Wielkie pytanie o piernik. Czy masa z mąki pszennej się zepsuje? Sprawdź, zanim użyjesz

Świąteczny piernik potrafi być cierpliwy jak mało który wypiek, ale jeden szczegół decyduje o tym, jak zachowa się podczas dojrzewania. Odpowiedni czas leżakowania to połowa sukcesu, bo równie duże znaczenie mają składniki, z których robimy ciasto. Czy piernik z mąki pszennej się zepsuje? Sprawdźmy.
Świąteczny piernik
Fot. istockphoto.com/ autor Pawel Kacperek

Każdy, kto choć raz nastawiał piernik długodojrzewający, wie, że ciasto na mące żytniej ma w sobie jakąś niepojętą magię. Potrafi stać tygodniami w chłodnym kącie, a kiedy nadchodzi odpowiednia chwila, po prostu wyciąga się je z pojemnika, piecze i od razu pachnie wigilią. No dobrze, ale co z wersją pszenną? Tu sprawa przestaje być oczywista, bo w grę wchodzą proporcje i cały kulinarny mechanizm ukryty w tym świątecznym klasyku. Trochę poszperałam, trochę podpytałam babcię i już wiem, co tak naprawdę chroni piernik przed zepsuciem oraz jaką rolę odgrywa w tym mąka.

Zobacz wideo Przepisy na pyszne ciasta bożonarodzeniowe - zebrę i piernik

Czy piernik z mąki pszennej się zepsuje? Sprawdźmy, o co chodzi z trwałością masy

Piernik to jedno z tych ciast, które pamiętają dawną kuchnię i jej rytuały. W staropolskich domach dojrzewał spokojnie, otulony miodem, korzennymi przyprawami i chłodnym powietrzem spiżarni. Nic więc dziwnego, że wciąż budzi ciekawość. Czy piernik może się zepsuć? To zależy od tego, z czym go wyrabiamy i jak wygląda nasza receptura.

Trwałość zaczyna się od miodu. Ten składnik robi tu największą robotę. Działa jak naturalny konserwant, odbiera bakteriom komfortowe warunki do życia i dba o to, by ciasto było stabilne przez wiele tygodni. Towarzyszą mu przyprawy korzenne. Goździki, cynamon i imbir nie tylko dodają świątecznego aromatu, lecz także mają udowodnione właściwości antybakteryjne. To zestaw, który praktycznie sam pilnuje swojej świeżości.

Duże znaczenie ma również rodzaj mąki. Żytnia wchłania sporo wody, dlatego ciasto na jej bazie jest naturalnie gęstsze i bardziej zwarte. Taka masa nie daje mikroorganizmom zbyt wielkiego pola do popisu. Pszenna i orkiszowa chłoną jej znacznie mniej, więc w cieście zostaje więcej wilgoci. Nie oznacza to automatycznie, że piernik się zepsuje, ale taka wersja potrzebuje idealnie chłodnego miejsca i naprawdę szczelnego zamknięcia. Z tego powodu nie można zamienić jednej mąki na drugą bez zmian w proporcjach, bo wtedy cały balans płynów w cieście się rozjeżdża i mamy klops!

Podsumowując: odpowiednia higiena naczyń, zimne miejsce i dobrej jakości, prawdziwy miód stanowią parasol ochronny dla piernika. Jeśli jednak ciasto zaczyna pachnieć kwaśno, pojawia się lepka warstwa lub zmiana koloru, lepiej nie ryzykować. Piernik rzadko płata takie figle, ale kiedy już to robi, powinien wylądować w koszu. 

 

Dlaczego piernik pęka podczas pieczenia? Częste błędy, które psują nam ciasto

Świąteczne pieczenie zawsze zaczyna się niewinnie. Mieszanie składników, pierwsze korzenne zapachy, potem długie oczekiwanie, aż ciasto będzie odpowiednie do pieczenia. Dopiero po czasie wychodzi na jaw, gdzie ukryły się drobne potknięcia, które potrafią obrócić całą pracę w kulinarną katastrofę. Najwięcej problemów bierze się z nieprecyzyjnych proporcji albo zbyt intensywnego mieszania, które zamienia ciasto w twardą masę. Druga fala kłopotów pojawia się przy pieczeniu w nieodpowiedniej temperaturze.

Gdy piekarnik dobija do ponad 180 stopni, piernik zwykle reaguje jak wulkan. Wyrasta w mgnieniu oka i pęka na wierzchu. Kiedy temperatura spadnie poniżej 160 stopni, sytuacja zmienia się diametralnie. Środek robi się ciężki, wilgotny i przypomina zakalcowatą masę. Do tego dochodzi jeszcze kwestia odpoczynku. W wersji długodojrzewającej ciasto powinno leżeć w chłodzie co najmniej trzy tygodnie, a sześć to ideał. W błyskawicznej odsłonie dobrze mu dać przynajmniej dwa dni spokoju, żeby wszystkie składniki "dogadały się" ze sobą.

Właśnie dlatego przy pierniku warto zwolnić tempo. Starannie odmierzone składniki dają stabilną, sprężystą masę, a odpowiednia porcja miodu i masła sprawia, że ciasto zachowuje miękkość nawet po kilku dniach. Nie wymaga długiego wyrabiania, raczej delikatnego połączenia wszystkiego w jedną, gładką całość. Po pieczeniu potrzebuje spokoju. Placki, które spędzą w piekarniku 15 do 20 minut przy 170 stopniach, nabierają pełni smaku dopiero po paru dniach, gdy powidła albo marcepan zaczynają je subtelnie zmiękczać. Jednak warto poczekać, bo cierpliwość zwykle procentuje i daje o wiele lepszy efekt niż nerwowe próby robienia świątecznych wypieków na ostatnią chwilę. Jakiej mąki używasz do piernika? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania. 

Więcej o: