Dietetyk rozprawia się z trzema popularnymi mitami. "Najwięksi wrogowie? Co za głupota!"

Wokół zdrowego odżywiania narosło wiele mitów. Niektóre wciąż są powtarzane przez ogół społeczeństwa. Doktor dietetyki Michał Wrzosek postanowił rozprawić się z trzema najpopularniejszymi. Jeden z nich dotyczy jedzenia po godzinie 18.00. Czy to faktycznie pora dnia jest powodem, przez który tyjemy? Ekspert rozwiewa wątpliwości.

Dr Michał Wrzosek to popularny specjalista w zakresie żywienia. W mediach społecznościowych chętnie dzieli się z obserwatorami wskazówkami i poradami dietetycznymi. W jednym ze swoich filmików postanowił obalić kilka najpopularniejszych mitów związanych z odżywianiem. 

Dietetyk obala popularne mity żywieniowe. "Wrogowie zdrowej diety? Co za głupota"

Pierwszy, o którym opowiedział, dotyczy słynnego zakazu jedzenia po 18.00. Wiele osób uważa, że to zjadanie posiłków późną porą jest przyczyną tycia. Wrzosek wyjaśnia, że nie do końca o to chodzi.

To nie godzina posiłków ma znaczenie, ale liczba kalorii, którą zjadamy w ciągu dnia

- podkreśla i dalej tłumaczy, że jeśli ktoś chodzi późno spać, to nie ma nic złego w zjedzeniu kolacji nawet o godzinie 22.00. "Ważne, by dać sobie czas na strawienie posiłku przed snem" - dodaje.

Drugi mit, który obalił, dotyczy odstawiania glutenu oraz laktozy. Rezygnacja z żywności, która zawiera te substancje, jest od pewnego czasu bardzo modna. Niektórzy muszą to robić ze względów zdrowotnych, jak chociażby osoby, które chorują na celiakię i nie powinny spożywać glutenu. Czy jednak warto to robić, jeśli nic nam nie dolega? 

Gluten i laktoza to najwięksi wrogowie zdrowej diety? Co za głupota!

- stwierdza kategorycznie dietetyk. Podkreśla, że ma to uzasadnienie u osób, które, jak wspomnieliśmy wyżej, muszą unikać tych składników ze względów medycznych. "Jeśli nie masz takich problemów, to eliminacja ich na zapas nie uczyni cię szczuplejszym albo zdrowszym" - przekonuje Michał Wrzosek i dodaje, że jeśli źle odstawimy produkty z laktozą i glutenem, to możemy doprowadzić nawet do niedoborów pokarmowych. Dlatego zanim podejmiemy taką decyzję, należy skonsultować się z odpowiednim specjalistą, który zleci ewentualne badania.

Zobacz wideo Jak wygląda dieta Wojciechowskiej na krańcu świata? Stawia na sprawdzone danie

Mięso z ziemniakami szkodzi? "Kompletna bzdura"

Na koniec Wrzosek zdementował popularne przekonanie, jakoby łączenie białek i węglowodanów było szkodliwe. "To twierdzenie często słyszymy, a jest kompletną bzdurą" - zapewnia dietetyk. Tłumaczy, że ludzki organizm jest bardzo dobrze przystosowany, by trawić na raz oba te składniki. Tego samego zdania jest dietetyczka kliniczna Milena Nosek, którą poprosiłam o konsultację przy okazji pracy nad tekstem o tym, czy połączenie ziemniaków z mięsem może powodować problemy trawienne. Chciałam wyjaśnić tę kwestię w związku z dużą swego czasu popularnością tej tezy. 

Tradycyjne połączenie kotleta z ziemniakami, czy to schabowego czy drobiowego, nie powinno wzbudzać niepokoju o jakość trawienia, wchłaniania składników czy wpływu na mikroflorę jelit. Nie ma podstaw naukowych, które by się sprzeciwiały takiemu połączeniu

- tłumaczyła w rozmowie z Haps.pl specjalistka.

Uważa, że w kwestii ewentualnych dolegliwości szkopuł tkwi nie w konkretnym połączeniu żywieniowym, a w sposobie ich przygotowania lub jakości mięsa. "Smażony kotlet nie jest zalecany dla zdrowia jelit, niezależnie czy zostanie spożyty z ziemniakami, kaszą, czy z sałatą" - powiedziała Milena Nosek. Określone zestawienie produktów może spowodować, że posiłek będzie bardziej kaloryczny. Gdy dłużej będzie zalegał w żołądku, mogą wystąpić wspomniane wzdęcia i uczucie ciężkości. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.