Byłam na weselu weganki. Szok to mało powiedziane. "Piotr dziękuje za ziemniaki"

Niedawno miałam wielką przyjemność świętować dzień zaślubin moich znajomych. Panna młoda jest weganką i właśnie z racji tego byłam bardzo ciekawa menu weselnego. Nic mnie nie przygotowało na taki szok, a starszy drużba do dziś przeżywa.

Ostatnio razem z moim narzeczonym gościliśmy na weselu naszych przyjaciół. Pan młody zna się z moim ukochanym od piaskownicy, panna młoda czasami podrzuca mi pyszne, wegańskie przepisy. Panna młoda jest weganką - wszyscy wiemy, z czym (albo bez czego) się to je. Ja z kolei jestem mięsożercą, więc ich wesele bardzo mnie ciekawiło, a zwłaszcza menu. Kiedy podali pierwsze danie, oczy mało nie wyszły mi z orbit. 

Zobacz wideo

Byłam na weselu u weganki. Następnego dnia nie wstawałam z łóżka

Zacznę od tego, że para młoda wyglądała prześlicznie, koleżanka aż promieniała, kolega, gdy przestał się stresować, także. Miejsce było prześwietne, ceremonia doniosła, ale wiadomo, że goście czekają na trzy rzeczy: pierwszy toast, obiad i zabawę. O ile toast i zabawę mogłam przewidzieć, tak obiadu i całego menu nie. Panna młoda jest weganką i właśnie takiego menu każdy się spodziewał. A tu szok. Albo muzycznie: "Szik, szak, szok".

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się schabowego albo faszerowanych udek, ani tym bardziej weselnego klasyka, czyli dewolaja. Jednak jedzenie bardzo mocno mnie zaskoczyło. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Jedno jest pewne - jedzenie było najlepsze na świecie. Najadłam się tak, że następnego dnia nie wstawałam z łóżka.

"Piotrek chciał podziękować za ziemniaki"

Jeśli chodzi o wegańskie jedzenie, nie określę siebie mianem fanki, jednak wegańskie jedzenie jest przecież bardzo smaczne, pod warunkiem, że dobrze się je przyrządzi. Gdy jednak podczas wesela koleżanki, która jest weganką, na obiad został podany rosół, później kaczka, byłam w szoku. Kątem oka spoglądałam na koleżankę - ona miała inne potrawy, chyba makaron i krem z warzyw. Co o tym myślę? Myślę, że dawno tak się nie najadłam na weselu. 

Dania były pyszne, mięsa było mnóstwo. Mój narzeczony pokochał kaszankę z wiejskiego stołu bardziej niż mnie, jednak Piotr, starszy drużba do teraz wspomina pyszną kaczkę i najlepsze ziemniaki, jakie jadł.

Kaczusia bomba, ale ziemniaki pyszne. Dziękuję Wam za tę ucztę, niechaj Wam się szczęści

Wesele weganki obfitowało w mięso. Nie zabrakło jednak wegańskich i wegetariańskich przekąsek. Przepyszne były kąski z pieczonego buraka, sałatka z zielonym pesto. Zupa, która była podana koło 2 w nocy, to mistrzostwo. Muszę koniecznie odtworzyć ten przepis na kapuśniak.

Jedno jest pewne. Para młoda naprawdę się postarała i wiedziała doskonale, że Polacy są przyzwyczajeni do pewnych weselnych tradycji. Panna młoda nie przełożyła swoich kulinarnych upodobań na menu weselne. Świetne było to, że pomyśleli jednak o innych gościach - wegańskich i wegetariańskich. Każdy był najedzony i bawił się do rana z pełnym brzuszkiem. Niech się szczęści parze młodej i niech zawsze tak pysznie jedzą, jak podczas wesela. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.