O wojnie cenowej między Biedronką a Lidlem głośno było w całej Polsce. Na rynku jest też jednak kilku innych graczy, którzy nie narzekają na brak klientów. Sklep, w którym najchętniej robimy zakupy, wybieramy bowiem z przeróżnych powodów. Jedni chodzą tam, gdzie mają najbliżej. Inni stawiają na przyzwyczajenie, a dla jeszcze innych liczy się to, gdzie jest najtaniej. I właśnie pod tym kątem Katarzyna Bosacka sprawdziła kilka najpopularniejszych sieci handlowych w Polsce.
Dziennikarka wybrała się do sześciu sklepów: Auchan, Biedronki, Dino, Kauflandu, Lidla i Żabki. W każdym kupiła dziesięć produktów - trzy popularnych marek, które dostępne były we wszystkich sklepach (sok pomarańczowy, wodę niegazowaną i czekoladki) oraz pozostałe, które miały najniższe ceny: olej rzepakowy, mąkę pszenną, jajka z wolnego wybiegu, masło, włoszczyznę, chleb i kilogram jabłek.
Najpierw podała końcowe kwoty z pięciu sklepów, które są marketami: Auchan, Biedronki, Dino, Kauflandu i Lidla. Najwięcej zapłaciła w Auchan - 88,62 zł. Na czwartym miejscu znalazł się Kaufland, gdzie zakupy kosztowały 78,01 zł. Pierwszą trójkę otwiera Biedronka z kwotą 77,95 zł. Na drugie miejsce trafiło Dino, gdzie za taki koszyk Bosacka zapłaciła równo 77 zł. Najtańszym sklepem okazał się Lidl - tam dziennikarka wydała 75,87 zł.
Później Katarzyna Bosacka wspomniała o Żabce, ponieważ zalicza się ona do nieco innego segmentu sklepów. Tam zapłaciła najwięcej, bo aż 101 zł, czyli prawie 30 zł więcej niż w najtańszym Lidlu. Warto jednak wyjaśnić, że Żabka to tzw. convenience store. Takie sklepy, jak sama nazwa wskazuje, cechują się wygodą, bo są blisko miejsc zamieszkania potencjalnych klientów oraz szlaków komunikacyjnych, którymi się poruszają. Można w nich szybko kupić to, czego akurat nam brakuje i nie trzeba jechać aż do supermarketu. Są często wybierane nawet mimo wyższych cen. Te z kolei nie biorą się znikąd. Wpływ na nie mogą mieć wyższe koszty operacyjne związane z lokalizacją i wysokością czynszu, a także specyfika dostaw. Sklepy convenience zwykle nie są duże, kupują więc mniej towaru niż supermarkety, co z kolei przekłada się na wyższy jednostkowy koszt zakupu. Mają też więcej punktów, co z kolei sprawia, że logistyka dostaw jest nieco bardziej skomplikowana, a przez to również może być droższa.
"Wygoda korzystania z nich często oznacza dla klientów wyższe ceny. (...) Chociaż z drugiej strony sklep convenience wcale nie musi oznaczać bardzo wysokich cen, jeżeli na usługach będzie się zarabiać więcej, kompensując tym niższe marże realizowane na żywności, która jest podstawowym składnikiem każdego koszyka" - czytamy w artykule naukowym "Charakterystyka sklepów typu convenience - Polska na tle rynku amerykańskiego", który został opublikowany w czasopiśmie "Zeszyty naukowe" Akademii Ekonomicznej w Krakowie.
A ty w którym sklepie najczęściej robisz zakupy? Jeśli masz ochotę, zagłosuj w naszej sondzie.