Całe życie w kłamstwie. Okazuje się, że prawdopodobnie wcale nie jedliśmy rzeżuchy

Rzeżucha nierozerwalnie łączy się z Wielkanocą. Siejemy ją w domu i wykorzystujemy jako ozdobę stołu albo posypujemy kanapki i inne dania. Teraz uwaga, bo wasz świat może wywrócić się do góry nogami. Lasy Państwowe twierdzą bowiem, że całe życie byliśmy oszukiwani i wcale nie jedliśmy rzeżuchy.

"Jedliście kiedyś rzeżuchę? Otóż prawdopodobnie... nie, bo całe życie was oszukiwano!" - tak swój post na Facebooku zaczynają Lasy Państwowe. Zaskoczeni? Zastanawiacie się, jak to możliwe? Twórcy wpisu na szczęście nie pozostawiają nas bez odpowiedzi i od razu wyjaśniają, jak to jest z tą rzeżuchą.

To, co wysiewamy na bibułkę lub do siewników i spożywamy w postaci kiełków, to Pieprzyca siewna (Lepidium sativum) rodzima dla południowo zachodniej Azji i północno zachodniej Afryki, zwyczajowo, potocznie (acz w gruncie rzeczy nieprawidłowo) w Polsce nazywana rzeżuchą.

Prawdziwa rzeżucha (czyli Cardamine sp.) w Polsce występuje w kilku gatunkach. Rośnie m.in. w lasach (np. rzeżucha leśna), na łąkach (np. rzeżucha łąkowa) i mokradłach (np. rzeżucha gorzka). 

Część osób w komentarzach przyznała, że jest tego świadoma, ale część nie kryła zaskoczenia. "Ale numer!", "Rozwijamy się, kolejna lekcja przyrody", "Ale nas oszukują" - pisali.

Więcej o tym, co całe życie robisz źle i nie masz o tym pojęcia, przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jedzmy rzeżuchę nie tylko od święta. Wzmacnia włosy i zawiera dużo witaminy C

Kupujesz gotową rzeżuchę? Tak jak inne kiełki, może być niebezpieczna

Chcecie kupić gotową rzeżuchę lub inne kiełki, żeby nie tracić czasu na wysiew i czekanie, aż wyrosną? Lepiej zrezygnujcie z tego planu. Wyjaśniamy, dlaczego lepiej nie kupować gotowców.

Przede wszystkim nie wiemy, w jakich warunkach zostały one wyhodowane. Często dzieje się to bez dostępu do światła, przez co znacznie zmniejsza się bogactwo składników odżywczych. Dodatkowo przy ich hodowli stosuje się sztuczne preparaty mające zabezpieczyć kiełki przed pleśnią. I tak zdarza się jednak, że kiełki pleśnieją, a winne są plastikowe opakowania, w których łatwo gromadzi się wilgoć. Istnieje również ryzyko spożycia kiełków skażonych przy produkcji bakteriami E. Coli lub Salmonellą. Poza tym zakup gotowej rzeżuchy czy innych kiełków wiąże się zwykle z wyższymi kosztami niż zakup nasionek.

Rzeżuchę lepiej zasiać samodzielnie. Zwłaszcza że jest to bardzo proste. wystarczy w pojemniku (np. w pudełku po margarynie czy pojemniku na żywność) położyć kawałek wilgotnej ligniny i wysiać nasionka. Stawiamy je w nasłonecznionym miejscu, np. na parapecie i już po kilku dniach obserwujemy, jak pojawiają się zielone listki.

Rzeżuchę i inne kiełki można także wysiać w kiełkownicy. To niedrogi sprzęt (kosztuje około 30-40 zł) zwykle kilkupoziomowy, z praktycznym systemem nawadniania. 

Haps.pl jest dla Was i dla Was piszemy o kulinariach. Nie oznacza to jednak, że nie pamiętamy i nie myślimy o Ukrainie. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie w tych miejscach: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.