Browary Warszawskie wypełniają pustkę w sercu Woli

Tu, gdzie przez dekady stał słynny na pół Europy browar Haberbuscha i Schielego, w rewirach, w które w gorszych, powojennych czasach Tyrmand wysyłał tytułowego "Złego" do walki ze stołeczną bandyterką, powstało właśnie miejsce, którego spragnieni byli nie tylko mieszkańcy Woli. Browary Warszawskie, bo o nich mowa, to inwestycja, która ma aspiracje i wszelkie atuty, by stać się prawdziwym eldorado dla poszukiwaczy miejskich przygód i wygód.

Ten wielofunkcyjny koncept, który wyrósł w zapomnianym na lata, najbardziej przytulonym do Śródmieścia Północnego fragmencie warszawskiej Woli, jest jednocześnie idealnym miejscem do pracy, życia i do załatwiania codziennych oraz niecodziennych spraw. Można tu zjeść, odpocząć, zaznać radości życia, zrobić niebanalne zakupy i naprawdę dobrze spędzić wolny czas. Browary Warszawskie przestają już być wielkim placem budowy i z wolna wypełniają się życiem.

Browary to miejsce z piękną historią i z jeszcze piękniejszą... przyszłością – nowoczesne, funkcjonalne, stanowiące całościowy i dopracowany w każdym calu zamysł urbanistyczny i architektoniczny. Na blisko 4,5 hektarowej działce ulokowanej między ulicami Grzybowską, Wronią i Chłodną powstały trzy biurowce, pięć budynków mieszkalnych, a miasto dodatkowo zyskało ponad 8 tys. mkw. przestrzeni przeznaczonej na usługi, restauracje i sklepy. Nie zapomniano tu o rekreacji i zieleni. Do spacerów i aktywnego odpoczynku zachęcają kreatywnie zaaranżowane i otwarte na każdego przestrzenie publiczne z miejskimi skwerami, kameralnymi uliczkami, tarasami, antresolami, a całość dopełniają trawniki, drzewa i krzewy.

Spotkanie przyszłości z przeszłością Warszawy

Tożsamość Browarów Warszawskich wypływa prosto z tradycji piwowarskiej, która już kilkaset lat temu właśnie tutaj znalazła swój warszawski dom. Pod koniec XVIII wieku przy ulicy Grzybowskiej działało aż 10 browarów! Źródła doskonałej wody ściągały tu rzemieślników, produkujących najlepszy złoty trunek dla spragnionych Warszawiaków. Z tych samych przyczyn w 1846 r. właśnie tutaj powstał browar Haberbuscha, Schielego i Klawego, największy w Królestwie Polskim i jeden z najważniejszych na piwowarskiej mapie Europy. Wpisał się on nie tylko złotymi zgłoskami w historię miasta, ale wręcz wrył się w jego tożsamość. Przodkowie naszych przodków na widok pojazdów przewożących piwo z tego browaru z serdecznym uśmiechem w głosie wołali: "Patrzcie, jedzie browar Warszawy! Oberwus, Szelma i Kulawy!" (takie pseudonimy nadało miasto właścicielom browaru). Ten biznes, dający pracującym w nim warszawiakom lepszy los i imponujące zarobki, prosperował doskonale aż do czasów II wojny światowej. Później jego działalność kontynuowały Browary Królewskie, a produkcja trwała tu niemal nieprzerwanie do 2004 r. z iście fantastycznym epizodem – w latach głębokiego socjalizmu produkowano tu bowiem... coca-colę na oryginalnej, amerykańskiej licencji!

Czas na nowe otwarcie

Warszawiacy długo musieli czekać, aż w opustoszałym, zaniedbanym i wręcz wyrwanym z kontekstu rozwijającej się stolicy rewirze powstanie miejsce, które zapewni tej lokalizacji godny powrót do zbiorowej świadomości.

Przez ten gigantyczny plac budowy przewinęło się w ciągu blisko 4 lat setki budowlańców, inżynierów, architektów i projektantów wnętrz. Efekt, w co wierzymy, zachwyci wszystkich. Zarówno mieszkańców Warszawy, jak i odwiedzających nasze miasto turystów – komentuje Dominika Telega-Bałdyga, rzecznik prasowy Browarów Warszawskich.

Projektując zespół obiektów zadbano o to, by oddać należyty hołd historii tego fragmentu Warszawy. Począwszy od nazwy inwestycji, nawiązującej do tych pierwszych Browarów Warszawskich, poprzez nazwę powstałej tu nowej ulicy im. Haberbuscha i Schielego – założycieli dawnego browaru, którzy w ten sposób zostali uwiecznieni po wsze czasy w historii miasta. Jednak ta „pamięć historyczna” znalazła tu nie tylko symboliczne, ale również trwałe i namacalne odbicie w architekturze.

Wśród nowoczesnych budynków ważne miejsce zajmują pieczołowicie zrewitalizowane zabudowania dawnego browaru: Warzelnia, Willa Schiele, Laboratorium i Leżakownia. Równie istotą częścią Browarów Warszawskich stały się otwarte i dostępne dla każdego przestrzenie wspólne – Rynek Warzelni z Dziedzińcem Laboratorium, Ogród Centralny, Brama Browarów, Plac Śniadaniowy oraz Plac Dolny. To wokół tych zielonych, przystępnych, przyjaznych i pomysłowo umeblowanych miejsc toczyć się będzie życie Browarów Warszawskich.

Rynek Warzelni to największy spośród pięciu placów całego kompleksu. Wspólnie z Dziedzińcem Laboratorium będzie pełnić rolę centrum rozrywki i spotkań towarzyskich, którym sprzyjać będą otaczające go restauracje, sklepiki i ogródki. Również w tym miejscu, w murach XIX-wiecznej Warzelni powstaje właśnie wyjątkowa pod każdym względem, restauracja i sportsbar Roberta Lewandowskiego.

Prawdziwym sercem Browarów Warszawskich stanie się Leżakownia wraz z otwartym placem Dolnym. Istniejące tu od zawsze połączenia z budynkiem Warzelni zostały przebudowane i pogłębione, by sprostać dzisiejszemu, nowemu charakterowi obiektu. Pod tymi 170-letnimi kolebkami, w miejscu zrewitalizowanych piwnic browaru Haberbuscha i Schielego znajdzie się m.in. Food Hall Browary, wypełniony smakami oraz aromatami dań i napojów z niemalże całego świata, serwowanych przez ulokowane tu restauracje i bary. Piwowarska tradycja wraca w te historyczne mury w spektakularnej postaci. Lwowska Grupa Kumpel stworzy tutaj kraftowy browar i dwie restauracje. Jak zapowiadają twórcy, już wkrótce będzie tu można zanurzyć usta w piance aż 12 różnych rodzajów piwa ważonego na miejscu. Leżakownia zapowiada się jako miejsce dobrej kuchni, spotkań i rozrywki.

Na dachu piwnic powstała prawdziwa zielona wyspa – Ogród Centralny, otoczony z trzech stron rozległym budynkiem Biur przy Warzelni oraz zwieńczającą go Willą Schiele – domem dawnych fabrykantów. Pagórkowata przestrzeń Ogrodu Centralnego zapewni ciszę i wytchnienie wśród zieleni pracującym lub spacerującym w okolicy, a raz po raz zmieni się w arenę organizowanych w Browarach Warszawskich pikników i wydarzeń artystycznych.

Nie zabraknie też kameralnych przestrzeni wspólnych. Od strony ulicy Grzybowskiej gości wita obniżony i schowany w zieleni plac Brama Browarów, gdzie w ciepłe dni można zjeść lunch w ogródkach greckiej restauracji Mykonos. Kolejną taką „ukrytą oazą” jest ulokowany w części mieszkaniowej Plac Śniadaniowy, który już teraz służy mieszkańcom Apartamentów przy Krochmalnej.

Życie wychodzi na ulice – woonerf Haberbuscha i Schielego

Browary Warszawskie wykreowały na warszawskiej Woli nową, miejską przestrzeń, których wciąż w stolicy brakuje. Rynek Warzelni ma szansę i potencjał, by stać się nową areną towarzyskiego życia warszawskiej Woli. Ciche, zielone przestrzenie skryte między miłymi dla oka i wyjątkowymi architektonicznie budynkami, pozwolą znaleźć spacerowiczom miejsce, by usiąść i obserwować miejskie życie. A życie w tej części Woli będzie się działo nie tylko we wnętrzach restauracji, sklepów i salonów piękności, ale także na ulicy. Wewnętrzna droga, która połączyła odbudowany odcinek ulicy Krochmalnej z ulicą Grzybowską stanie się już wkrótce pierwszym w Warszawie woonerfem.

Termin „woonerf” pochodzi z języka holenderskiego i w wolnym tłumaczeniu oznacza „ulicę do mieszkania”. Jest to tzw. „żyjąca ulica” - alejka miejska z zielenią, o spowolnionym ruchu. Pierwszeństwo mają tu piesi, których przyciąga niebywałe zagęszczenie restauracji, sklepów, punktów usługowych, ogródków i streetfoodowych stref wypełnionych stolikami.

- Woonerfy w miastach całego świata świetnie nadają się do organizacji takich wydarzeń, jak jarmarki, kiermasze, pokazy czy wystawy plenerowe - wyjaśnia Dominika Telega-Bałdyga – I taką właśnie rolę w Browarach Warszawskich przejmie ulica Haberbuscha i Schielego, której nazwę może trudno zapamiętać, ale z pewnością łatwo się ją pokocha.

Browary Warszawskie otwarte na Warszawę

Ze względu na obecną sytuację na oficjalne otwarcie z pełną pompą musimy jeszcze trochę poczekać. Na szczęście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby już teraz wybrać się na spacer, odwiedzić Browary Warszawskie i przyprowadzić tu znajomych, zanim sami odkryją to miejsce.

- Otwarte na gości i ich apetyty są już takie koncepty gastronomiczne, jak grecka restauracja Mykonos oraz Japonki Sushi, które choć są pierwszym lokalem sushi działającym wyłącznie w formule „na wynos”, to już mają rosnące grono swoich wyznawców – wylicza Dominika Telega-Bałdyga. – W oczekiwaniu na obiad czy lunch można zawiesić oko i podniebienia na artystycznych, wysmakowanych deserach z Deseo, a miłośnicy glutenu i pieczywa na naturalnych zakwasach zachwycą się wypiekami Bakery. Pełną parą pracuje też lokal Etno Cafe serwujący genialne i wypalane we własnej palarni kawy. Od początku tego roku działa również część beauty: duet Juźwin&Kobielski zaprasza kobiety na spektakularne metamorfozy, a Hamski Barber ostro wziął się za męskie włosy, brody i zarosty.

A to dopiero początek! Bo już wkrótce w Browarach Warszawskich otworzą swe podwoje kolejne świetne koncepty, m.in. kraftowy Browar Kumpel, kazachski koncept Olivos, Sobremesa Tapas Bar, adriatycka Munja, kawiarnia Dobro&Dobro Cafe, rzemieślnicza lodziarnia Good Lood. A na tych, którzy w swojej kuchni czują się najlepiej, a na mieście poszukują raczej doskonałych składników niż gotowych dań czekają delikatesy orientalne Azjatka, a za moment także włoskie Piccola Italia z zacnym wine barem i rzeźnik Crazy Butcher. Miłośnicy białych, czerwonych, wytrawnych i musujących trunków zakochają się zapewne w Le Paradox. Możliwości spędzania wolnego czasu jest tu tyle, że każdy znajdzie coś w sam raz dla siebie.