Powtórka z rozrywki? W sklepach znów rzucamy się na papier toaletowy i makaron

Pamiętacie zakupową gorączkę tuż przed ogłoszeniem marcowego lockdownu? Wiele osób, nawet jeśli nie robiło prawdziwych zapasów, chociaż dorzucało do koszyka paczkę makaronu i opakowanie papieru toaletowego - tak na wszelki wypadek. Najnowsze wyniki badań pokazują, że obecnie mamy bardzo podobną sytuację.

Koronawirus: znów robimy zapasy?

Najnowsze analizy zwyczajów zakupowych pokazują, że podobnie jak przed marcowym lockdownem częściej sięgamy w sklepach po produkty, które będą przydatne na wypadek dłuższej izolacji. W ubiegłym tygodniu odnotowano wzrosty niektórych artykułów higienicznych oraz żywnościowych. Tygodniowe wzrosty sprzedaży wyniosły: 5,1 proc. w wypadku masła i margaryny, 5,4 proc. papieru toaletowego, 7,2 proc. makaronu, 7,3 proc. mydła, 8,8 proc. kaszy i 9,7 proc. ryżu. Wzrosty te nie są oczywiście tak wysokie, jak w marcu, ale dotyczą dokładnie tych samych kategorii artykułów. Z jedną różnicą – w marcu rekordy sprzedaży bił spirytus. Obecnie na rynku mamy szeroki wybór środków do dezynfekcji i nie potrzebujemy zastępować ich spirytusem.

W marcu tego roku, podczas pierwszej fali pandemii, odnotowano gigantyczny wzrost sprzedaży wyżej wymienionych produktów (podczas szczytu zakupowego szturmu sprzedaż spirytusu wzrosła aż o 458 proc., papieru toaletowego o 263 proc., a ryżu o 189 proc.; pierwsze wzrosty odnotowane wcześniej wynosiły odpowiednio 91 proc., 12 proc. i 50 proc.). W normalnych warunkach charakteryzuje je bardzo niska sezonowość. Ewentualne wahania sprzedaży pojawiają się w okresie świątecznym.

Ciekawym wyznacznikiem jest sprzedaż masła i margaryny. Przed szczytem zakupowym w marcu tygodniowy wzrost wynosił 5 proc. (w szczycie – 69 proc.), czyli mniej więcej tyle, ile wynosi obecnie. W normalnym okresie wahnięcia sprzedaży masła i margaryny na poziomie 1 proc. w skali miesiąca są rzadkością.

Zobacz wideo Kryzysowa tarta jabłkowa - niebo w gębie!

Czy czeka nas powtórka z rozrywki?

Już dwa tygodnie temu zaobserwowaliśmy, że powracają rzadsze, ale większe zakupy. Kolejne ograniczenia prawdopodobnie te trendy pogłębią, choć na pewno nie aż tak mocno jak w marcu, ponieważ wiosenne doświadczenia udowodniły, że w sklepach tradycyjnych nie było problemów z dostępnością produktów, więc nie ma potrzeby kupowania na zapas

- mówi Tomasz Jasiniewicz, wiceprezes Comp Platformy Usług S.A., która zleciła badanie, cytowany na portalu Dla Handlu.

Podczas marcowego lockdownu w małych sklepach odnotowano nawet 20 proc. spadek liczby transakcji przy 64 proc. wzroście wartości jednego koszyka. Obecnie liczba paragonów spadła o 7,3 proc., a wartość koszyka wzrosła o 3,8 proc.

Analitycy zaobserwowali także w ostatnich tygodniach wzrost sprzedaży słodyczy oraz środków na przeziębienie, ale nie wiążą tego z pandemią i lockdownem, ponieważ podobne wahania pojawiają się co roku o tej porze. Sezonowo spadła również sprzedaż lodów, piwa, ale także napojów oraz produktów mlecznych.

***

Badanie zostało wykonane na próbie 4634 sklepów tradycyjnych, wybranych spośród tych, które przystąpiły do programu M/promo+. Analizę wykonał dział analityki Comp Centrum Innowacji na zlecenie Comp Platforma Usług S.A.