Wchodząc do sklepu, widzimy rzędy świeżego pieczywa, ale równie często gotowe, pokrojone bochenki opakowane w plastikowe reklamówki lub folię. To wygodne rozwiązanie, ponieważ nie trzeba kroić, można je łatwo chwycić i włożyć do koszyka. Ale za tym komfortem kryje się ryzyko. Dlatego warto przyjrzeć się temu, jak przechowujemy chleb po zakupie i dlaczego lepiej wybierać pieczywo, które nie jest już zapakowane.
Dla sprzedawcy folia i reklamówka są ochroną przed kurzem i dotykiem, a do tego ułatwiają znakowanie ceną i składem. Z punktu widzenia konsumenta to jednak środowisko wysokiej wilgotności. Para uwięziona przy jeszcze lekko ciepłym wypieku skrapla się na ściankach, rozmiękcza skórkę i daje grzybom oraz bakteriom dokładnie to, czego potrzebują do wzrostu. Plastik nie powstrzymuje też naturalnego procesu starzenia się pieczywa (retrogradacji skrobi), więc miękka masa z dnia na dzień staje się gumowata lub sucha (w zależności od temperatury). Skutek: szybciej pojawia się pleśń, skórka traci chrupkość, a bochenek ma gorszy smak, mimo że... miał być "lepiej zabezpieczony".
Po powrocie ze sklepu najlepiej od razu wyjąć bochenek z folii/reklamówki i przenieść do materiału, który "oddycha". Dobrym rozwiązaniem jest papierowa torebka, lniany worek albo chlebak z wentylacją (drewno, ceramika, bambus). To pozwala skórce pozostać suchą i chrupiącą, a jednocześnie ogranicza zbyt szybkie wysychanie. Warto unikać lodówki, ponieważ niska temperatura przyspiesza czerstwienie chleba. Jeśli jednak chcesz zachować pieczywo na dłużej, możesz je zamrozić - w papierze lub specjalnym woreczku. Po rozmrożeniu kromki odzyskują swoją strukturę i smak, zwłaszcza jeśli podgrzejesz je chwilę w piekarniku. Pamiętaj też o regularnym czyszczeniu chlebaka. Rób to wodą z octem, która zapobiega rozwojowi pleśni.