Dania na wynos ratują restauracje? Niby tak, ale większość z nas nigdy ich nie zamawia

Gastronomia to branża najbardziej poszkodowana przez pandemię. Właściciele robią, co mogą, by jakkolwiek przynajmniej utrzymać swoje lokale. Wielu klientów zaangażowało się w pomoc, jednak wyniki są bezlitosne.

Gastronomia może oferować dania na wynos, ale to tylko kropla w morzu potrzeb

Już niemal od roku funkcjonowanie lokali gastronomicznych jest znacznie ograniczone. Początkowo były całkowicie zamknięte, później mogły działać w granicach zasad bezpieczeństwa, a od końca października nie można w nich serwować jedzenia w inny sposób niż na wynos lub w dostawie. Straty w tej branży są gigantyczne. Więcej o tym:

Jemy zdrowiej, a może przeciwnie? Co z gotowaniem i zakupami? Pandemia to masa zmian, ale... przywykliśmyPandemia w naszych kuchniach. Nowe rozwiązania i... powrót do starych

W ciągu ostatnich miesięcy restauratorzy w każdy możliwy sposób starali się zachęcić klientów do zamawiania jedzenia. Również wielu klientów organizowało akcje czy zbiórki, by pomóc ulubionym lokalom. Sporo z nich udało się uchronić przed bankructwem, jednak w dalszym ciągu taka pomoc jest niewystarczająca. Wsparcie rządu również nie zdaje się na wiele, przy czym warto dodać, że nie każdemu lokalowi przysługuje. Rząd broni swych decyzji, argumentując, że restauracje mogą oferować dania na wynos. Ale te to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

Zobacz wideo

Większość z nas nigdy nie zamawia jedzenia na wynos

Świadczą o tym wyniki niedawnego badania "Corona Mood" przeprowadzonego przez firmę Gfk i opublikowanego na portalu RP.pl. Sprawdzono w nim, jak Polacy zamawiają jedzenie z restauracji. Okazało się, że robimy to naprawdę rzadko. Na dania na wynos wydajemy najczęściej między 21 a 50 zł, przy czym średnia wynosi 69 zł. Statystycznie takich zamówień dokonujemy 1,4 na miesiąc. W większych miastach ten wynik jest większy - wynosi 2,6 zamówienia, na terenach wiejskich to zaś mniej niż jedno zamówienie na miesiąc.

Zdecydowanie częściej robimy to w dużych miastach, gdzie oferta działających restauracji jest znacznie bogatsza. Nie dziwi więc, że tam średnia wartość jednego zamówienia jest wyższa i wynosi niemal 100 zł

- mówi Dominika Grusznic-Drobińska, dyrektorka ds. marketing & consumer intelligence w GfK, cytowana na portalu.

Niezbyt pozytywne są także dane dotyczące częstotliwości zamawiania jedzenia na wynos. Aż 34 proc. osób nie robi tego nigdy, 22 proc. rzadziej niż raz w miesiącu, 15 proc. raz w miesiącu, 14 proc. kilka razy w miesiącu i tylko 6 oraz 9 proc. zamawia odpowiednio kilka razy w tygodniu lub raz w tygodniu.

Jak można wesprzeć lokale gastronomiczne?

Przede wszystkim: przez zamawianie u nich jedzenia. Warto robić to bezpośrednio telefonicznie lub przez stronę internetową danego lokalu, dzięki czemu - jeśli wybieramy opcję dostawy do domu - właściciel nie będzie musiał korzystać z pośredników, którym przecież także trzeba zapłacić. Wiele lokali ma w ofercie własne wyroby, na przykład kiszonki czy sosy w słoikach. Dobrze zapytać o takie produkty. To dodatkowe źródło zarobku, dzięki któremu mogą się utrzymać.

Więcej o: