Choć szczyt sezonu grzybowego przypada na jesień, to latem też pojawia się w lasach wiele apetycznych okazów. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie ich szukać oraz mieć po prostu trochę szczęścia i mieszkać w tych regionach, w których warunki pogodowe nieco bardziej sprzyjają grzybowym wysypom. A, niestety, nie wszędzie tak jest.
Jak wynika z mapy występowania grzybów, która jest na bieżąco aktualizowana w serwisie grzyby.pl, od 29 lipca do 4 sierpnia najmniej grzybów na osobogodzinę zebrano w okolicach Warszawy, Skierniewic, Wrocławia, Legnicy, Krosna i Suwałk. Nie oznacza to jednak, że na porażkę skazane są całe województwa. Przykładowo jedna z grzybiarek z woj. mazowieckiego w weekend zebrała aż 74 koźlarze grabowe, 17 koźlarzy czerwonych i 16 borowików szlachetnych. Gdzie jeszcze iść na grzyby, by wrócić do domu z pełnym koszem?
Patrząc na wspomnianą mapę (link do niej podaliśmy wyżej), łatwo można wskazać regiony, w których grzybów - póki co - jest najwięcej. To przede wszystkim Kaszuby, część województwa wielkopolskiego (okolice Piły, a także tereny na południe od Poznania), część województwa lubuskiego (okolice Gorzowa Wielkopolskiego), jak również niektóre obszary w województwie lubelskim oraz na Warmii. Sytuacja zaczyna się też poprawiać na południu Polski, szczególnie na terenach wokół Nowego Sącza i Tarnowa.
A jak wyglądają doniesienia indywidualne samych grzybiarzy? Powtarza się sporo wpisów z województwa śląskiego, m.in. z powiatów żywieckiego i cieszyńskiego (Międzybrodzie Bialskie oraz Brenna). Udanym grzybobraniem pochwaliła się też mieszkanka Nowego Tomyśla (woj. wielkopolskie). "Zapanowała u mnie różnorodność - jednego dnia posortowałam ładnie grzybki, drugiego panował chaos. Nie jestem w stanie policzyć tej ilości" - napisała. Wtórowała jej mieszkanka Tuczna z powiatu poznańskiego.
Dawno nieodwiedzany las mieszany, a w nim cuda się działy... Tylu piękności w ciągu 3-godzinnej wyprawy jeszcze nie napotkałam. Las zaskoczył mnie ogromną różnorodnością grzybów, niespotykaną o tej porze roku.
Sporo grzybów zebrała też mieszkanka powiatu garwolińskiego (mazowieckie), a także Paulinowa w powiecie sokołowskim (również mazowieckie). Z kolei mieszkaniec Stolca w powiecie polickim (zachodniopomorskie) zebrał 60 borowików szlachetnych. "To co zostało zebrane, ma niespotykaną na lato jakość, zero robali, wszystko czyste, bielutkie, jędrne, nie było co odrzucać" - napisał w swoim raporcie.
Na facebookowych grupach skupiających grzybiarzy też można znaleźć wiele wpisów okraszonych zdjęciami pokaźnych zbiorów. Jeden z pasjonatów z Gliwic, który 3 sierpnia odwiedził Las Łabędzki, przekonuje, że deszcze zrobiły swoje i za tydzień "będzie ogień". Do wpisu dołączył zdjęcia wypełnionych łubianki oraz reklamówki. Z kolei mieszkanka świętokrzyskiego z lasu wyszła z trzema pełnymi koszami.
Nam swoje zbiory pokazały z kolei mieszkanki Białegostoku oraz miejscowości Leszczydół-Nowiny w woj. mazowieckim. Pierwszej z nich udało się zebrać mnóstwo kurek, druga z kolei wybrała się tylko na rower, a wróciła z kilkoma ładnymi okazami.
Poszłam tylko na rower, a przy drodze takie skarby. Grzechem byłoby nie zebrać
- powiedziała.
Grzybiarze w doniesieniach wspominali przede wszystkim o borowikach szlachetnych oraz o kurkach. Ich było zdecydowanie najwięcej. Sporo osób natknęło się też na podgrzyby brunatne (powszechnie nazywane podgrzybkami), różne koźlarze (babka, pomarańczowożółty, czerwony) oraz borowiki ceglastopore. Pojawiły się też wzmianki o pojedynczych borowikach usiatkowanych oraz gołąbkach.
Kalendarz grzybowy wskazuje z kolei, że poza wspomnianymi wyżej gatunkami, sierpień to sezon m.in. na:
Najlepsze warunki do wzrostu grzybów to ciepło i wilgoć. Dlatego tak ważne są opady deszczu. Nie wystarczy jednak jeden dzień z opadami. Jeśli w ostatnim czasie było sucho, powinno popadać przynajmniej przez kilka dni, żeby grzyby zaczęły się pojawiać. Woda, w tym również wysoka wilgotność powietrza, są konieczne, by mogły się tworzyć owocniki. Gdy jest sucho, znalezienie grzybów jest bardzo trudne.