Latem pomidory często kupujemy w większych ilościach, ale nie zawsze udaje się zjeść je od razu. Te najbardziej dojrzałe po kilku dniach mogą zrobić się miękkie i pomarszczone. Dzieje się tak m.in. dlatego, że po zerwaniu stopniowo tracą wodę. Duże znaczenie ma przy tym niewielki ślad pozostający po szypułce. Jego zasłonięcie może sprawić, że warzywo wolniej wyschnie.
Skórka dobrze zatrzymuje wodę znajdującą się w pomidorze, ale miejsce po szypułce nie jest tak szczelne. Po odłączeniu od rośliny pozostaje tam niewielki ślad, przez który łatwiej wydostaje się wilgoć. Z czasem warzywo traci przez to na wadze, robi się mniej jędrne i zaczyna się marszczyć. Im mniej wody wydostanie się przez tę część, tym dłużej może on pozostać soczysty. Właśnie dlatego warto ją zasłonić, jeśli kupione sztuki mają poleżeć przez kilka dni.
Trik jest prosty i nie wymaga oklejania całego warzywa. Niewielki kawałek taśmy wystarczy przykleić na suchy ślad po szypułce. Dzięki temu powstaje osłona, która utrudnia wydostawanie się wody. Taśma służy więc do zakrycia miejsca, przez które pomidor może szybciej tracić wilgoć. Nie jest to sposób na zatrzymanie psucia ani przedłużenie świeżości na wiele dni, lecz metoda pozwalająca ograniczyć wysychanie.
Ten sam problem można ograniczyć bez przyklejania czegokolwiek. Pomidory wystarczy położyć śladem po szypułce do dołu, aby odsłonięta część przylegała do blatu lub innej powierzchni. W teście opisanym przez Serious Eats sprawdzono, jak takie ustawienie wpływa na utratę wody. Po 3 dniach pomidory ułożone w ten sposób straciły około 1 do 2 proc. masy, a przechowywane śladem skierowanym do góry nawet 7 proc. Jeśli pomidory są już dojrzałe, ale nie uda się ich szybko wykorzystać, można przełożyć je do lodówki. Niska temperatura spowalnia zmiany, które z czasem pogarszają ich jakość. Chłodzenie jest dobrym rozwiązaniem dla dojrzałych sztuk, które mają zostać zjedzone dopiero później.