Woda w marchewce zaklęta

Marnowanie żywności jest jednym z największych problemów współczesnego świata. W Polsce rocznie na wysypisku ląduje 9 mln ton żywności, co z wynikiem 247 kg na osobę, plasuje nas na 5. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej. Jednak wraz z wyrzucanym jedzeniem, marnowane są także surowce zużyte w procesie produkcji, takie jak woda, która w kontekście największej od 30 lat suszy, staje się dobrem luksusowym. Eksperci ds. walki z marnowaniem jedzenia z Too Good To Go wyjaśniają jak marnowanie żywności wiąże się z brakiem wody w kranach w niedalekiej przyszłości.

O tym jak realna jest wizja braku wody pitnej, przekonali się w zeszłym roku mieszkańcy Skierniewic, gdzie w wyniku fali upałów przerwane zostały dostawy miejskiej wody. W związku z postępującymi zmianami klimatu sytuacja ta będzie się powtarzać w całym kraju. Wskutek czynników takich jak: położenie, parowanie, malejące opady czy bezśnieżne zimy, nasz kraj jest zagrożony deficytem wody. Obecnie w Polsce na jednego mieszkańca przypada ok 1600 m³/rok wody, a w okresach suszy wskaźnik ten spada nawet poniżej 1000m³/rok/osobę, podczas gdy dla porównania, na jednego mieszkańca Europy przypada średnio w ciągu roku ok 4500 m³, a na Ziemi ok 7300m³. Odnawialne zasoby wody w Polsce, wyrażone w liczbach bezwzględnych, są porównywalne do tych w Egipcie.

Ukryte straty wody

Od pary jeansów po marchewkę, produkcja przemysłowa potrzebuje wody. W czołówce sektorów o największym zapotrzebowaniu na ten surowiec znajdują się przemysł spożywczy, tekstylny i górnictwo. Według danych Banku Światowego na świecie 70% słodkiej wody wykorzystywane jest w rolnictwie i choć woda jest odnawialnym zasobem, nie znaczy jednak, że nieograniczonym. Woda zużyta w procesie produkcji żywności, potrzebna do wzrostu roślin i zwierząt, nie wraca do obiegu, wyrzucając nadprodukowaną żywność, tracimy także litry wody. Ogólnoświatowy ślad wodny* zmarnowanego jedzenia, czyli suma bezpośredniego i pośredniego zużycia wody, wyniósł około 250 km3. Tym samym, wraz z wyrzucanym jedzeniem, marnujemy równowartość wody potrzebnej do napełnienia 100 milionów basenów olimpijskich (FAO). Nadprodukcja żywności, rygorystyczne normy jakościowe i przyzwyczajenia konsumentów do kupowania tylko idealnie wyglądających produktów, sprawiają, że na wysypiska trafiają tony zdatnej do spożycia żywności. Choć w Polsce od 2019 roku obowiązuje ustawa o niemarnowaniu, dotyczy ona wyłącznie sklepów, pomijając pozostałe ogniwa łańcucha dostaw.

Ile wody tak naprawdę potrzebujemy do produkcji żywności?

System żywnościowy potrzebuje wody do sadzenia, nawadniania, mycia, a nawet chłodzenia żywności. Dodatkowo do produkcji mięsa czy nabiału, zwierzęta, tak jak człowiek, muszą pić, aby przeżyć i rosnąć. Produkty, które znajdziemy w naszej kuchni “zużywają” różną ilość wody (WFN, 2019), ale oto kilka przykładów, które pomogą zrozumieć skalę problemu.

Woda ukryta jest w naszym pożywieniu. Szacuje się, że "zjadamy" około 3500 litrów wody każdego dnia, jednak również tracimy ją wraz z wyrzucanym jedzeniem. Najczęściej marnowanymi przez Polaków produktami są: chleb, wędliny, owoce i warzywa.

? Chleb: każdy wyrzucony kilogram chleba to ok. 1 608 litrów wody potrzebnych do jego produkcji.

? Wołowina: każdy wyrzucony kilogram wołowiny to aż 15 tysięcy litrów wody. Jeden zmarnowany burger wołowy to tyle wody, ile zużyjemy podczas 90 minutowego prysznica (Oz Harvest, 2019).

? Jabłka: do wyhodowania kilograma jabłek potrzeba ok. 822 litrów wody.

? Pomidory: 1 kg pomidorów to 214 litrów wody.

Liczby te pokazują, jaki wpływ na środowisko i zużycie wody ma marnowanie żywności. Postępujące zmiany klimatu, długotrwałe susze i powodzie sprawiają, że dostęp do wody pitnej już teraz jest coraz bardziej utrudniony, a przewidywane zapotrzebowanie na żywność do 2050 roku ma wzrosnąć o 70%. Rozwiązaniem dla tak złożonego, globalnego problemu jest nie tylko zmiana naszych postaw, przez ograniczenie marnowania w domach czy spożycia mięsa w codziennej diecie, ale są nim przede wszystkim kroki systemowe. Ograniczenie nadprodukcji, rozszerzenie zakresu ustawy o niemarnowaniu oraz ograniczenie hodowli przemysłowej zwierząt, znacząco wpłyną na zużycie wody w produkcji jedzenia. *Ślad wodny można także obliczyć indywidualnie za pomocą kalkulatora indywidualnego śladu wodnego.

O Too Good To Go

Too Good To Go zrzesza użytkowników we wspólnej walce z marnowaniem żywności, łącząc klientów z miejscami, w których zostało nadwyżkowe jedzenie. Aplikacja wystartowała w Danii w 2016 roku i od tamtej pory zyskała ponad 22 miliony użytkowników w 15 krajach. Wśród partnerów Too Good To Go w Europie są m.in.: Carrefour, Paul, Costa, czy sieć hoteli Accor i Scandic. W Polsce z Too Good To Go współpracują takie miejsca, jak: Lindt, Starbucks, Pizza Hut, A. Blikle, North Fish, Massolit, 77 Sushi, Natura Cold Press, MOD Donuts i wiele innych.

Misją Too Good To Go jest inspirowanie społeczeństwa i udostępnienie narzędzi do walki z marnowaniem jedzenia poprzez budowanie Ruchu Przeciw Marnowaniu Jedzenia, stworzonego, by wywrzeć wpływ na czterech płaszczyznach: Gospodarstw domowych, Przedsiębiorstw, Edukacji i Polityki.

Too Good To Go należy do grona B Corp, społeczności około 2600 certyfikowanych firm z różnych branż, stawiających pozytywny wpływ na świat ponad zyski. W tym gronie znajdują się takie znane marki jak Patagonia, Ben & Jerry’s czy Alpro. Obecnie certyfikat B Corp posiada tylko 500 firm w Europie.

Globalną CEO jest Mette Lykke, która wcześniej współtworzyła Endomondo. Dowiedz się więcej na www.toogoodtogo.com lub odwiedź nasze social media:

Facebook Instagram Twitter YouTube LinkedIn.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.