Zakazali używania mięsnych nazw dla produktów roślinnych. Kary mogą iść w tysiące euro

Nie będzie już roślinnych steków i szynek. Francja wprowadziła zakaz nazywania produktów roślinnych terminami zarezerwowanymi dla tych pochodzenia zwierzęcego. Nowe prawo to efekt nacisków hodowców bydła. Za złamanie zakazu przewidziane są wysokie kary. Mogą sięgnąć nawet 7500 euro.

Jak podaje Reuters, to już druga próba uregulowania przez francuski rząd tej kwestii. Agencja twierdzi, że nowo wydany dekret ma "uspokoić hodowców bydła, którzy byli w centrum niedawnych protestów rolników". Rząd zakazał więc nazywania roślinnych produktów mięsnymi terminami. Serwis internetowy magazynu Time podaje, że dotyczy to 21 określeń, w tym m.in. steka, szynki oraz fileta. Takie nazwy nie będą mogły od tej pory znaleźć się na opakowaniach roślinnych wyrobów. Dekret zacznie obowiązywać za trzy miesiące.

Zobacz wideo "Nie ma żadnego pomysłu na zakaz jedzenia mięsa. To celowa nadinterpretacja"

Za złamanie zakazu grożą surowe kary. Osoba fizyczna, która naruszy ograniczenia, będzie musiała zapłacić 1500 euro. Wyższe kwoty przewidziano w przypadku złamania prawa przez firmy. Na nie może zostać nałożona kara rzędu 7500 euro. Producenci będą mieli rok na pozbycie się z magazynów zapasów produktów, które zawierają jeszcze mięsne nazwy.

Zakaz stosowania mięsnych nazw dla produktów roślinnych. Spór dopiero się zacznie?

Reuters informuje, że francuscy producenci mięsa z zadowoleniem przyjęli nowe regulacje. Przewodniczący Stowarzyszenia Interbev, które skupia przedstawicieli sektora mięsnego we Francji, stwierdził, że konieczne jest wyraźne rozróżnienie pomiędzy przetworzonymi produktami roślinnymi a tradycyjnymi produktami mięsnymi.

Nie zgadza się z tym francuska firma La Vie, które produkuje roślinne wyroby mające przypominać wieprzowinę. W wydanym oświadczeniu stwierdziła, że dotychczasowe nazewnictwo wcale nie wprowadzało konsumentów w błąd, a nowe przepisy zaszkodzą krajowej produkcji i będą faworyzować import. Regulacje mają bowiem zastosowanie tylko do produktów wytwarzanych we Francji, nie dotyczą zaś tych importowanych z innych krajów Unii Europejskiej.

Nie tylko we Francji i nie tylko mięso. Mleko, jogurt i masło też zakazane

Time przypomina jednak, że Francja nie jest pierwszym krajem, który zdecydował się na taki zakaz i że nie tylko nazwy mięsne były brane pod lupę. Serwis zauważa, że w całej Unii Europejskiej obowiązuje obecnie zakaz używania nazw takich jak "mleko", "jogurt" lub "masło" na opakowaniach produktów roślinnych. W 2020 roku UE odrzuciła jednak propozycję, by zakazać też nazw mięsnych. Argumentowano, że zniechęci to konsumentów do próbowania produktów pochodzenia roślinnego, a to może mieć negatywny wpływ na cele klimatyczne wspólnoty.

Jak jest w innych krajach? W USA nie ma zakazu, który obejmowałby całe państwo, ale poszczególne stany wprowadziły własne regulacje. Przykładowo w Missouri obowiązuje zakaz używania mięsnych nazw na opakowaniach produktów roślinnych. Ograniczenia obowiązują też np. w Oklahomie i Kansas. W Teksasie z kolei na etykietach produktów roślinnych trzeba umieszczać określenia "bezmięsny" lub "roślinny".

W Wielkiej Brytanii z kolei istnieje zakaz używania określenia mleko dla produktów roślinnych. Rozważane jest jednak pójście o krok dalej i zakazanie stosowanie również nazw, które brzmią podobnie, np. cheeze zamiast cheese (po angielsku ser).

Plany wprowadzenia ograniczeń w nazywaniu roślinnych wyrobów mięsnymi terminami miały również włoskie władze. Projekt ustaw został już nawet przyjęty przez niższą izbę parlamentu, ale wywołał tak duże oburzenie, że ostatecznie sprawę odroczono. 

W Kanadzie z kolei produkty pochodzenia roślinnego można opisywać wyrażeniami "alternatywa dla mięsa" lub "mięso pochodzenia roślinnego", ale na etykiecie musi znajdować się także słowo sformułowanie "nie zawiera mięsa" lub "nie zawiera drobiu".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.