Zakaz handlu w niedziele został wprowadzony przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Zmiany wdrażano jednak stopniowo. Niedziel, w które można było zrobić zakupy, było z roku na rok coraz mniej. Obecnie, czyli w 2024, powinno być ich siedem:
Okazji do zrobienia zakupów w ten dzień nie ma więc zbyt wiele. Poprzedni rządzący wzięli oczywiście pod uwagę okresy świąteczne, kiedy ruch w sklepach jest wzmożony. Okazuje się jednak, że nowa władza planuje to zmienić. Jak podaje serwis fakt.pl, powołując się na Radio Zet, Ryszard Petru, członek partii Polska 2050, która należy do koalicji rządzącej, przedstawił plan na powrót niedziel handlowych.
Petru, jako przewodniczący sejmowej komisji gospodarki i rozwoju, zapowiedział zwiększenie liczby niedziel handlowych poprzez wprowadzenie dwóch w każdym miesiącu. Chciałby, żeby prace nad zmianami w tym kierunku rozpoczęły się już w tygodniu 18-24 marca. Polska 2050 ma w planach zbierać przepisy pod ustawą.
Polityk uważa, że wprowadzenie takiego rozwiązania przyniosłoby korzyści dla wszystkich stron. Miałoby to zapewnić wzrost gospodarczy, klientom komfort, a pracownikom wyższe dochody. Ryszard Petru ma nadzieję, że pozostałe partie koalicyjne przyklasną temu pomysłowi, a zwłaszcza KO, która najchętniej przywróciłaby wszystkie niedziele handlowe.
Pewien rozdźwięk z dążeniami Polski 2050 oraz Koalicji Obywatelskiej ma jednak Lewica. Jak przypomina fakt.pl, obecna ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, jest temu przeciwna. Petru uważa jednak, że członkini Lewicy powinna wziąć pod uwagę, że "gospodarka się zmieniła i nie tylko w formie fizycznej można zrobić zakupy i ktoś pracuje w niedzielę. W niedziele pracują również te osoby, które muszą zatowarować sklepy na poniedziałek". Dodał, że jeśli ktoś nie miał i nie ma zwyczaju robić zakupów w niedzielę, to po zmianach nadal nie będzie musiał tego robić.