W obawie przed epidemią koronawirusa na przełomie lutego i marca wiele osób ruszyło na spore zakupy. Miały zapewnić zabezpieczenie na wypadek przymusowej izolacji. Dlatego z półek sklepowych znikały produkty o długiej przydatności do spożycia - głównie konserwy, puszki, ryż, makaron czy kasze (więcej o tym: Przez koronawirusa Polacy zaczęli wykupować produkty. Sprzedaż niektórych wzrosła o prawie 100 procent). O ile produktów w puszkach nie zabraknie, o tyle te na bazie mąki zaczynają się wyczerpywać.
Do tej pory młynarze wykorzystywali zapasy mąki sprzed pandemii, jednak w wyniku masowego wykupowania produktów mącznych, zaczyna ich brakować. Jednocześnie do zbiorów zboża na nową dostawę mąki pozostaje jeszcze kilka miesięcy, zaś sama cena pszenicy od początku roku wzrosła z 750 do 940 złotych za tonę. Oznacza to, że w najbliższych dniach czekają nas podwyżki cen mąki, a za nią także makaronu, kaszy, chleba i innych mącznych produktów.
O ile wzrosną ceny? Według danych zaprezentowanych przez "Gazetę Wyborczą", za pieczywo czy samą mąkę będziemy musieli zapłacić między 10 a 20 procent więcej. Makarony podrożeją o minimum 20 procent. Wzrostów cen możemy się spodziewać już w najbliższych dniach.