Za jednego grzyba zapłacisz 5 tys. zł. Smakuje obłędnie, Polacy jadą za granicę na zbiory

To jeden z najbardziej niezwykłych grzybów, jakie można spotkać wczesną wiosną. Choć uchodzi za prawdziwy rarytas w kuchni, w Polsce jego zbieranie jest zabronione. To sprawia, że wielu grzybiarzy szuka go poza granicami kraju.
Naparstniczka czeska (Verpa bohemica)
Allar Antson, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Wczesna wiosna to czas, kiedy lasy dopiero budzą się do życia, a na ziemi pojawiają się pierwsze oznaki sezonu grzybowego. Wśród nich można znaleźć gatunki, które łatwo przeoczyć, jeśli nie wie się, gdzie patrzeć. Jednym z nich jest naparstniczka czeska, która przyciąga uwagę nie tylko wyglądem, ale też swoją wyjątkową historią i statusem prawnym.

Zobacz wideo

Rzadki grzyb o nietypowym wyglądzie. Łatwo pomylić go ze smardzem

Naparstniczka czeska to niewielki, ale bardzo charakterystyczny grzyb, którego kapelusz osiąga wysokość od 2 do 4 cm i szerokość około 2 do 3 cm. Jego powierzchnia jest pofałdowana, pełna wyraźnych zagłębień oraz żeberek, a barwa mieni się odcieniami od żółtobrązowego po jasny brąz. Najważniejszą cechą rozpoznawczą jest fakt, że kapelusz nie zrasta się z trzonem i zwisa swobodnie, co pozwala od razu odróżnić ten gatunek od popularnych smardzów. Sam trzon jest biały lub kremowy i potrafi urosnąć nawet do 10-15 cm, z czasem stając się pusty w środku. Cały grzyb jest wyjątkowo kruchy i delikatny, przez co bardzo łatwo go uszkodzić już przy samym dotyku. Owocniki pojawiają się na żyznych, wilgotnych glebach w lasach liściastych pod koniec zimy lub wczesną wiosną, wybierając miejsca dobrze nasłonecznione, które najszybciej się nagrzewają.

W Polsce pod ochroną i zagrożony wyginięciem. Za zerwanie grozi wysoka kara

Naparstniczka czeska jest w naszym kraju objęta częściową ochroną gatunkową, ponieważ występuje niezwykle rzadko i tylko na rozproszonych stanowiskach. Jak podaje serwis Grzyby.pl, każde zniszczenie jej siedliska stanowi poważne zagrożenie. Za zerwanie owocnika można otrzymać mandat w wysokości nawet 5000 zł, o czym przypominają przepisy dotyczące ochrony przyrody. Zakaz obejmuje nie tylko zbieranie samych grzybów, ale również niszczenie miejsc ich występowania, dlatego nawet jeśli naparstniczka wyrośnie w prywatnym ogrodzie, jej usunięcie wymaga specjalnego zezwolenia. 

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej za naszą południową granicą, gdzie naparstniczka występuje znacznie częściej i tworzy duże skupiska. Większa dostępność sprawia, że w Czechach grzyb ten nie jest chroniony tak rygorystycznie, co przyciąga wielu pasjonatów wczesnowiosennych zbiorów z Polski. Różnice w warunkach siedliskowych powodują, że populacje u naszych sąsiadów są stabilniejsze i pozwalają na legalne pozyskiwanie tych owocników do celów kulinarnych. Dla wielu grzybiarzy wyprawa do Czech to jedyna okazja, aby legalnie spróbować tego gatunku.

Ceniony w kuchni za delikatny smak. Wymaga jednak odpowiedniej obróbki

Grzyb ten jest niezwykle ceniony przez smakoszy za subtelny, lekko orzechowy aromat, który najlepiej ujawnia się po krótkim podsmażeniu na maśle z dodatkiem szalotki. Naparstniczka jest jadalna wyłącznie po odpowiednim przygotowaniu termicznym, gdyż w stanie surowym może okazać się ciężkostrawna. Krótka obróbka w wysokiej temperaturze pozwala zachować jej unikalną strukturę i sprawia, że uchodzi ona za prawdziwy rarytas na talerzu. 

Naparstniczka czeska to jeden z rekordzistów pod względem wczesnego pojawiania się w lesie, ponieważ pierwsze okazy można spotkać już w lutym przy temperaturze zaledwie 3 stopni Celsjusza. Sezon na te grzyby trwa zazwyczaj do maja, choć pojedyncze owocniki żyją krótko i znikają po około 1 lub 2 tygodniach. Gatunek ten wyróżnia się rzadko spotykaną u grzybów reakcją na światło, co sprawia, że rzeźba kapelusza potrafi ustawiać się w stronę słońca, by skuteczniej rozsiewać zarodniki. 

Więcej o: