W święta nie możesz patrzeć na karpia, bo czuć muł? Przed smażeniem zrób jedną rzecz, a to będzie ryba twojego życia

Umówmy się - bez karpia nie ma Wigilii. Ta tradycja sięga już dziesięcioleci i wielu z nas nie wyobraża sobie, że tej ryby może zabraknąć na świątecznym stole. Jednak sporo osób wręcz nie może patrzeć na karpia i jest ku temu jeden ważny powód. Niestety, karp to ryba słodkowodna, żyjąca na dnie stawów, najczęściej hodowlanych i przez to jej mięso jest muliste i wielu osobom to po prostu przeszkadza. My jednak doskonale wiemy, jak "odmulić" karpia. Z tym sposobem będzie najpyszniejszy.

Więcej porad znajdziesz na naszej stronie głównej Gazeta.pl

Na świątecznym stole tradycyjne potrawy to podstawa i chociaż coraz częściej urozmaicamy świąteczne menu, nie może zabraknąć pierogów, barszczu oraz karpia. Jednak wiele osób krzywi się na myśl o konieczności spróbowania tej ryby, mimo że tradycja nakazuje spróbowania każdej potrawy ze stołu, by zapewnić sobie pomyślność. Nie ma się co dziwić - bywa, że karp nieprzyjemnie smakuje "dnem bajorka", jak to określił kiedyś mój wujek. Tak bywa, zwłaszcza gdy hodowla jest prowadzona w nieodpowiedni sposób. 

Zobacz wideo

Co zrobić, żeby karp nie śmierdział mułem?

Oczywiście istnieje kilka mniej lub bardziej sprawdzonych sposobów na to, by wyciągnąć z ryby zapach i posmak mułu. Niektórzy moczą go w kilku wodach. Inni, w wodzie z solą (nie polecam - mięso wychodzi słone, a muł czuć dalej). Inni obkładają mięso karpia plastrami cytryny lub marynują w aromatycznych ziołach. Oczywiście możecie tak zrobić, jednak ta metoda nie daje wam gwarancji, że karpik będzie delikatny i smaczny. 

Popularnym sposobem jest także moczenie mięsa w mleku. Tu już cieplej, jednak wciąż to nie jest najlepszy wybór. Moja babcia zawsze zanurzała mięso w maślance i dodawała kilka plastrów cebuli. Miskę z karpiem wynosiła na ganek, bo przed świętami nie było miejsca w lodówce i tam zostawiała ją na 3-4 godziny. Następnie osuszała rybę, lekko soliła i znów odstawiała na 2 godziny w chłodzie. Później smażyła najlepszego karpia na świecie. 

Najlepszy karp na świecie - moja babcia zawsze smażyła go w ten sam sposób

Na starej, żeliwnej patelni babcia rozgrzewała sporą ilość tłuszczu. Z tego co pamiętam, to był olej rzepakowy połączony z margaryną (minęło ponad 20 lat i niektóre szczegóły mogły mi umknąć). Każdy kawałek ryby dokładnie obtaczała w mące, a kiedy tłuszcz był już gorący, kładła na nim rybę. Smażyła na mocnym ogniu z obu stron i przekładała do gęsiarki - żelwinego naczynia z ciężką pokrywką. Tam dodatkowo dusiła karpia, aż był mięciutki, od czasu do czasu dodając odrobinę margaryny. Karpia na święta robię tak do dziś, jednak na szczęście mam patelnię teflonową. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA