelników o to, czego nauczyli się od babć. Nie wszyscy byli chętni, by podzielić się tymi sekretami, ponieważ uważali, że są zbyt cenne, by opowiadać o nich na Facebooku, co w 100 procentach szanujemy. Udało nam się jednak zebrać sporo wypowiedzi pełnych ciepłych wspomnień.

Estetyka na pierwszym miejscu. "Kolorowe zastawy, gdy jedzenie marne"

Zanim przejdziemy do samego smaku, który dzięki babcinym podpowiedziom zawsze wychodzi wybitny, zacznijmy od sposobu podania dań. Jedna z internautek, pani Aleksandra, napisała pod naszym postem na Facebooku, że od babci dowiedziała się, jak należy dobierać zastawę do dań.

Piękne, kolorowe zastawy daje się na stół wówczas, gdy jedzenia jest niewiele i marne. Dobre jadło podaje się na czystej bieli i w transparentnym szkle.

Dużą wagę do estetyki przywiązywała też babcia pani Lucyny, która pracowała w kuchni w barze. "Nauczyła mnie przede wszystkim, by każdą potrawę, nawet najskromniejszą, podać estetycznie. Wtedy wszystko smakuje lepiej" - napisała.

Bezcenne rady babć. Do zupy tylko jedna śmietana, do ogórkowej szczypta zaskakującej przyprawy

Wskazówki, które dostaliśmy od babć, zwykle dotyczyły drobnego szczegółu, który jednak potrafił wpłynąć na smak całej potrawy. Nasza koleżanka z redakcji parentingowej, Zuzia, nauczyła się, by do jabłek do szarlotki zawsze dodawać kaszę mannę. "Wtedy nie będą płynąć" - wyjaśnia.

Z kolei Ola z redakcji Kobiety przyznaje, że jej babcia była Zosią Samosią. "Wszystko robiła sama i nikt nie był wystarczająco kompetentny. Ale po latach podłapałam od niej, że zupy zawsze zabielała śmietanką 30 i były pycha. Teraz sama tak robię i wspominam babciną kuchnię" - opowiada.

Aga dostała od babci cenną lekcję dotyczącą soli. Jak wiadomo, z tą przyprawą lepiej nie przesadzać, bo później potrawa może być nie do uratowania. "Moja babcia zawsze powtarza, że lepiej dać czegoś mniej, np. soli, niż dać za dużo i potem kombinować" - mówi. I dodaje, że uwielbia zupę pomidorową swojej babci, która, przygotowując ją, stosuje dwa triki.

Zawsze podsmaża pomidory na maśle, ale nie klarowanym, tylko zwykłym, i dodaje troszeczkę cukru. Dzięki temu pomidorowa jest tak pyszna, jakby Jezus bosymi stopami przeszedł po podniebieniu

- zachwyca się.

Asia z redakcji Hapsa też pamięta, co zawsze powtarzała jej babcia. I znów rozchodzi się o sól, a konkretnie o moment solenia rosołu. Bo ten musi być odpowiedni. Powinno się to robić 10 minut przed końcem gotowania. Warto pamiętać, że rosół powinien gotować się dość długo. Babcia Asi mówiła, że "ma puszczać oczka aż do sumy (czyli trzy-cztery godziny), a sól daj, jak wołek na widelec się nadzieje", czyli kiedy mięso zmięknie. Suma to natomiast niedzielna msza odprawiana w godzinach południowych.

Babcia Asi wiedziała też, co robić, a właściwie czego nie robić, gdy rosło ciasto drożdżowe. "Nie otwierać drzwi i okien, żeby nie było przeciągu i wahań temperatury" - mówi.

Rozwiązania babć często mogą wydawać się niestandardowe. Jedna z czytelniczek na Facebooku zdradziła nam, że jej babcia polecała dodawać do zupy ogórkowej szczyptę cynamonu. Wiele babć to także tradycjonalistki. Pani Agnieszka od babci nauczyła się, że "pieczeń wołowa zawinięta w lnianej ściereczce wyjdzie idealna". Ściereczka powinna być spryskana octem, wodą, masłem lub czerwonym winem. Z kolei pan Andrzej naleśniki smaży tylko na jednym rodzaju tłuszczu - patelnię naciera skórką z boczku.

Kotlety mielone. Mówiła, że aby nie były twarde, trzeba dodać wody. Zawsze wychodziły wyśmienite

- wspomina inna komentująca osoba. Od babć nasi czytelnicy i czytelniczki nauczyli się też m.in., jak ładnie skleić pierogi warkoczykiem, że masę sernikową uciera się w makutrze z rowkami, a nie w mikserze, a gdy łączy się z pianą z białek, to tylko drewnianą łyżką, że pączki smaży się na smalcu, a ogórki małosolne w kamionkowym naczyniu powinny być przykryte lnem i dociśnięte dużym, wyszorowanym kamieniem. 

"Nie wolno ruszać stołem i krzyczeć, bo ciasto się stresuje"

Wśród babcinych porad nie brakowało też przesądów. Traktujemy je raczej w ramach ciekawostki, jednak z niektórymi nie sposób się nie zgodzić... "Jeśli masz piec ciasto, to rób to, kiedy masz dobry humor, bo jeśli jesteś zła albo masz nerwowy dzień, to ci ciasto nie wyjdzie. Miała rację, sprawdza się" - czytamy w jednym z komentarzy. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać zabawne, jednak jeśli głębiej się zastanowić, ma sens. Gdy jesteśmy źli i rozkojarzeni, jest większe ryzyko, że będziemy wykonywać poszczególne czynności niedbale, niedokładnie i w pośpiechu. A wtedy przepis na katastrofę gotowy.

Co jeszcze słyszeliśmy od babć? "Nie wolno było ruszać stołem i krzyczeć, bo ciasto się stresowało" - wspomina Asia. "Gotowanie najlepiej wychodzi, jak się w tym czasie śpiewa Chwalcie łąki umajone" - mówi nam Ewa od nas z redakcji, zaś Ola dodaje, że u niej było to O mój rozmarynie.

Wiele osób wspominało też swoje babcie jako ostoje rodziny, wspierające i zawsze służące ciepłym słowem. Nawet jeśli nie potrafiły gotować, to i tak wniosły w ich życie coś szczególnego. "Miała milion innych zalet i wiele mnie nauczyła", "Była dla nas wszystkich wzorem, naszą ostoją. Nie sposób wyliczyć tego, co nas nauczyła" - czytamy. Nam najcenniejsza wydaje się porada, a właściwie mądrość, którą podzieliła się z nami pani Ania. "Nauczyła, żeby nie bać się kuchni, nie bać się gotować z przeświadczeniem, że się nie uda. Jak nie wyjdzie, to trudno (...). Trzeba próbować i być odważnym, a to potem procentuje też w innych dziedzinach życia. Nie bać się porażek, tylko próbować, aż się uda". Rzeczywiście, przyznacie, że sprawdza się nie tylko w kuchni.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.